Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Trygław splata i Trygław rozplata – recenzja książki „Xięgi Nefasa. Trygław Władca Losu”

Autorka znakomitych horrorów powraca po latach z czymś zupełnie nowym – mocną, epicką sagą fantasy! Zgrabne, pomysłowe połączenie historii i fantastyki oraz inspiracja mitologią słowiańską, doprawione szczyptą grozy i mrocznych rytuałów. Wspaniała, trzymająca w napięciu opowieść o sile przeznaczenia – tak rekomendowałam nową powieść Małgorzaty Saramonowicz, gdy znajdowała się ona jeszcze w „fazie produkcyjnej”. Teraz, gdy książka już jutro trafia do księgarń, przyszedł czas, by powiedzieć coś więcej, zdradzić, dlaczego tak mnie zafascynowała i ujawnić, czy efekt końcowy wciąż budzi we mnie zachwyt.

„Podczas zakazanego rytuału w sekretnej świątyni boga o trzech obliczach losy trojga dzieci zostają ze sobą na zawsze splecione. Jednego dnia się narodzą i jednego dnia będą musiały umrzeć. Wśród nich jest potomek Bolesława, zwanego Krzywoustym.

XII wiek, Polska. Kościół buduje swoje imperium. Jego gorliwi wyznawcy z krzyżem na piersi i litanią na ustach bezlitośnie tępią wiarę w starych bogów. Kraj stoi na skraju przepaści. Jeśli Bolesław nie doczeka się syna, straci tron. Nefas, tajemniczy kronikarz Bolesława, jest świadom zagrożenia. Zwraca się do mrocznych kapłanów Trygława, prosząc, by odmienili Przeznaczenie. Wkrótce przekona się, co uczynił… i już nikt nie będzie pewien swego jutra. Kto przetrwa, a kto zginie?”

Świat przedstawiony powieści to XII-wieczna Polska, jakiej nie znajdziecie na kartach historii, a jaką jednak mogła być. Chrześcijański fanatyzm miesza się tutaj z wcześniejszą, pogańską tradycją, dawne wierzenia i pozostałości niszczonego sukcesywnie kultu z nowymi, zupełnie innymi, ascetyczna etyka z brutalnością i okrucieństwem, dworskie intrygi, wyuzdane romanse i do bólu ludzka żądza władzy z nieuchronnością losu i interwencją sił wyższych. Kłamstwo goni kłamstwo, a oszustwo zdradę.

Autorka bardzo płynnie porusza się pomiędzy konwencjami i spaja je w harmonijną całość, tworząc niepowtarzalny, bardzo oryginalny nastrój. Historia, fantastyka, tematyka religijna i polityczna, elementy grozy, wątki obyczajowe, kryminalne, romansowe – to wszystko Saramonowicz splata ze sobą z zegarmistrzowską precyzją, idealnie dobierając proporcje.

Ogromnym atutem powieści są też pełnokrwiste, świetnie skonstruowane postacie. Każda z nich – czy to pierwszoplanowa, czy jedynie epizodyczna – jest „jakaś”, w pewien sposób intryguje, budzi sympatię lub antypatię, nie pozostaje czytelnikowi obojętna. Natomiast główny bohater, a zarazem narrator – kronikarz, szpieg i skrytobójca Nefas – to już prawdziwy majstersztyk. Postać owiana niepokojącą, nieprzeniknioną aurą tajemnicy, a jednocześnie wiarygodna i bardzo ludzka. Stworzenie takiego bohatera to z pewnością niezwykle trudne wyzwanie dla pisarza, jednak efekt jest wart każdego wysiłku. Saramonowicz poradziła sobie z tym doskonale.

Kolejny medal należy się autorce za doskonałą konstrukcję fabuły. Ta książka to prawdziwa bomba zegarowa z opóźnionym zapłonem! Trzyma czytelnika w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, a na koniec pozostawia go z niedającymi spokoju myślami. Akcja, pełna nieoczekiwanych, fenomenalnie rozegranych zwrotów, pędzi krętymi ścieżkami. Powieść po prostu sama się czyta i jeszcze długo po odłożeniu na półkę nie pozwala o sobie zapomnieć.
Saramonowicz w umiejętny sposób wzbudza też w odbiorcy interesującą refleksję nad naturą prawdy historycznej. Niby oczywistym wydaje się fakt, że to, co czytamy w dawnych kronikach, zwykle wcale nie jest tym, co wydarzyło się naprawdę. Do takich wniosków potrafi dojść każdy, kto choć trochę interesuje się historią i próbował zagłębiać się w treść starych woluminów, jednak po lekturze „Xiąg Nefasa” automatycznie powraca się do takich rozważań z nowym, świeżym spojrzeniem.

Mimo swej lekkości, nie jest to książka łatwa. Polecam ją raczej czytelnikom dojrzałym, poszukującym nie tyle kolejnego świata fantasy, co po prostu kawałka dobrej, wielowymiarowej i wyrazistej prozy.

Małgorzata Saramonowicz niewątpliwie postawiła współczesnym twórcom fantastyki poprzeczkę bardzo wysoko. Pokazała, że w literaturze wciąż jeszcze nie było wszystkiego, że nadal można napisać coś nietypowego, a jednocześnie sprawnie wykonanego, co nie będzie wątpliwym, ryzykownym eksperymentem. Pierwszy tom serii „Xięgi Nefasa” to książka z gatunku tych, o których z góry wiadomo, że po prostu się sprzedadzą, że ludzie będą to czytać i już.

Cóż więcej mogę powiedzieć? Kupuję to! Nie tylko ten tom. Biorę w ciemno wszystkie kolejne.
Trygław zaplótł. I wcale nie zanosi się na to, by miał szybko rozpleść…

Ocena: 5/5

Dyskusja