Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Prawdziwe piękno tkwi w prostocie – recenzja wydania DVD „Papusza”

Wyjątkowe historie zasługują na szczególną oprawę. Pamiętali o tym Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze, przenosząc na duży ekran opowieść o życiu Bronisławy Wajs – romskiej poetki, znanej jako Papusza. Stworzony przez parę reżyserów obraz to hołd oddany nie tylko głównej bohaterce, ale także cygańskiej kulturze, stanowiącej dla nich źródło inspiracji podczas kręcenia filmu. Choć kojarzy się ona głównie z barwnymi strojami i porywającą do tańca muzyką, tutaj została pokazana z zupełnie innej, nieco melancholijnej, strony. Czy przedstawiając cygański świat w czarno-białej tonacji, można w pełni oddać jego koloryt? „Papusza” jest dowodem na to, że jest to możliwe.

Nie znalibyśmy poezji Bronisławy Wajs, gdyby nie Jerzy Ficowski – poeta, który ukrywając się po wojnie przed socjalistyczną władzą, przyłączył się do cygańskiego taboru. Zafascynowany językiem oraz obyczajami Romów, stał się kronikarzem ich codziennego życia. Wtedy też poznał Papuszę. Zachwycony jej wierszami, przełożył je na język polski i – z pomocą Juliana Tuwima – opublikował. Niestety, wzbudziło to oburzenie cygańskiej społeczności i doprowadziło do napiętnowania Papuszy, jako zdrajczyni swego narodu.

Krauzowie opowiedzieli tę historię oddając jej tragizm, ale unikając patosu. Dzięki zastosowanym środkom artystycznym, film doskonale odzwierciedla charakter twórczości poetki, podkreślając jej prostotę. To właśnie te cechy zostały docenione na prestiżowych festiwalach, m.in. w Karlowych Warach, Gdyni i Chicago, na których „Papusza” została obsypana nagrodami w różnych kategoriach, dowodząc, że to dzieło kompletne pod każdym względem.

Ilustrowana poezja

„Papusza” powstawała bardzo długo, bo aż sześć lat. Niesamowity nakład pracy, włożonej w jej produkcję, widać już na pierwszy rzut oka. To obraz stworzony z wielką dbałością o detale, który zachwyca swą warstwą wizualną. Zdjęcia Krzysztofa Ptaka i Wojciecha Staronia są jedynymi w swoim rodzaju ilustracjami poezji Papuszy. Choć utrzymane w czarno-białej tonacji, świetnie oddają koloryt cygańskiego folkloru, utrzymując jednocześnie atmosferę melancholii, towarzyszącą życiu głównej bohaterki. Długie, statyczne ujęcia pozwalają na zobaczenie świata jej oczami i dostrzeżenie piękna tkwiącego w szarej codzienności.

Kostiumy i scenografia, dopracowane w najmniejszych szczegółach, również zasługują na uwagę. To one są powodem, dla którego rekonstrukcja życia w cygańskim taborze wypada tak wiarygodnie. Czerń i biel dodały im specyficznego uroku, pozwalając skupić się na fakturze materiałów i bogactwie wzorów, będących nieodłącznym elementem kultury Romów. Całość została dopełniona nastrojową muzyką Jana Kantego Pawluśkiewicza, zainspirowaną wierszami Papuszy, oraz śpiewem Elżbiety Towarnickiej.

Gra aktorska z najwyższej półki

Aktorzy wcielający się w role Dionizego Wajsa, Juliana Tuwima, ale przede wszystkim Papuszy i Jerzego Ficowskiego dali prawdziwy popis swoich umiejętności. Ich gra, choć bardzo oszczędna w środkach ekspresji, jest niezwykle sugestywna. Jowicie Budnik i Antoniemu Pawlickiemu udało się wniknąć w postacie zaprzyjaźnionych poetów do tego stopnia, że zatarli granice między aktorską kreacją a rzeczywistością. Duże znaczenie miały tu nie tylko dialogi, ale także momenty ciszy, często mówiące więcej niż słowa. Dlatego ożywione przez ten duet wielowymiarowe osobowości na długo zapadają w pamięć i są jednym z jaśniejszych punktów produkcji.

Skromnie, ale efektownie

Krauzowie stworzyli prawdziwe arcydzieło wymykające się sztywnym ramom oceny. Udała im się nie lada sztuka –

przełożyli poezję na język filmu. Efektem ich pracy jest nie tylko poruszająca biografia, ale także opowieść, której wyjątkowość znalazła odzwierciedlenie w obrazach. Warstwa wizualna nie stanowi jednak konkurencji dla przedstawionej tu historii. Wręcz przeciwnie – subtelnie podkreśla jej dramatyczny wydźwięk i wydobywa na światło dzienne to, co w niej najlepsze. Właśnie w tym minimalizmie można dopatrywać się przyczyny wielkiego sukcesu „Papuszy”. Jak dowiedli jej twórcy, najlepsze efekty osiąga się czasem przy użyciu niewielu środków. W tym przypadku, skromna oprawa okazała się najwłaściwsza dla opowieści o pięknie ukrytym w prostocie, które nie potrzebuje zbędnych ozdobników.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja