Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„Your dungeon has been breached!”. Recenzja gry karcianej „Boss Monster”

Lubicie gry komputerowe? A karciane? A czarne charaktery? Tak? W takim razie czy wiecie, że IDEAŁ isnieje? Zapaleni „gejmerzy” na pewno nie przejdą obok niego obojętnie. Pozostałym też może wydać się ciekawy i niebanalny. Mowa tu o „Boss Monsterze” wydanym pod sztandarem wydawnictwa Rebel. Zapraszamy na krótki przewodnik po budowaniu podziemi!

Obrazek

„Boss Monster” jest grą karcianą, a więc zawartość pudełka nie jest zróżnicowana (co nie znaczy, że uboga), otrzymujemy pakiet kart oraz instrukcję. Na początku warto zwrócić uwagę na wygląd produktu. Gier karcianych jest mnóstwo i wiele z nich otrzymało piękną oprawę graficzną cieszącą oko. Z „Boss Monsterem” jest trochę inaczej, ponieważ twórcy mieli na niego konkretny pomysł. Tym razem nie uświadczymy szczegółowych rysunków przedstawiających potwory i krajobrazy. Autorzy poszli w stronę stylistyki dobrze znanej z gier komputerowych lat 90. A więc mamy tu… festiwal pikselozy. Nie zrozumcie tego źle – karty nie są prymitywne, mają po prostu swój klimat! Mimo prostego stylu są szczegółowe i nieraz zabawne. Nawet osoby niemające w CV przejścia „Mario Bros.” w lewo powinny ucieszyć się, że mają przed sobą coś świeżego i oryginalnego.

Talia składa się z kilku rodzajów kart. Po pierwsze – bossów. Są to postacie, w które wcielą się gracze. Tak, w tej grze będziemy tymi złymi, ale o tym później. Do wyboru mamy kilka różnorodnych stworów o unikalnych zdolnościach. Po drugie – zaklęć. Po trzecie (i chyba najważniejsze) – komnat. Bo, jak głosi napis na pudełku, jest to gra o budowaniu podziemi.

Obrazek

Pokoje dzielą się na te najeżone pułapkami oraz będące siedliskami potworów. Wiemy już mniej więcej na czym stoimy, a raczej – na czym staną odważni poszukiwacze skarbów, więc przejdźmy do opisu rozgrywki.

W zabawie może wziąć udział od dwóch do czterech graczy, a więc jest to gra odpowiednia zarówno na romantyczny wieczór we dwoje (uświetniony pożeraniem dusz), jak i spotkanie towarzyskie w niewielkim gronie. Celem każdego z uczestników jest zwabienie do swoich lochów jak największej ilości awanturników i położenie ich trupem. Brzmi łatwo dla kogoś, kto ma dostęp do toczących się kul, grot z potworami, wampirzego SPA i mrocznych bibliotek? Zaskoczę was, wcale nie idzie to jak z płatka.

Rywalizację rozpoczyna gracz, który wylosował bossa z największą liczbą PD (punktów doświadczenia, przyznawanych w grach komputerowych jako nagroda za zabicie przeciwnika lub wykonanie zadania).
Pierwszym etapem jest budowa lochu. Odbywa się ona przez wybranie jednej z kart i położenie obok swojego władcy zła. Jest to nasza pierwsza komnata, zalążek wspaniałych podziemi. Kolejne pokoje dokłada się obok, aż ich liczba wyniesie pięć. Ponadto możemy skorzystać z wypasionych wersji lochów, które umieszczamy zamiast uprzednio zbudowanych zwykłych. Karty posiadają znaczniki skarbów, jakie znajdują się w przedstawionych na nich pomieszczeniach. Każdy z poszukiwaczy przygód – mag, kapłan, wojownik i złodziej – jest łasy na inny rodzaj bogactw. Od ilości znaczników odpowiadających klasom bohaterów zależy czy skuszą się oni na wejście do naszego lochu. Trzeba być jednak rozważnym, bo zwabienie zbyt dużej ilości awanturników może skończyć się naszą śmiercią! Ponadto istotny jest fakt, że w przypadku remisu w posiadaniu skarbów w podziemiach, śmiałkowie pozostają niezdecydowani i czekają w mieście na lepszą okazję do plądrowania. Zatem umiejętne zwiększenie liczby swoich łupów może zapewnić nam przypływ dużej ilości świeżego mięska.

Obrazek

Przed wejściem do podziemi poszczególnych graczy, ustawiają się wyruszający na wyprawę bohaterowie. Następnie bossowie śledzą ich postępy w swoich komnatach (podobnie jak w przypadku innych czynności – kolejność jest dyktowana przez PD). Każda z nich zadaje jakieś obrażenia i posiada specjalne zdolności. Jedne z nich są rozgrywane podczas budowy, jak na przykład możliwość skonstruowania kolejnego pokoju. Inne wspomogą króla potworów w pokonaniu niesfornych wojowników podczas ich przeprawy (przykładowo spadająca kula rodem z Indiany Jonesa, która ma możliwość rozgniecenia bohatera kosztem zniszczenia jednej z komnat). Istotnym jest nie tylko dobre zbudowanie podziemi pod względem zasobności w skarby, ale też współgrania pomieszczeń. Bo co nam przyjdzie po zwabieniu pięciu bohaterów, jeśli każdy z nich poradzi sobie z zadawanymi mu obrażeniami i dojdzie do końca, by zadać bolesny cios bossowi?

Potyczkę zwycięża gracz, który jako pierwszy pokona tylu śmiałków, by zapewnić sobie dziesięć dusz. W przypadku gry w więcej osób, można wyłonić także tych, którym przypadną dwa pozostałe miejsca na podium. Jeśli jednak osoba nie dopilnuje swoich podziemi i pozwoli pięć razy zranić się bohaterom, przegrywa i odpada z zabawy. Rozgrywka jest przewidziana na około 30 minut.

„Boss Monster” okazuje się być idealną propozycją na szybką grę, gdy mamy mało czasu lub ochotę na kilka dynamicznych rozgrywek z rzędu. Z racji niewielkich rozmiarów można ją (nawet wyjmując z pudełka) łatwo przetransportować do znajomych czy ulubionego przybytku serwującego jadło i napoje. Dobrym pomysłem będzie zaopatrzenie się w koszulki na karty, gdyż mogą się one łatwo zniszczyć.
Warto zwrócić uwagę na ciekawy pomysł z nawiązanem do gier komputerowych w stylu retro oraz związaną z nim niebanalną stylistykę.

Zatwardziałym pecetowcom powiem na koniec: „Boss Monster” to po prostu karciana wersja „Dungeon Keepera”!

Główne cechy:

– proste zasady,
– możliwość grania w dwie osoby,
– niewielkie rozmiary,
– ciekawy design i klimat.

Dyskusja