Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Dawno temu na Dzikim Zachodzie. „Colt Express: konie i dyliżans” – recenzja dodatku do gry

Dawno, dawno temu na Dzikim Zachodzie żyli sobie bandyci. Była to wesoła i zaradna gromada, która utrzymywała się z rabowania dóbr będących ewidentnym obciążeniem dla innych ludzi. Napadali na pociągi i dyliżanse, bezwzględnie łupiąc bogaczy z niepotrzebnych im błyskotek i nadwyżek środków finansowych. W imprezowej grze „Colt Express” gracze wcielają się w rabusiów, którzy zrządzeniem losu spotkali się w wagonach stalowego rumaka pędzącego przez bezkresną prerię Ameryki Północnej. By zdobyć możliwie największy łup, będą musieli nie tylko wykazać się wyjątkowymi umiejętnościami w grabieży, ale również stawić czoło konkurentom, którzy za nic mają złodziejski honor i nie omieszkają zwędzić zdobyczy nawet kolegom po fachu.

Obrazek

Uwaga, zdjęcia pokazują podstawową wersję gry oraz omawiany dodatek

Lekcja pierwsza: Jak obrabować pociąg?

„Colt Express: Konie i dyliżans” to dodatek do gry, która okazała się ogromnym hitem i bije rekordy sprzedaży również na polskim rynku. Zabawę rozpoczyna się od rozstawienia na stole tekturowej, trójwymiarowej makiety pociągu, wyposażonej w liczbę wagonów odpowiednią do liczby graczy. W trakcie rozgrywki każdy z uczestników wciela się w jedną postać (jej pionek, stylizowany na małego kowboja, umieszcza się w odpowiednim przedziale wyznaczonym w instrukcji) i za pomocą kart akcji musi w trakcie pięciu tur zrabować możliwie największy łup. Każdy z graczy dysponuje łącznie dziesięcioma kartami, przedstawiającymi takie akcje jak:

– zmiana poziomu (w górę lub dół, czyli z dachu do wnętrza wagonu lub odwrotnie),
– ruch (do sąsiedniego wagonu lub maksymalnie na dystans trzech wagonów, jeśli znajdujemy się na dachu),
– strzał (można go oddać do gracza w innym wagonie, otrzymuje on wtedy kartę naszego pocisku i dokłada do swojej talii),
– cios (bijemy osobę w naszym wagonie, odrzucając ją do sąsiedniego, przy okazji traci ona jeden zrabowany wcześniej skarb, który upada na podłogę),
– rabunek (zbieramy jeden ze skarbów znajdujących się w naszej lokacji),
– szeryf (przesuwamy o jedno pole szeryfa, który broni pociągu).

W swojej turze gracze tasują wszystkie swoje karty i dobierają po sześć sztuk. Spośród nich będą mogli wybierać akcje w danej rundzie (jeśli wśród nich są karty pocisków przeciwnika otrzymane na skutek postrzału, ma się ograniczony wybór). Każdy etap rozpoczyna się od wylosowania Karty Rundy, na którą składa się od trzech do pięciu etapów. Mogą być to zwykłe pola prerii, ale również tunele (wtedy gracze deklarują swój wybór zakrytymi kartami, tak że inni nie wiedzą, jaka decyzja zapadła), przyspieszenie (wtedy oddaje się dwie karty na raz) oraz zamiana (odwraca się kolejność zagrywania).

Obrazek

Po dobraniu kart, rozpoczynając od gracza początkowego, wykłada się po jednej odkrytej (chyba że opis rundy mówi inaczej) karcie akcji na stół, na wspólny stos, jednak tejże akcji się nie wykonuje. Dopiero kiedy kompletny jest stos kart dla wszystkich pięciu tur, odkrywa się je po kolei i wykonuje zadeklarowane czynności (jest to obowiązkowe, nawet jeśli sytuacja się zmieniła i nie są już korzystne, należy je wykonać!). W tym momencie zaczyna się komedia pomyłek: ponieważ wszystko było ustalane z góry, znając wybory przeciwników często znajdziemy się w sytuacji, w której ktoś nas zaskoczy, strzelając w nieprzewidzianą stronę lub przechodząc do innego, niż zakładaliśmy wagonu. To uruchamia lawinę dziwnych wydarzeń, kiedy postacie biją pustą przestrzeń, strzelają w powietrze lub sami nadziewają się na czyjś cios. Dzięki temu gra zyskuje bardzo dużo interakcji oraz elementów humorystycznych. Dodając do tego fakt, że każda z postaci posiada jakąś konkretną, unikalną zdolność (np. odrzucający strzał albo możliwość dobierania większej liczby kart), na planszy robi się wielkie zamieszanie.

Lekcja druga: Jak obrabować dyliżans?

Zabawę z najnowszym dodatkiem rozpoczynamy od złożenia dyliżansu, będzie on jechał obok pociągu. Na jego dachu znajduje się konwojent z walizką, która – obok tej pilnowanej przez szeryfa w lokomotywie – jest najwięcej wartym łupem w grze. Każdy z graczy otrzymuje pionek konia. Na samym początku rozgrywki wszyscy kowboje wyciągają przed siebie pięść ze swoim pionkiem postaci lub konia. Ci, którzy wybrali bohatera, umieszczają go w ostatnim wagonie, natomiast pozostali powtarzają głosowanie. Kto w drugim podejściu pokazał swój pionek, wkłada go do drugiego wagonu od końca składu. Kontynuuje się to tak długo, aż wszyscy uczestnicy znajdą się na wybranych miejscach (umieszczając obok wagonu własnego konia).

Obrazek

W odróżnieniu od zwykłego trybu gry, bandyci otrzymują dodatkową kartę z akcją jazdy. Dzięki niej można przemieścić się z dowolnego wagonu (wnętrza lub dachu) do innego w odległości do trzech lub do dyliżansu. Wchodząc do niego, automatycznie należy porwać jednego (i nigdy więcej!) zakładnika. Na koniec zabawy każdy z nich da nam okup, jednak przyniesie ograniczenia na całą rozgrywkę (np. otrzymamy po jednej karcie strzału w każdej turze porywając psa, który będzie nas gryzł, lub będziemy mogli dobierać jedną kartę mniej).

Lekcja trzecia: Jak odpowiedzialnie pić whiskey

Prócz tego wszystkiego kowboje zyskają jeszcze możliwość picia whiskey! Butelki z tym trunkiem należy rozmieścić w wagonach w identyczny sposób jak skarby, i tak samo można je podnosić akcją Rabunku. W swojej turze można wypić część alkoholu (każda butelka wystarcza na dwa użycia), co pozwoli na dobranie trzech dodatkowych kart do ręki lub zagranie dwóch zamiast jednej. Niby nic, ale w tak szalonej grze może to dać całkiem sporą przewagę.

Obrazek

Lekcja czwarta: Czy warto być bandytą?

Po grze w „Colt Express” część osób zapewne nawróciła się na drogę rabunku i sugerując się dziełem Christophe’a Raimbaulta (pomysł) oraz Jordiego Valbuena (oprawa graficzna) wyjechała na Dziki Zachód w poszukiwaniu bezpańskich pociągów mknących po bezkresnych preriach. Pomijając takich straceńców, normalni gracze zapewne zadowolą się samą rozgrywką, która w zupełności zrównoważy im brak dodatkowych przygód. Rozszerzenie „Konie i dyliżans” rozwinie podstawową wersję do jeszcze ciekawszego poziomu. Szybka akcja, wybuchy śmiechu i krzyki obrażonych graczy to to, co uwielbiają wszyscy fani dobrych gier imprezowych na całym świecie. Nikt, kto dysponuje choć odrobiną poczucia humoru, nie powinien być zawiedziony, a wysokiej jakości wykonanie i ogromna grywalność niwelują jedyną wadę, jaką można w tej grze znaleźć czyli stosunkowo wysoką cenę jak na imprezówkę. Zachęcam zatem do rabowania… do bawienia się w rabowanie pociągu!

Dyskusja