Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„SMASH!” #03 – analiza numeru – recenzja komiksu „SMASH! #03”

Zapraszamy do analizy i recenzji magazynu „Smash” nr 1/2015 (3). Czym tym razem zaskoczyli nas redaktorzy? Przekonacie się, czytając artykuł.

Publicystyka
Numer otwierają newsy zajmujące aż pięć stron. Dotyczą one nie tylko ekranizacji komiksów („Captain America: Civil War”, „Nimona”), świata Marvela (o Secret Wars) czy seriali („Fear the Walking Dead” i „Hawkgirl”) – są w nich także polskie akcenty (sukcesy Jakuba Rebelki i Piotra Kowalskiego). Selekcja notek jest całkiem przyzwoita. Mimo że o wielu z nich mogliśmy już wcześniej przeczytać na wybranych portalach fantastycznych, to dodatkowa lektura nie zaszkodzi.

Na kolejnych stronach magazynu znajdziecie tzw. shopping, czyli zestawienie ostatnich nowości, które możecie zakupić internetowo na yatta.pl To nie lada gratka dla fanów Marvela, DC Comics czy… „Gry o tron”. Wśród propozycji znajdziecie między innymi: figurki Black Widow i Scarlet Witch, komiksy (na przykład „Superman – Czerwony Syn”) czy replikę sztyletu ze smoczego szkła, o długości dwadzieścia sześć centymetrów. W moim portfelu wieje pustką, ale chętnie zaopatrzyłbym się w „Sprawiedliwość” z rysunkami Alexa Rossa. Dwanaście zeszytów z materiałami dodatkowymi to – jak informuje „Smash” – prawie 500 stron w twardej oprawie z obwolutą. Czysta rozrywka jest gwarantowana, a miejsce na półce mam już przygotowane.

Od strony dwunastej rozpoczyna się publicystyka. Na pierwszy ogień idzie „Przegląd najciekawszych komiksowych nowości”. Mamy ponowne odwołanie do Marka Millara („Superman – Czerwony Syn”), Francoisa Bourgeona („Pasażerowie wiatru”), Łukasza Kowalczuka („Vreckless Vrestlers”, będący hołdem złożonym popkulturze lat 80. i 90.), Thomasa Otto („R.I.P. 1985-2004”) czy Janusza Pawlaka („Toshiro” we współpracy z Jaiem Nitzem). Autorzy pokrótce przedstawiają sylwetki twórców oraz omawiają poszczególne tytuły. Przyznam, że o wielu z nich nie słyszałem, co tylko bardziej wzmogło moją ciekawość.

Na czytelników „Smasha” czekają także wywiady z Michałem Szolcem, właścicielem studia Sound Tropez, i Grzegorzem Brudnikiem, pisarzem, copywriterem i scenarzystą słuchowisk. Już na wstępie dziennikarz Marcin Łuczak wspomina historię adaptacji komiksu Roberta Kirkmana pt. „The Walking Dead: Żywe trupy” na potrzeby audiobooków. Pamiętam, że kiedy ogłoszono informację o tym przedsięwzięciu, byłem bardzo sceptyczny wobec projektu. Okazało się jednak, że sukces był mu pisany, a przedstawiciele studia i aktorzy mogli śmiało wybierać w kolejnych przedsięwzięciach. Rozmowa, jaka została opublikowana w „Smashu”, dotyczy nie tylko ówczesnych planów adaptacji „Thorgala” czy „Kajko i Kokosza”. Nie brakuje także pytań o tryb pracy, trudności, z jakimi spotkali się twórcy, czy castingi i poszukiwania odpowiednich głosów do obsadzenia ról. Nawet jeżeli nie jesteście wielbicielami słuchowisk, dajcie szansę Sound Tropez i zapoznajcie się z ich ofertą.

Warto zwrócić uwagę także na „Top 10: Tytus, Romek i A’Tomek”, czyli listę Roberta Popieleckiego i Karola Konwerskiego. Panowie na wstępie dzielą się wynikami przeprowadzonej sondy o pierwszym skojarzeniu z imieniem „Tytus”. Przyznam, że nawet mnie zaskoczyły odpowiedzi. Następnie przedstawiają własne zestawienie od dziesiątego do pierwszego miejsca, dzieląc się refleksjami na temat wybranych ksiąg autorstwa Papcia Chmiela. Agata Sowa zastanawia się pod koniec numeru nad fenomenem (r)ewolucji zombie z perspektywy wielkiego wysypu żywych trupów w świecie filmowym, serialowym, gier komputerowych czy komiksów. Jest to bardzo duży skrót historii z tytułami wybranymi, ale znanymi i wciąż popularnymi.

Recenzje
Przeważającym gatunkiem dziennikarskim w tym numerze „Smasha” są recenzje. Dobór omówionych dziedzin jest różnorodny, co warte jest odnotowania i pochwały. Mateusz Szlachtycz wspomina Ericha von Danikena, a zarazem analizuje powstanie i znaczenie „Bogów z gwiazd” (oryg. „Die Gotter aus dem All”).

Z kolei Rafał Sowiński zajął się kreskówką „Słodkie opowiastki” (oryg. „Adventure time”). Przyznam się, podobnie jak sam autor artykułu, że nie jestem już nastolatkiem, a czasy „Pokemonów” i „Dragon Ball” bezpowrotnie minęły. Solidaryzuję się z tobą, Rafale! Historie trzynastoletniego chłopca i magicznego psa, osadzone na kartach pierwszego tomu komiksu „Adventure time”, „cieszą oko, bawią, ale momentami również pobudzają intelektualnie (paradoksy podróży w czasie, ziom!)”, jak podkreśla autor.

Agata Sowa przedstawia serial „iZombie”, będący adaptacją komiksów ze stajni Vertigo. Mimo że słyszałem wiele dobrego o tej produkcji, nie miałem dotychczas przyjemności (a co dopiero czasu) zapoznać się z nią. Jak przekonuje sama autorka: „Jeśli kochacie żywe trupy w każdej postaci, to iZombie polecam jako odświeżone i niebanalne spojrzenie na martwiaków”. Na pewno coś innego niż „The Walking Dead”.

Jacek Drewnowski pisze o polskim powrocie Dylana Doga, omawia nie tylko włoską genezę komiksu, ale także próby wydań za granicą czy adaptacje filmowe (w tym „Dylan Dog” z 2010 roku oraz „Vittima degli eventu”, dostępną na YouTube). W kolejnej recenzji autor analizuje album „Hellboy w piekle: Zstąpienie”, jak i samego Reda… z piekła rodem. Czy faktycznie jest on bohaterem tragicznym, czy jednak nie? I co z trzecim, wciąż wstrzymywanym, filmem pełnometrażowym o przygodach postaci stworzonej przez Michaela „Mike’a” Mignolę?

A.M. Starszyk wspomina „Dead Boy Detectives”, K. Wojdyło nieznaną mi mangę pt. „Abara”. To nie tylko analiza, ale także ukazanie pewnych początków postaci. Szczególnie zaciekawili mnie Edwin Paine i Charles Rowland, którzy po raz pierwszy pojawili się w dwudziestym piątym numerze „Sandmana”. Problemem jednak wciąż pozostaje dostęp do polskich wersji historii duchów-detektywów, ponieważ nie każdemu dany jest on do anglojęzycznych wydań cyfrowych. Motywy „Abary” nie są niczym nowym – niedaleka przyszłość, obcy najeźdźcy, genetycznie zmodyfikowani ludzie, gotowi do walki ze złem i ten heros, który gardzi władzą, woli pozostać w ukryciu, ale los kieruje go w inną stronę. Jednak to wątki fabularne, zawarty na kartach klimat oraz kreska są na wysokim poziomie.

Ilona Ostalak recenzuje grę „Rory’s Story Cubes”. Mimo że nazywa ją bardziej generatorem opowieści niż grą, to jednak po stokroć zachęca do zakupu lub skorzystania z dostępnej aplikacji mobilnej.

Podsumowanie
„Smash” to nie tylko świetna publicystyka z wywiadami, analizami czy recenzjami. To także ciekawie poprowadzone kreski rysunków, zatytułowanych: „Zabić króla” (Poller, Rosner, Sztybor), „Medyk” (Antoni Serkowski) i „Gagarin” (Marcin Podolec, Michał Rzecznik), będące moimi faworytami. Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla znawców, ale także dla zwykłych laików, dopiero co wchodzących do tej piaskownicy. Warto!

Dyskusja