Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Nigdy nie ufaj dziewicy – recenzja książki „Cnota dla Machu Picchu”

Magda – zwyczajna studentka informatyki – wybiera się na wakacje do Peru. Zorganizowana przez biuro podróży wycieczka „śladami Inków” z nieco ekscentrycznym, ale odznaczającym się ogromną wiedzą przewodnikiem Jakubem, zapowiada się naprawdę interesująco. Wydaje się tym bardziej udana, gdy bohaterka nawiązuje – z czasem przeradzającą się w flirt – znajomość z nieco starszym od niej żołnierzem, Pawłem, jednym ze współuczestników wyprawy. Nic nie wskazuje na to, że coś może pójść nie tak. A jednak…

Science fiction czy pamiętnik z wakacji?

Z pozoru banalna fabuła przez pierwsze kilkadziesiąt stron książki toczy się głównie wokół zwiedzania przez grupę polskich turystów zabytków Ameryki Południowej oraz nieco infantylnych – zważywszy na wiek bohaterów (Magda ma dwadzieściaparę lat, Paweł zaś ponad trzydzieści) – relacji pomiędzy parą uczestników wycieczki. Ot, sympatyczna historyjka obyczajowa o ciekawych wakacjach. I gdzie tu zapowiadane przez wydawcę science fiction?

Otóż główny wątek tej historii pojawia się dopiero około pięćdziesiątej (z niewiele ponad dwustu) strony powieści. Przypadkowy splot okoliczności zmienia wszystko, z tematyką oraz nastrojem utworu, jak również stylem narracji na czele. Po sprawnie poprowadzonym, ale nieco przydługim zawiązaniu fabuły, akcja rusza z kopyta. A wszystko przez to, że… Magda okazuje się dziewicą!

Śladami Dänikena

Dalsza część opowieści została osnuta wokół hipotez Ericha von Dänikena. Magda, Paweł, Jakub i jeszcze jeden uczestnik wycieczki – dziesięcioletni Krzyś, przez tę nieszczęsną cnotę głównej bohaterki trafiają do swego rodzaju „centrum sterowania Wszechświatem”, gdzie poznają fantazyjne teorie dotyczące historii Ziemii, konstrukcji uniwersum oraz sposobu funkcjonowania ludzkiego umysłu. Pomysł ciekawy i dość oryginalny, a na pewno ubrany w nietypową formę. Wprawdzie niektóre rozwiązania fabularne brzmią jak fragmenty „Starożytnych kosmitów”, jednak autorce książki, Ewie Lenarczyk, udało się je ubrać w bardziej intrygującą formę niż twórcom popularnego, acz nie grzeszącego wiarygodnością serialu dokumentalnego, który emituje History Channel.

I w tym miejscu zaczyna się zabawa!

Niemal do samego końca fabuła książki skupia się głównie na wątku przygodowym okraszonym motywem podróży w czasie i przestrzeni i elementami space opery. Pisarka puszcza wodzę fantazji i idzie na całość. Jej wizja przedstawia się interesująco i oryginalnie, jednak kuleje pod względem podstaw naukowych, na których ma się opierać jej fikcja. O ile z wiedzą antropologiczną autorka radzi sobie naprawdę dobrze, o tyle można odnieść wrażenie, że niepotrzebnie sięga po fizykę kwantową czy Paradoks Czasu, na których najwidoczniej zupełnie się nie zna. Ale szczerze mówiąc… przeciętny czytelnik sięgający po tego rodzaju powieść również najprawdopodobniej nie ma o tych tematach większego pojęcia. Nie wydaje mi się bowiem, by autorka znana do tej pory z lekkich powieści obyczajowych i romansów świadomie dedykowała swoje kolejne dzieło wytrawnym znawcom literatury SF. Jej zamiarem było raczej urozmaicenie i wprowadzenie powiewu świeżości do dotychczasowych dokonań, spróbowanie czegoś innego, zmierzenie się z nowym wyzwaniem.

Coś tu jednak nie zagrało…

Styl narracji jest lekki i swobodny, dialogi jednak irytują brakiem naturalności. Osobiście gustuję w brutalnym, mocnym, a nawet wulgarnym języku, ale tutaj jakoś mi on nie pasuje, nie współgra z całością, wydaje się sztuczny i jakby wymuszony.

Drażni także wciśnięty na siłę wątek romansowy. Zbyt ckliwy, naiwny i zwyczajnie zbędny. Nie ma on większego znaczenia dla fabuły i po prostu istnieje sobie gdzieś tam, w tle, jakby tylko dlatego, że istnieć powinien. Prawie jak we współczesnym amerykańskim kinie.

Reasumując, „Cnota dla Machu Picchu” to lektura przyjemna, oryginalna i nietypowa. Powieść z ciekawym pomysłem, aczkolwiek zrealizowanym dość przeciętnie. Warto się jednak z nią zapoznać właśnie ze względu na interesującą koncepcję świata przedstawionego.

Ocena: 3.5/5

Dyskusja