Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Skonfundowana – recenzja książki „Ciekawość”

Potrzeba jest matką wynalazków – zwykło się mówić, ale niektórzy dodają, że przypadek jest ich ojcem. Czyż nie przypadkiem odkryto choćby ratujące życie antybiotyki? Może istnieje więc jakiś tajemny przypadkowy wzór, pozwalający na wynalezienie rzeczy, które z pozoru nie są nikomu do niczego potrzebne… Jak chociażby cudowna substancja Pe.eS.17, pozwalająca na przyspieszenie rozwoju żywych organizmów. Taki specjalny środek na dojrzewanie, postarzanie i nagłą śmierć. Komu miałoby się to przydać do szczęścia, jeśli wszyscy wolą być raczej młodzi niż starzy? Paulina Hirudo znajduje odpowiedź na to pytanie w swojej powieści „Ciekawość”.

Świat w niezbyt dalekiej przyszłości pozostaje pod ekonomiczną władzą kraju, który łatwo utożsamić z Polską – sądząc po imionach bohaterów, a także po większości nazwisk, nie licząc dwóch głównych protagonistów. Jest to spowodowane faktem, że właśnie tu odkryto substancję przyspieszającą rozwój organizmów, a dzięki niej doprowadzono do błyskawicznego spotęgowania upraw roślin i hodowli zwierząt. Mieszkańcy kraju dorobili się ogromnych majątków i zaczęli dążyć do pełni nieograniczonego niczym rozwoju. W efekcie powstały dwie przeciwne sobie partie polityczne. Pierwsza z nich – Ciekawi – nad wszystko hołubi naukę i technikę, przypisując również ludziom czysto mechanistyczne pochodzenie, pozbawione jakichkolwiek elementów duszy. Druga partia – Neowitaliści – skupia się zaś na rozwoju duchowym, na moralności i oddawaniu czci bytom wyższym. Ze względu na fascynację nauką to Ciekawi zdobyli władzę w kraju, obiecując przy tym, że przy pomocy substancji Pe.eS.17 przeprowadzą Eksperyment (zgadza się, „the” eksperyment – pisany wielką literą), ukazujący ewolucję człowieka od początku – czyli od małpy. Powstaje więc Planeta (taka sztuczna planeta o nazwie Planeta), na powierzchni której życie rozwija się w przyspieszonym tempie. Przyspieszenie powodowane jest oczywiście umieszczoną pod powierzchnią substancją Pe.eS.17 w skumulowanych ilościach. Niżej zaś, pod tarczą chroniącą przed działaniem wynalazku, naukowcy przeprowadzają badania. Nad wszystkim panuje profesor Rau, nieczuły, złośliwy i perfekcjonistyczny człowiek, przed którym drży cała stacja. On sam drży tylko przed perspektywą zmiany, na Planetę przybywa bowiem Grzegorz Arte, szalony, infantylny geniusz, który może go zastąpić.

W tym samym czasie na powierzchni trwa ewolucja. Ludzie pierwotni, zwani osobnikami, rodzą się, płodzą, rodzą i umierają. Na jeden cykl życiowy przypada równo 12 godzin, nie mają więc czasu do stracenia. Przez życie pcha ich siła przyzwyczajenia. Samce polują, samice opiekują się dziećmi, a przy okazji wszyscy stają się coraz lepiej rozwinięci. Osobniki nadają sobie imiona, wciąż te same. Czczą widzianych czasem naukowców jako bogów. Jednocześnie zaś wyzbywają się strachu przed śmiercią. Okazuje się bowiem, że napędzająca ich żywot substancja posiada jeszcze jedno uboczne działanie. Powoduje tzw. wędrówkę dusz, a więc odradzanie się danego osobnika co raz to w innym ciele. Najczęściej osobnik męski rodzi się ponownie jako osobnik męski, a żeński – jako żeński. Czasem jest jednak odwrotnie. Czasem odradza się też jako bardzo inteligentna mysz. W końcu jednak wraca, bogatszy o nowe doświadczenia, mądrzejszy.

Efekt uboczny dotyka też zwykłych ludzi. I oto Rau, zdenerwowany perspektywą wymienienia go na chyżego Arte, przez przypadek poddaje się intensywnemu działaniu Pe.eS.17. Umiera, ale odradza się jako… syn swojego największego wroga.

Istotą powieści Hirudo nie jest futurystyczny świat, sztuczna Planeta czy ewolucyjny Eksperyment. Jest nią samo zjawisko zmienności, w najróżniejszych jego aspektach. Chodzi zarówno o dojrzewanie poznawcze i intelektualne odradzających się co pół doby dzikusów, jak i o konformistyczne zmiany zachodzące w pełnych ideałów ludziach, odrzucających te idee w celu osiągnięcia osobistego sukcesu. Przykładem takiej zmiany może być postać Grzegorza Arte, który, z osoby roztrzepanej i niezdrowo ciekawej, przeistacza się w kogoś zagubionego i wycieńczonego koniecznością nadzorowania naukowego eksperymentu, o czym nigdy nie marzył. Czy postać innego młodego naukowca, który tęskni za duchowymi uniesieniami, ale wkrótce zaczyna rozumieć, że jeśli się tych tęsknot nie pozbędzie, nie zdobędzie żadnego stanowiska. Czytelnik obserwuje mężczyznę na różnych etapach rozwoju i wie, że to wciąż ta sama postać, która staje się jednak diametralnie inna. Autorka ukazała ewolucję każdego z bohaterów w sposób naprawdę udany – nie dziwi to, że niektórzy zmieniają się niemal całkowicie w toku powieści. Podobnie ma się sprawa z dojrzewaniem religijnym żyjących na powierzchni Planety osobników. Na początku nie zwracają oni uwagi na siłę wyższą, potem poznają „boga”, aby na koniec wyzuć się wszelkich złudzeń i zrozumieć podobieństwo domniemanych bóstw do nich samych. Warto przy tym podkreślić, że idea Boga wszechmocnego, takiego, który istniałby poza światem, jest w „Ciekawości” ledwie muśnięta. Bogowie Planety to po prostu ci, którzy wiedzą i mogą więcej niż inni.

Tym, co przeszkadza szczególnie w odbiorze powieści są przesadny artyzm i poetyckość, które wydają się dominować w pierwszej części książki, choć w dalszych nie znikają całkowicie. Można odnieść wrażenie, że młodej autorce zależy na stworzeniu dzieła lirycznego, kobiecego, pełnego pięknych porównań – niestety, efekt jest bardzo plastikowy. Czytelnikowi i wędrującym po powierzchni Planety bohaterom towarzyszą kwieciste, wielokrotnie złożone zdania okraszone wydumanymi porównaniami. Warto jako przykład przytoczyć opis zakrywania sobie dłonią ust przez głównego bohatera: „Adrianna podejrzewała, że jeszcze kwadrans i wędrówka paliczków zakończy się między zębami, a doktor z głodu nieświadomie pozbawi się najpierw środkowego palca, potem serdecznego i wskazującego, potem… Postanowiła uratować artystycznie zwężony kciuk”. Jeszcze bardziej sztuczny wydaje się opis przemyśleń bohatera, który zapewnia, że nie ma skłonności homoseksualnych… Czasem nawet sam narrator przyłącza się do zabawy w poetę, zaznaczając, że bohaterka spojrzała w górę, a zatem: „Adrianna uniosła oczy ku niebu. Pardon, ku jarzeniówkom”. W niektórych fragmentach książki bohaterowie używają trudnych pojęć lub skądś wyciągniętych przysłów, które potem autorka tłumaczy czytelnikom w przypisie, prosto jak dzieciom w zerówce. Dzikus, który zgubił swoją ukochaną szuka jej tak intensywnie, że robi to przez dwie puste strony okraszone tylko jednym zdaniem umieszczonym blisko środka. Cała powieść składa się z trzech części, przy czym każda z nich nosi tytuł „Czasem przebarwienie”.

Można odnieść wrażenie, że autorka jest dość młodą kobietą, próbującą pisać jak doświadczona pisarka, co wywołuje efekt zmasowanej infantylizacji tekstu. Co więcej, zdawać się może, że pierwszą część pisała zdecydowanie wcześniej (więcej w niej „wzlotów” i patosu), potem odłożyła ją na bok i dokończyła po jakimś czasie. Przez to wprowadzenie w fabułę i charakterystykę bohaterów na pierwszych ponad stu stronach może okazać się nie do przebrnięcia, aby po przełomie zatopić się w lekturze bez reszty. Jednym z ostatnich przeszkadzających, wielce wzniosłych elementów jest wszechogarniająca wszystkich konfuzja. W „Ciekawości” wszyscy są skonfundowani – począwszy od profesorów nauk wszelkich, a na opóźnionej w rozwoju niewyewoluowanej człekokształtnej kończąc. To o tyle ciekawe, że niektórzy mogą mieć wątpliwości, czy w języku polskim w ogóle występuje takie słowo, a co dopiero tak wiele razy. Z drugiej zaś strony można dodać, że niektóre zabiegi poetyckie podnoszą jakość książki. Jak choćby zmienność narracji – trzecioosobowa, gdy dotyczy losów naukowców, i pierwszoosobowa, gdy opowiada o rozwoju osobników na Planecie. Poza tym i kilkoma mniejszymi elementami należy stwierdzić, że powieść Pauliny Hirudo mogłaby być trochę mniej wydumana.

Wszelkie mankamenty mogą się na szczęście niemal bezboleśnie rozpłynąć we wspaniałym pomyśle na wykorzystanie naukowego wynalazku do wprowadzenia do świata powieści efektu reinkarnacji. Sposób, w jaki dzięki temu zabiegowi toczy się fabuła książki można nazwać prawdziwym literackim majstersztykiem. Śmierć i odradzanie się postaci i ich dalszy wpływ na losy pozostałych bohaterów prowadzi często do niesamowitych zwrotów akcji. Jest to o tyle ciekawe, że motyw reinkarnacji nie jest zbyt często wykorzystywany w dziełach fantastycznych, zwłaszcza jako podstawy element. Śledzenie losów bohaterów, tych samych, wciąż w innym ciele, może pochłonąć na kilka wieczorów.

Powieść Pauliny Hirudo może zafascynować zarówno rozpoczynającą swą przygodę z fantastyką młodzież, jak i koneserów ciekawie skrojonej fabuły i nietypowych fantastycznych smaczków. Może zrazić natomiast tych, którzy nie przepadają za zmasowaną ilością poezji w epickich powieściach. Warto jednak podkreślić, że jak na początkującą autorkę, Hirudo dobrze poradziła sobie z ubraniem własnego pomysłu w odpowiednie słowa. A ciekawość fabuły „Ciekawości” jest w stanie odwrócić uwagę od zdecydowanie sztubackiego stylu.

Ocena: 3.5/5

Dyskusja