Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Śmierć w rodzinie – recenzja książki „Zabij mnie tato”

Stefan Darda to jeden z najpopularniejszych pisarzy grozy w Polsce, laureat Nagrody Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego za rok 2014, zdobywca Nagrody Nautilus i Złotego Kościeja 2015. Jest autorem powieści „Dom na wyrębach”, cyklu „Czarny Wygon” i zbioru opowiadań „Opowiem ci mroczną historię”. „Zabij mnie, tato”, jego najnowsza książka, od pierwszego wejrzenia urzekła mnie klimatyczną okładką autorstwa Darka Kocurka, mocnym tytułem i opisem zapowiadającym emocjonującą, pełną tragicznych zdarzeń, lekturę. Zawsze lubiłam kontrowersyjne tematy i dzieła, które podejmowały problem zdarzeń traumatycznych, jednocześnie przedstawiając portret psychologiczny osoby, która musiała się z nimi zmierzyć. Miałam nadzieję, że historia wykreowana przez Dardę dostarczy mi wielu intensywnych wrażeń i okaże się co najmniej tak dobra, jak jej oprawa. Czy fabuła „Zabij mnie, tato” spełniła moje oczekiwania?

Zdarzenia mające miejsce w powieści Stefana Dardy toczą się w miejscowości Ryków, położonej gdzieś w centralnej Polsce. Zdzisław Mokryna, emerytowany policjant, przeprowadza się do pozornie spokojnego miasteczka, uciekając od trudnej przeszłości związanej ze swoją działalnością zawodową. Zaprzyjaźnia się tu z Kamilem Szykowiakiem, właścicielem lokalnej pizzerii, i jego rodziną, która wkrótce zaczyna traktować go niemalże jak krewnego.

Szykowiacy to szczęśliwe, mające powodzenie finansowe i trzy córki małżeństwo, które zmaga się z drobnymi, typowymi dla rodziców problemami. Pewnego dnia wszystko się zmienia. Prawie beztroskie dotychczas życie właścicieli restauracji niszczy wiadomość o zaginięciu dwójki ich dzieci. Od tej pory zarówno Kamil, jak i Zdzisław, niepokoją się o życie bliskich, a poszukiwania zaginionych toczą się bardzo powoli, wprawiając ich w stan nieustannego stresu, rozdrażnienia i strachu. Co stało się z córkami Szykowiaków? Jak potoczą się działania policji? Gdzie znajdują się dzieci? Czy wyjdą z tego bez szwanku? Jeżeli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania i śledzić proces szukania dziewczynek – zapoznajcie się z „Zabij mnie, tato”.

Postacie stworzone przez Stefana Dardę są bardzo realistyczne i szczegółowo przedstawione, choć nieco stereotypowe. Główny bohater i jednocześnie narrator powieści, Zdzisław Mokryna, cechuje się bystrością umysłu, umiejętnością zachowania stalowych nerwów w podbramkowych sytuacjach i poświęceniem na rzecz przyjaciół, dla których potrafi nadwyrężyć swoje zasady, zdrowie psychiczne i relację z ukochaną. Choć sam doświadczył pewnego rodzaju traumy, jaka wpłynęła na jego odejście ze służby, w obliczu nieszczęścia rodziny Szykowiaków włącza się w śledztwo, przyspieszając jego bieg. Przedstawienie tragicznych okoliczności z perspektywy osoby, która posiada specjalistyczną wiedzę, jest bardzo zdeterminowana, ale też bezpośrednio związana z rodziną zaginionych, okazało się strzałem w dziesiątkę. Mokryna wzbudza sympatię czytelnika, gdyż do zaistniałej sytuacji podchodzi nieco emocjonalnie, okazując empatię i współczucie, ale też stara się przyjmować racjonalne, obiektywne spojrzenie na tragedię, pomagając i aktywnie uczestnicząc w poszukiwaniach. Jego poświęcenie zakrawa wręcz na heroizm.

Nieco idealistycznie została przedstawiona rodzina Szykowiaków, choć nie jest doskonała, to jej funkcjonowanie przed zaginięciem przypomina sielankę. Kolejna ciekawa postać drugoplanowa to Mamaj, gliniarz o nieco ekscentrycznej prezencji, uznawany w swoim środowisku za dziwaka i policjanta o raczej przeciętnych zdolnościach, który – gdy dochodzi do tragedii – pokazuje, na co go stać. Stefan Darda świetnie przedstawił zachowanie familii w obliczu dramatu, jej bezsilność, odczucie beznadziejności, utraty sensu życia. Nawiązał do niezdrowego zainteresowania mediów szukających sensacji, żerujących na ludzkich tragediach, do plotek i stereotypowej oceny, z jakimi dodatkowo muszą zetknąć się poszkodowani. Podkreślił też wagę decyzji polityków, którzy popełniając błąd mogą pośrednio przyczynić się do katastrofalnych wydarzeń.

„Zabij mnie, tato” to intrygujący, mocny, poruszający thriller z wieloma wątkami obyczajowymi. Choć w powieści nie brakuje brutalnych, naturalistycznych scen i dość nieprzewidywalnych wydarzeń, akcja toczy się raczej powoli, przyspieszając pod koniec fabuły. Stefan Darda przedstawia życie codzienne pogrążonych w rozpaczy rodziców. Posługuje się dość prostym, ale barwnym językiem, dzięki któremu książkę czyta się z przyjemnością.

Powieść Dardy zapamiętam jako wartą przeczytania, wstrząsającą lekturę. Możliwe, że kiedyś do niej powrócę. Sądzę, że Złoty Kościej 2015 został przydzielony zasłużenie, i życzę autorowi wielu kolejnych, co najmniej tak dobrych powieści.

Polecam: miłośnikom emocjonujących, mocnych thrillerów podejmujących tematykę rodzin przeżywających tragedię.

Nie polecam: czytelnikom nadwrażliwym na naturalistyczne, makabryczne opisy, poszukującym lekkiej, niewymagającej skupienia lektury.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja