Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Niech klocki będą z Wami! – recenzja wydania DVD „Lego Star Wars: Nowe Kroniki Yody”

Nie da się ukryć, że klocki z duńskiego miasta Billund podbiły w zasadzie cały cywilizowany świat i to nie tylko w podstawowej formie plastikowych elementów do składania, ale zgrabnie wdarły się również na rynek filmowy, księgarski i gier wideo. Chyba trudno znaleźć osobę, która nie kojarzy charakterystycznego czerwonego logo z białym napisem. Nic więc dziwnego, że na fali popularności cyklu „Gwiezdne wojny”, która pod koniec ubiegłego wieku przeżyła prawdziwą reaktywację, a jej renesans trwa z niesłabnącym powodzeniem do dziś, doszło do połączenia dwóch rozrywkowych potęg. I tak w 1999 roku powstał pierwszy komplet klocków Lego Star Wars.

Przez te kilkanaście lat fani gwiezdnej serii i miłośnicy konstruowania wszelkiej maści plastikowych projektów doczekali się nieprzebranej ilości zestawów klocków zainspirowanych ulubionymi filmami, kilku gier na komputer/konsolę, a także dwóch produkcji telewizyjnych („Padawańskie widmo” i „Upadek Imperium”) oraz dwóch miniseriali („Kroniki Yody” i „Nowe kroniki Yody”), a kolejne są realizowane.

„Nowe kroniki Yody” to najdłuższy obraz ze wszystkich dotychczasowych, ponieważ składa się z czterech odcinków po ok. 22 minuty, a nie – tak jak wcześniejsze „Kroniki” – tylko z trzech. Klasyfikowany jest natomiast jako drugi sezon całego serialu, a poszczególne epizody mają numerację adekwatną do pierwszego cyklu, czyli od 4 do 7. Co ciekawe, zaburza to nieco układ dwóch filmowych trylogii, będących fundamentem dla dzieła spod skrzydeł marki Lego. Pierwsze trzy odcinki opowiadały o czasach Anakina Skywalkera, niebędącego jeszcze Darthem Vaderem, czyli ich fabuła chronologicznie umieszczona była w okolicach pierwszej trylogii filmowej. „Nowe kroniki Yody” odnoszą się zaś głównie do drugiej trylogii.

Wspomniane cztery odcinki przedstawiają przygody Luke’a Skywalkera i jego kompanii – księżniczki Lei, Hana Solo, Chewbacki oraz dwóch zwariowanych droidów – R2D2 i C3PO. Bohaterowie, tuż po zniszczeniu pierwszej Gwiazdy Śmierci („Nowa Nadzieja”), a przed wizytą młodego Skywalkera na Dagobah („Imperium kontratakuje”) dowiadują się, iż Obi-Wan Kenobi ukrył po zagładzie Jedi holokrony na pustynnej planecie Tatooine. Przedmioty te są niezbędne, aby Luke mógł przejść szkolenie na rycerza Jedi. Rozpoczyna się walka z czasem i wyścig z Darthem Vaderem lub – jak kto woli – na odwrót. Na szczęście bohaterom z pomocą przychodzi stary znajomy z pierwszych odcinków „Kronik Yody” – klon Sith Jek-14. Dodatkowo nad całą ekipą czuwa Mistrz Yoda i duch Obi-Wana Kenobiego.

Co ciekawe, pierwszy odcinek „Nowych Kronik Yody” pt. „Ucieczka ze Świątyni Jedi” jest niejako retrospekcją i ukazuje wspomnienia dwóch mistrzów, którzy opowiadają przy ognisku na Dagobah o tym, jak w ogóle holokrony trafiły na Tatooine po przemianie Anakina w Dartha Vadera. Cały epizod spaja idealnie stare czasy z nowymi, zapewniając widzowi komfortowe przejście od jednych do drugich postaci. Pozostałe trzy części to już szybka akcja, wypełniona nieustającą walką oraz sporą dozą dobrego humoru, choć niekoniecznie najwyższych lotów intelektualnych, za to wywołującą salwy śmiechu lub chociaż niewielki uśmiech na twarzy. Na szczęście na drobną chwilę refleksji twórcy także znaleźli czas, co bardzo im się chwali.

Zaletą całego cyklu są niewątpliwie liczne nawiązania do aktorskich obrazów ze stajni Lucasa. Choć fabuła w zasadzie opiera się na zupełnie innej przygodzie,

to po drodze bohaterowie doświadczają wydarzeń wprost z filmów, nierzadko przeżywając je nieco inaczej. Mało tego, uważny widz wyłowi również nawiązania do poprzednich projektów telewizyjnych Lego Star Wars. Daje to wielką satysfakcję fanom gwiezdnej sagi, którzy w trakcie seansu mogą polować na poszczególne smaczki i odkrywać kolejne podczas ponownych projekcji. Dodatkowo zbieracze i fani składania klocków z uniwersum Star Wars mogą rozpoznać w filmach elementy swoich kolekcji lub pomarzyć o posiadaniu kolejnych, pojawiających się na ekranie pojazdów.

Wydanie DVD, składające się z dwóch części po dwa odcinki w każdej, nie zawiera – niestety – nic prócz samych filmów, ustawień menu i kilku trailerów innych produkcji. Wśród opcji językowych polski widz może wybrać tylko i wyłącznie dubbing (zresztą bardzo udany – nagrany m.in. przez takie gwiazdy rodzimej sceny jak: Mariusz Czajka, Grzegorz Wons czy Jarosław Domin). Nie da się jednak skorzystać z wersji z polskimi napisami i równoczesnym angielskim podkładem, a takie rozwiązania preferuje znaczna część fanów „Gwiezdnych wojen” starszego pokolenia. Niemniej w przypadku animacji Lego, dubbing nie jest rażący, bowiem nie nakłada się na angielskie ruchy warg postaci, co w filmach z aktorami bardzo często przyprawia o mdłości. Ludziki poruszają ustami zawsze w ten sam sposób, bez artykułowania wargami jakiegokolwiek języka, oprócz własnego – „legowego”.

Całość prezentuje się bardzo dobrze, mimo braku bonusów na płytach. Pod względem fabularnym serial sprawia dużo radości nie tylko dzieciakom, ale i dorosłym fanom gwiezdnej sagi. Co prawda starszy widz wyczuwa podskórnie, że film w zasadzie zrobiony jest w celach marketingowych i zawiera jedno wielkie „lokowanie produktu”, ale w zasadzie to nie przeszkadza. Natomiast najmłodsi widzowie nie zdają sobie w ogóle sprawy z potęgi reklamy, bawiąc się przy kolejnych odcinkach doskonale. Świetne wyczucie tematu, zgrabnie poprowadzona akcja i dużo wspomnianego humoru sprawiają, że „Nowe Kroniki Yody” można obejrzeć bez problemu nawet kilka razy pod rząd, bez poczucia znudzenia. Zdecydowanie należy polecić miłośnikom „Star Wars” i klocków Lego!

Ocena: 4/5

Dyskusja