Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„Obłęd w starym domu” – recenzja książki „Siódma dusza”

Andrzej Wardziak zadebiutował powieścią „Infekcja”, jedną z pierwszych książek o polskiej apokalipsie zombie, która została dobrze przyjęta przez czytelników. Sięgając po jego kolejne dzieło, „Siódmą duszę”, miałam wobec niego spore wymagania. Pozytywne rekomendacje popularnych recenzentów i świetna, bardzo nastrojowa, nagrodzona Złotym Kościejem okładka autorstwa Darka Kocurka sprawiły, że nastawiłam się na coś, co po prostu rzuci mnie na kolana. Oczekiwałam historii w jakiś sposób wyróżniającej się oryginalnością, nieprzewidywalnością i klimatem sprawiającym, że włos zjeży mi się na głowie. Co otrzymałam? Czy fabuła wykreowana przez Wardziaka spełniła moje wysokie oczekiwania i zmroziła mi krew w żyłach, zachwycając niebanalnym podejściem do tematu?

Historia przedstawiona w „Siódmej duszy” traktuje o grupie nastolatków, którzy spędzają czas w starym domu położonym na odludziu. Choć początkowo znajomi dobrze się bawią, wkrótce wokół nich zaczynają zachodzić dziwne, niepokojące zjawiska. Młodzież odkrywa sekrety budynku, natyka się na ukryty, ekscentrycznie urządzony pokój, najprawdopodobniej służący do wywoływania duchów. Ponadto jedna z bohaterek zdaje się przejawiać zdolności parapsychiczne, co potęguje lęk całej grupy. Zdani na samych siebie próbują racjonalnie wyjaśnić zaistniałą sytuację, kiedy jednak im się to nie udaje, zaczynają wpadać w panikę i chcą opuścić przerażające miejsce. Co tak naprawdę dzieje się w budynku? Czy młodzi ludzie wyjdą z tego bez szwanku? Jakie konkretnie umiejętności posiada jedna z dziewczyn? Jeżeli chcecie otrzymać odpowiedzi na te pytania – zapoznajcie się z powieścią Andrzeja Wardziaka.

Bohaterowie „Siódmej duszy” to dość przyziemna, przeciętna młodzież, lekkomyślna i nastawiona na chwile beztroskiej zabawy. Pobyt w domu kolegi jest dla nich okazją do bezkarnego korzystania z używek i innych uciech. Moją uwagę przyciągnęła Nadia, reszta postaci została raczej dość delikatnie zarysowana i zachowuje się w miarę przewidywalnie. Relacje między nastolatkami są wiarygodne, choć skupiają się głównie na różnego rodzaju niesnaskach i krótkich wymianach zdań. Andrzej Wardziak świetnie przedstawił reakcję młodych ludzi na mrożącą krew w żyłach sytuację, rodzące się z jej powodu napięcia, kłótnie, problemy.

Największymi atutami powieści Andrzeja Wardziaka są dynamiczna, szybko rozwijająca się akcja oraz klimatyczne, dość sensualne i naturalistyczne opisy, które potęgują atmosferę grozy, sprawiając, że książkę do samego końca śledzi się z ciekawością i zaangażowaniem, niemalże odczuwając przeżywany przez bohaterów strach. Dzięki nim czytelnik może na chwilę kompletnie oderwać się od rzeczywistości, pozwalając sobie na lekką, pasjonującą, ale i przerażającą rozrywkę. Pomimo tego, że większość rozgrywających się w „Siódmej duszy” wydarzeń można przewidzieć, bo historia charakteryzuje się schematycznością, nie musi to wpływać na czerpaną z lektury przyjemność. Trzecioosobowa narracja i prosty język sprawiają, że horror Wardziaka wciąga i nie wymaga silniejszego skupienia nad używanymi przez bohaterów wyrażeniami.

„Siódma dusza” to dobry, miejscami bardzo nastrojowy, lekki, rozrywkowy horror. Pomimo tego, że fabuła stworzona przez Wardziaka w znacznej mierze bazuje na ogranych motywach i rozwiązaniach, zapewnia odbiorcy chwilę kompletnego oderwania od rzeczywistości, gdzieniegdzie mogąc nawet przyprawić go o dreszczyk emocji. Choć początkowo nastawiałam się na coś bardziej oryginalnego, historię zdanych na samych siebie znajomych śledziłam ze sporą przyjemnością.

Polecam: miłośnikom lekkich, wciągających, oddziałujących na wyobraźnię horrorów opartych na dość popularnych motywach.

Nie polecam: czytelnikom poszukującym ambitnej, nieprzewidywalnej, niekonwencjonalnej powieści grozy.

Ocena: 4/5

Dyskusja