Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Skazani przed czasem – recenzja książki „Przed czasem. Skazani”

Współautorka bloga recenzenckiego, zaledwie dwudziestokilkuletnia Alicja Górska (ukrywająca się pod pseudonimem Alice Hill), pisze „od zawsze”. Najpierw były to podpisy do rysunków (czyli swego rodzaju autorski komiks), potem opowiadania, różnorodne w treści i formie.

Absolwentka filmoznawstwa oraz twórczego pisania początkowo porzuciła 30-stronicową historię, która (odkopana po jakimś czasie) stała sie 50-stronicową mikroopowieścią, a następnie mającą niemal 600 (sic!) stron powieścią.

A to dopiero początek trylogii.

Zupełnie przypadkiem zaczęła się za to przygoda autorki z legendami hebrajskimi i Kabałą, odgrywającymi w powieści kluczową rolę, które zostały przedstawione w sposób fascynujący i niezmiernie wciągający. Teoretycznie znane, często jednak zapomniane lub wypaczone przez popkulturę elementy tej jednej z najstarszych mitologii i kultur świata zostały idealnie wplecione w rzeczywistość pewnej młodej dziewczyny, powoli wywracając jej świat do góry nogami.

„Kłębiły się we mnie setki, tysiące, miliony słów.
Rozchodziły się po całym ciele.
Czułam je w palcach i w końcówkach włosów, w stopach i w brzuchu, w oczach i na plecach. Ale nie było ich w gardle, krtani, przeponie, strunach głosowych, ustach.
Bawiły się ze mną w berka”.*

„Znałeś moje imię, nie mnie”

Kiedy świętoszkowate uczennice katolickiej szkoły wypowiadają się nieparlamentarnie o matce Thilli Carroll, dziewczyna ledwie powstrzymuje gniew. Nic to jednak nie daje, bo czasami prawda nie ma znaczenia i płomiennowłosa nastolatka zostaje zawieszona do odwołania za napaść na koleżankę i próbę pobicia. To jednak dopiero początek. Po powrocie do domu odkrywa w kuchni… ciało ukochanej matki. Następnie zostaje wyrwana ze znanego sobie otoczenia, by zamieszkać z ojcem w zupełnie innym mieście i uczęszczać do kolejnej szkoły (tego ostatniego akurat nie żałuje).

„Udawałam kamień. Chciałam być kamieniem.
Niczego bardziej nie pragnęłam, niż być kamieniem i leżeć pośród innych kamieni,
niczego nie oczekiwać, niczego nie pragnąć, niczego nie czuć”.*

Thilli to nastolatka, którą burza hormonów i wiek dorastania targają niczym okrętem na rozszalałym morzu. Indywidualistka, której trudno odnaleźć się w zglobalizowanej rzeczywistości. Ma jednak świadomość tego, czy jej wybory są dobre, czy złe. Wie, kiedy postępuje nie tak, jak powinna i zdaje sobie sprawę ze swoich wad. Cóż z tego, skoro jest tak wrażliwa i zagubiona, że nie potrafi nawiązać kontaktu z rówieśnikami. A gdy w końcu jej się to udaje – gros jej wyborów okazuje się być co najmniej dyskusyjne.

„Ludzka egzystencja to całe pasmo porażek i potknięć, ale żeby upaść, trzeba najpierw stać.
Dla tych chwil w pionie warto ponieść ryzyko nawet najboleśniejszego z upadków”.*

Typowe problemy nastolatki (szkoła, przyjaciółki, chłopcy), tragedia dziecka, które straciło matkę w najtrudniejszym okresie życia (młoda dziewczyna stająca się kobietą) i niesamowite tajemnice, które powoli wychodzą na światło dzienne, to wiele, jak na jedną osobę. Thilli daje jednak radę. I chociaż nadaremnie stara się wrócić do swojego normalnego, spokojnego i jakże przewidywalnego życia, potrafi się obronić przed coraz bardziej zaskakującą ją rzeczywistością.

„Nad Edenem spadł deszcz”

Tajemnica, przygoda, romans i niewątpliwy humor. Świetna kreacja postaci, prosty, zrozumiały język, a zarazem miejscami mroczna, duszna i niepokojąca atmosfera powieści. Barwne, zgrabne opisy (znak rozpoznawczy autorki), ciekawe metafory, lekko, acz wciągająco poprowadzone wątki.

„To trudne, kiedy wszyscy czegoś od ciebie oczekują,
kiedy wokół panuje tyle zasad,
ale tylko osobowości zmieniają świat.
Nie kopie z tłumu”.*

Dwadzieścia pięć zatytułowanych rozdziałów podzielonych jest na części, których narrację prowadzą poszczególni bohaterowie. Zabieg taki sprawia, że na pewne rzeczy patrzymy z różnych punktów widzenia, co uzupełnia akcję i wzbogaca odbiór.

Znajdująca się na końcu książki lista utworów inspirowała autorkę do tego stopnia, że niektóre z piosenek towarzyszyły głównej bohaterce już od samego początku powieści.

„Gra pozorów”

Jedyne, co lekko razi, to fakt, że proste, będące w zasadzie szkicami, czarnobiałe rysunki, których jest całkiem sporo, nie współgrają z okładką, pięknie zaprojektowaną w… zupełnie odmiennym stylu.

„(…) czasu nie da się cofnąć, a jedyne, co można zrobić,
to stworzyć swoje życie na nowo i naprawić własne błędy”.*

Całkiem udany i nietuzinkowy debiut, który nie powiela znanych i jakże obecnie modnych schematów, lecz czerpie z zupełnie innych, niewyeksploatowanych jeszcze źródeł. I mimo że „Skazani” to wielce grubaśny tom, zdający się być nie do przejścia, tak naprawdę czyta się go niezwykle płynnie, szybko i z wielką przyjemnością. Co czyni tę pozycję naprawdę dobrą lekturą na długie słotne wieczory.

* Cytat z książki Alice Hill „Skazani”.

Ocena: 4/5

Dyskusja