Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Słowiańskie urban fantasy – recenzja książki „Droga do Nawi”

Motywy zaczerpnięte z mitologii słowiańskiej nieraz pojawiają się w polskiej fantastyce. Nawiązania do tradycji oraz bestii, a także (nieco rzadziej) bogów z wierzeń Słowian znaleźć można chociażby u Sapkowskiego (saga o wiedźminie), Brzezińskiej („Opowieści z Wilżyńskiej Doliny”) czy Ćwieka („Cicha noc”). Rzadko jednak temat ten jest tak szeroko i rzetelnie przedstawiany jak tutaj. A gdyby dodać do tego ciekawą i wciągającą fabułę, intrygujących bohaterów oraz lekki i przejrzysty styl, mogłaby powstać bardzo dobra powieść. Czy Tomaszowi Duszyńskiemu udało się taką stworzyć?

„Droga do Nawi” w ciekawy i bogaty sposób przedstawia świat mitologii słowiańskiej z domieszką wierzeń germańskich. W powieści tej przeczytamy co nieco zarówno o bóstwach, jak i mitycznych stworzeniach czy lokacjach. Świat współczesny przenika się z fantastycznym na wielu płaszczyznach i świetnie z nim współgra. Takie ich przedstawienie nie jest zadaniem prostym i nie wszystkim polskim autorom, którzy próbowali, udało się to tak dobrze, jak Duszyńskiemu.

W powieści splatają się losy postaci, które zdają się nie mieć ze sobą nic wspólnego: Alka Bielskiego – polskiego weterana z Afganistanu, Miszy Asieniewicza – moskiewskiego milicjanta oraz Kseni Morozowej – pozornie zwykłej dziewczyny pracującej w butiku. Cała trójka zostaje wplątana w intrygę bogów walczących o władzę i wpływy. Brzmi zatem dosyć prosto i sztampowo, nie jest to jednak prawda.

Od pierwszej strony akcja pędzi, mnożąc pytania bez odpowiedzi i zagadki do rozwiązania. Autor nie pozwala czytelnikowi nudzić się ani przez moment. I chociaż czasami na kartach książki panuje niewielki chaos informacyjny, prędzej czy później wszystkie cegiełki zaczynają układać się w spójną całość, prezentując odpowiedzi na niektóre niewiadome. Niemal do końca jednak nic nie jest przesądzone i czytelnik nie jest pewien, czego się spodziewać na następnej stronie.

Podobnie ma się sprawa z bohaterami. Są niejednoznaczni i nieprzewidywalni, a jednocześnie każdy z nich jest w jakiś sposób wyjątkowy. Z biegiem akcji czytelnik poznaje ich coraz lepiej, chociaż momentami ma wątpliwości, czy dana postać jest dobra czy zła. Intencje manipulujących, knujących i spiskujących bogów również ani przez sekundę nie są całkowicie jasne.

„Droga do Nawi” to jednak nie sama akcja, napędzana zachowaniami interesujących bohaterów. Autor przemyca również nieco przemyśleń na istotne tematy, tak że powieść staje się głębsza i bogatsza. To nie tylko opowieść o grze bogów, ale także o dokonywanych przez nas wyborach oraz szukaniu sensu w życiu. Dociekliwy czytelnik znajdzie w tej pozycji także ciekawostki na temat wierzeń słowiańskich lub np. zapożyczeń ich tradycji przez chrześcijan.

Tomasz Duszyński bardzo dobrze poradził sobie również z zarysowaniem atmosfery wielkich miast oraz malowniczych odludzi i nieprawdopodobnych lokacji. W klimatyczny i minimalistyczny sposób, bez zbędnych słów, ukazuje wiarygodne wizje miejsc i społeczeństw w nich żyjących. Posługuje się przy tym lekkim stylem, dzięki czemu książkę przyjemnie i szybko się czyta. Na pochwałę zasługuje także sposób stworzenia przez niego nielicznych scen erotycznych, te bowiem napisane są subtelnie i ze smakiem, jednocześnie nie odbiegając od języka reszty powieści.

Klimatu „Drogi do Nawi” dopełniają czarno-białe ilustracje, obrazujące pojedyncze scenki wyjęte z fabuły. Podobnie oszczędne jak styl autora, prezentują się bardzo dobrze i świetnie pasują do powieści. Mogłoby jednak być ich nieco więcej. Projekt okładki, mimo że odmienny stylem od obrazków wewnątrz, przyciąga wzrok i również dobrze oddaje atmosferę historii.

Książka Duszyńskiego okazała się jednym z lepszych przedstawicieli fantastyki polskiej ostatnich lat. Mimo tematyki dosyć popularnej w naszej rodzimej literaturze, nie jest zaledwie kalką innych, podobnych tekstów. Autor pokazał nam zarówno intrygujący pomysł, jak i własny, ciekawy sposób na jego przedstawienie. Jest to zatem pozycja warta przeczytania.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja