Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Polsko-amerykańska bajka – recenzja książki „Wybrana”

Naomi Novik, autorka bestsellerowego cyklu o smoku Temerairze, ma polskie korzenie. Ale po lekturze „Wybranej” nie uwierzycie, że nie jest w dwustu procentach Polką. Bo co innego można pomyśleć, czytając bajkę o czarownicy Agnieszce i wojnie między Polnią a Rusją?

„Wybrana” traktuje o losach wiejskiej dziewczyny Agnieszki. Mieszka ona w Polnii, we wsi Dwiernik. Życie płynęłoby tam powoli i byłoby sielskie jak na spotach reklamowych krajów Europy Wschodniej, gdyby nie sąsiadujący z zabudowaniami gargantuiczny Bór. Wypełnia go zła, zepsuta magia. Zasiedla on coraz to nowe tereny, dając życie drzewom Serca Boru, oraz zatruwa ludzi i zwierzęta. Gdy ktoś doń wejdzie, nigdy już nie powraca…

Jak to w bajce bywa, jest też Smok. Ale ten, w przeciwieństwie do bagiennego kompleksu leśnego o wątpliwych walorach krajobrazowych, nie pożera nikogo i niczego (może poza jedzeniem podrasowanym magią). Wręcz przeciwnie, dolinny Smok stoi między ludem a Borem, odpierając uroki tego drugiego. Choć nie ma szponów i łusek (bo jest człowiekiem!), jest chłodny i tajemniczy, co czyni go wystarczająco odpychającym dla mieszkańców wiosek. Mało tego, żąda też „księżniczek” w ramach zapłaty za obronę przed magicznym lasem. Różne chodzą słuchy na temat tego, co robi z dziewczynami zabranymi do wieży. Każda po dziesięciu latach służby wraca do wioski tylko po to, by się pożegnać, a później wyjeżdża, by osiedlić się gdzie indziej.

Służba poprzedniej „wybranej” dobiega końca, więc zbliża się czas wyłonienia najlepszej kandydatki na jej następczynię. Nikt we wsi nie ma wątpliwości, że będzie nią Kasia – złotowłosa piękność, do tego wszechstronnie uzdolniona. Wszak Smok wybiera tylko wyjątkowe dziewczyny. Sama Katarzyna sprawia wrażenie, że pogodziła się ze swym losem. Ale dobre powieści lubią zaskakiwać. Trudno jednak nazwać to zwrotem akcji, gdyż średnio rozgarnięty chomik po przeczytaniu opisu z tyłu książki domyśli się, że tego roku czarodziej wyjątkowo wybierze inną uczennicę, a będzie nią nie kto inny, jak Agnieszka.

Od tego momentu będziemy śledzić jej losy w wieży Smoka i wraz z nią odkrywać jego tajemnice. A to jedynie wstęp do całej powieści, której istotą jest kulminacja odwiecznej walki z Borem i napięcia na dworach Polnii i Rusji.

Fabuła początkowo opiera się na służbie Agnieszki u maga i służy wprowadzeniu do świata powieści oraz przedstawieniu postaci. Wraz z protagonistką poznajemy powody, dla których Smok brał uczennice oraz przyczyny ich wyjeżdżania zaraz po zakończeniu pracy. Nie sposób się dziwić, że dziewczyna zostaje też uwikłana w walkę z tajemniczym Borem. Akcja „Wybranej” jest wciągająca, ale mimo to pozostaje w tle innej cechy powieści – klimatu. Bowiem atmosfera, jaką stworzyła autorka, jest znakomita. Być może potęguje to uczucie słowiańskości i polskości, które sprawia, że książka zdaje się nam bliższa i jest bardziej oryginalna. Można się zastanawiać, jak takie nawiązania odbierają czytelnicy amerykańscy? Ponadto Novik (oraz jej tłumacz) tak sprawnie operują słowami, że można zatracić się w snutej przez nich baśni i dosłownie poczuć wokół siebie duszące zarodniki Boru czy ciepły blask słońca nad wiejskim krajobrazem.

Na wysokim poziomie stoi także prowadzenie postaci (może poza Kasią, lecz w jej przypadku może to być uzasadnione fabułą). Dla wielu najciekawszą personą może okazać się Smok – mimo jego chłodnego charakteru jakimś cudem można się w nim zakochać. Nienajgorzej wypada też Agnieszka, przy której autorka zwraca dużą uwagę na to, jakie relacje łączą ją z ludźmi z wioski po zostaniu uczennicą maga.

Fantastyka jest w „Wybranej” wszechobecna – mamy magów, potwory, zaczarowane miecze i tym podobne, a mimo to powieść nie jest tandetna. Czasem zbyt duża ilość elementów fantastycznych sprawia, że książka kojarzy się z klasycznym heroic fantasy i nieco odpycha utartymi schematami. U Novik nie ma miejsca na źle wykorzystaną magię – wszystkie wyżej wymienione elementy sprawiają, że „Wybrana” ocieka niezwykłością, jest od niej ciężka podobnie jak przeklęty Bestiariusz znaleziony przez bohaterkę.

„Był to dziwny bestiariusz, pełen potworów i chimer. Nie wszystkie z nich rzeczywiście istniały. Powoli przewróciłam jeszcze kilka kartek, tylko zerkając na słowa i obrazki, i z przedziwnym, nieprzyjemnym dreszczem uświadomiłam sobie, że kiedy to robiłam, te potwory wydawały się rzeczywiste. Zaczynałam w nie wierzyć, a gdybym wierzyła dostatecznie długo…”

Ta książka jest tak polska, że na każdej kolejnej stronie można spodziewać się wiedźmina goniącego za strzygą. Klimat z łatwością oczarowuje czytelnika i dodaję dziełu nutkę oryginalności. Nie sposób też przejść obojętnie obok oryginalnie zaprojektowanej okładki, którą psuje jedynie umieszczenie na niej opinii innego autora – Patricka Rothfussa. Możnaby zacytować i Martina, ale ta okładka sama dałaby radę przyciągnąć czytelnika, a mały napis pasuje do niej jak małpa do garnituru. Ale to, co w środku, wciąga i trzyma mocno jak przeklęte pnącza! Niech to szlag, „Wybrana” jest chyba lepsza od „Smoka jego królewskiej mości”! I posiada atest Baby Jagi.

Ocena: 5/5

Dyskusja