Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

50 twarzy człowieka – recenzja książki „Na fali szoku”

Nigdy nie istniałeś. Jesteś tylko maską; zbiorem informacji i poszarpanych profili psychologicznych, które przetworzyłeś w sieci, aby nadać sobie pożądany kształt. Wiązaliśmy z tobą ogromne nadzieje, Nick. Daliśmy ci dom i możliwość rozwijania talentów – odrzuciłeś nas. Dlaczego? Dlaczego odrzuciłeś Mądrość? Nie chcesz wiedzieć, kim naprawdę jesteś? Nie chcesz poznać miejsca w świecie, które dla ciebie przygotowaliśmy?

Antytrauma

Witaj w Stanach Zjednoczonych dwudziestego pierwszego wieku! Możesz być zaskoczony widokiem, który zastaniesz, bo kłóci się on z twoją obecną wiedzą o świecie. Przed laty Kalifornię nawiedziło ogromne trzęsienie ziemi, pochłaniając miliony ofiar i niszcząc państwową gospodarkę. Chaos i szaleństwo ogarnęły kraj, jednak udało się nam przetrwać. Podźwignęliśmy się z ruin dzięki technologicznym innowacjom naszych naukowców. Daliśmy społeczeństwu cele, ku którym dąży, stworzyliśmy pole do indywidualnego rozwoju oraz przygotowaliśmy szerokie zaplecze medyczno-psychologiczne dla wszystkich obywateli, wciąż zmagających się z traumą po tragedii. Niestety, zajmowana przez nas pozycja światowego hegemona została utracona. Nadszedł moment, aby ją odzyskać. Czasy się jednak zmieniły. Wyznacznikiem prawdziwej siły nie jest już potęga militarna, tylko potęga umysłu. Dlatego uruchomiliśmy tajny ośrodek w Tarnover, oficjalnie pełniący funkcję państwowego think tanku, a w rzeczywistości zajmujący się kształceniem wybitnie uzdolnionej młodzieży, która w przyszłości obejmie we władanie najważniejsze funkcje w kraju.

Do wychowanków Tarnover należał Nickie Haflinger, sierota z marginesu społecznego a zarazem jeden z najambitniejszych studentów, jacy trafili do placówki. Nie wiedzieliśmy wtedy, jak dużych kłopotów nam dostarczy…

Samotność w sieci

Powieść autorstwa Brunnera koncentruje się właśnie wokół postaci Halfingera. Młodzieniec – na skutek odkrycia prowadzonych przez Tarnover nieetycznych eksperymentów biologicznych – ucieka z ośrodka. Za pomocą specjalnego kodu szyfrującego tworzy dla siebie nową osobowość w komputerowej sieci, dzięki czemu przez lata ukrywa się przed organami ścigania. Nieustannie zmienia dane osobowe oraz adaptuje się do nowych warunków, imając się różnorakich zawodów. Historia Halfingera rysuje przed czytelnikiem przekrój dystopijnego społeczeństwa Ameryki dwudziestego pierwszego wieku.

Mimo że powieść została napisana w roku 1975, jej wydźwięk pozostaje aktualny. Podszywanie się pod innych ludzi oraz tworzenie fałszywych profili na różnorakich portalach oraz forach nie jest dzisiaj niczym nadzwyczajnym. Sprawowanie władzy w Stanach, przedstawione w książce, ma miejsce dzięki pomocy komputerów. Najważniejsze operacje w kraju odbywają się bezosobowo, co pozostawia głównemu bohaterowi szerokie pole do wirtualnych manewrów. Nie należy jednak zakładać, że powieść traktuje wyłącznie o poruszaniu się w rzeczywistości cybernetycznej. Nick stworzył dla siebie ponad 20 osobowości – wcielił się zarówno w rolę agenta rządowego, wykładowcę na uniwersytecie (zajęcia odbywały się online), jak i przewodniczącego grupy religijnej. Z rożnych perspektyw poznał otaczający go mroczny świat, który nie odbiega daleko od naszego.

Większość obywateli przerasta wzięcie odpowiedzialności za własne życie, załamania nerwowe (nazwane w powieści „przeciążeniami”) są czymś powszechnym, a aby ich uniknąć stosuje się „uspokajacze”, czyli tutejszy odpowiednik antydepresantów. Ludzie systematycznie zmieniają miejsca zamieszkania, prześladowani fobią po nagłym trzęsieniu ziemi z przeszłości, a w mediach dużym powodzeniem cieszą się transmisje cyrkowych igrzysk na modłę starożytnego Rzymu. Problematyczne dzieci poddaje się reedukacji w firmie Antytrauma, gdzie (w zgodzie z duchem nauk pana Freuda) uczestniczą w wizualizacjach uwalniających je od wewnętrznych demonów, np. poprzez dokonanie mordu na ojcu/matce. W powieści znajdziemy jeszcze wiele podobnych przykładów, nie można nie ulec wrażeniu, że nasza rzeczywistość powoli dogania ponurą przyszłość z wyobraźni pisarza.

Pomieszane z poplątanym

Wizja Brunnera intryguje i porywa. Przez długi czas czytelnik nie może odnaleźć się w opisywanym świecie. Na przemian poznajemy historię Nicka, jego oprawców z Tarnover, a w przerwach jesteśmy zasypywani na pozór nic nie znaczącymi wycinkami z gazet, zapisami rozmów telefonicznych czy konwersacjami przypadkowych osób, komentujących sytuację w kraju. Potęguje to chaotyczność świata przedstawionego i pozwala nam dostrzec rządzące nim absurdy.

Niestety, takie a nie inne poprowadzenie narracji zaczyna z czasem męczyć. O ile pierwsza połowa powieści jest mroczna i wciągająca, a wydarzenia fabularne nie pozwalają o sobie zapomnieć, to druga wręcz nuży. Po ukazaniu zepsucia toczącego obowiązujący system, autor zaczyna snuć rozważania na temat nowego, wspaniałego świata, jaki można zbudować, odchodząc od obecnych rozwiązań społecznych. Robi się słodko i mdło, akcja spowalnia, a mrok i intrygi ustępują miejsca niekończącym się filozoficznym monologom bohaterów o ustrojach politycznych i roli człowieka w świecie. Trudno się zorientować, co właściwie postacie chcą osiągnąć, zrozumieć motywy ich działań itp. Bez wątpienia niektórzy czytelnicy mogą być rozczarowani nagłą zmianą tonacji, utrzymującą się aż do finału.

Jak żyć?

„Na fali szoku” to ciekawa lektura z gatunku science-fiction. Intryguje, stawia wiele pytań o naturę człowieczeństwa oraz istotę władzy, a także pokazuje, że walka o prawdziwego siebie potrafi być najtrudniejszym bojem w życiu każdego z nas.

Powieść ukazała się nakładem wydawnictwa Mag i zalicza się do serii Artefakty, w skład której wchodzą klasyczne i cenione na świecie (a często nie znane dotąd w Polsce) pozycje science-fiction oraz fantasy. Książka ma twardą okładkę, ozdobioną widowiskową grafiką, ale (żeby zbytnio nie spoilerować) radzę samemu zapoznać się z lekturą, by odkryć, kogo ona przedstawia.

Dzieło Johna Brunnera może porwać i oczarować wielu fanów gatunku, jednakże czytelnicy nie będący zagorzałymi miłośnikami SF prawdopodobnie zostaną odrzuceni przez formę i styl powieści. Zapraszam jednak do wyrobienia sobie własnej opinii!

Ocena: 3.5/5

Dyskusja