Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Space opera nie tylko dla młodzieży – recenzja „Tam i z powrotem”, tom 1

Międzygalaktyczna wojna, monumentalny rozmach, ogrom kultur i ras oraz nastolatek w roli obrońcy wszechświata – to wszystko już było i to nie raz. Mimo tego, Tomasz Duszyński postanowił ponownie wykorzystać – pozornie oklepany – schemat, wzbogacając go jednak o wiele innowacyjnych rozwiązań, z tym że sam utwór skierował raczej do młodszego odbiorcy. Space opera to w ostatnich latach podgatunek, który nie cieszy się szczególną popularnością, Duszyński jednak zaryzykował.

Nie tak dawno czytelnicy mieli okazję zapoznać się z „Drogą do Nawi” pisarza – powieścią urban fantasy, przeznaczoną właściwie dla dojrzałego, wymagającego czytelnika. Ta pozycja wniosła do gatunku niemało i – moim zdaniem – odniosła zamierzony sukces. Wcześniej jednak autor wydał dylogię science fiction „Tam i z powrotem”. Oba tytuły łączy to, że w pewnym sensie były ryzykiem. Miały być nowatorskie, łamać schematy, nadawać danym gatunkom nowych barw i – przede wszystkim – miały zaskakiwać czytelnika. Powieści „Droga do Nawi” się to udało, a pierwszemu tomowi „Tam i z powrotem”?

Maks Barski, przeciętny nastolatek lubiący grać w gry komputerowe, nieprzepadający za nauką i podkochujący się w najpiękniejszej dziewczynie w szkole, ma na pieńku z jednym ze szkolnych ulubieńców. Właściwie nie wyróżnia się niczym szczególnym, dopóki… w drodze na zajęcia nie trafia go piorun, a wokół nie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Na lekcji przypadkowo dochodzi do incydentu, którego nie da się logicznie wyjaśnić, a sam Maks z Sylwkiem – szkolnym rywalem – zostaje wezwany do dyrektora. Niedługo potem, wskutek jeszcze bardziej zadziwiających okoliczności, chłopcy przenoszą się na tajemniczą stację Alfa. I w tym momencie życie Maksa nabiera zawrotnego tempa. W szeregach Federacji (organizacji wielu ras) staje naprzeciw grupie Drakka – androidom pragnącym zniszczenia wszystkiego, co stanie na ich drodze. Okazuje się, że sam Maks w owej wojnie ma odegrać kluczową rolę.

Poznając fabułę, czytelnik – na pierwszy rzut oka – może doznać uczucia déjà vu, lecz kiedy przebrnie przez wszystkie strony, odkryje, że to wyłącznie pozory, a wszelakie rozwinięcia opowieści stanowią powiew świeżości. Autor nieprzypadkowo wybrał nastolatka na protagonistę – mógł przecież w jego roli obsadzić twardziela-zabijakę, ale przez to książka straciłaby to „coś”, co czyni ją wyjątkową. Ponadto, utwór przeznaczony jest w dużej mierze dla młodzieży. Czytelnikowi łatwiej jest zżyć się z bohaterem-rówieśnikiem, utożsamić się z nim. Podobne kategorie myślowe, priorytety i problemy zacieśniają więź pomiędzy Maksem a czytelnikiem. Odbiorca widzi takiego samego chłopaka, jakiego można spotkać w każdej szkole i choć to dość często spotykany w literaturze typ, w tej powieści jest zupełnie inaczej poprowadzony.

Nie mam zielonego pojęcia, czym kierował się autor, kreując postaci, ale mam nadzieję, że… będzie tak robił dalej. Wprawdzie bohaterowie „Drogi do Nawi” są bardziej dopracowani, barwniejsi, jednak w pierwszym tomie „Tam i z powrotem” również nie brak intrygujących postaci. Pozornie przeciętny chłopak, niewyróżniający się, prowadzący normalne życie nastolatka, ma decydować o losie Wszechświata, nawet go nie znając, a niemal każda podjęta przez niego decyzja odbije się echem w przyszłości. To niezwykle intrygująca wizja, którą można porównać do dania przedszkolakowi kawałka plasteliny, aby to, co z niej stworzy, posłużyło za projekt, na przykład, domu. A kategoria interesujących bohaterów nie kończy się na samym Maksie – są jeszcze inni. Świat Duszyńskiego pełen jest kontrastujących ze sobą postaci. Zarówno fajnych, do których czytelnik zapała sympatią, jak i innych – podejrzanych, skrywających tajemnice.

Duszyński tą książką udowadnia, że potrafi zmyślnie budować napięcie. Konstruuje urozmaiconą i mającą parę naprawdę zadowalających wątków pobocznych fabułę, ale najbardziej w oczy rzuca się u niego prosty, lecz ujmujący humor. Pokaźna dawka dowcipu w każdej formie – czy to komizm sytuacyjny, słowny czy postaci – nie jest rubaszna ani wymuszona i niejednokrotnie pozwala się uśmiechnąć. Język, jakim napisana jest powieść, nie powinien stanowić dla nikogo problemu, choć pisarz posiada bogaty zasób słów, co niejednokrotnie potwierdza na kartach dzieła.

Pierwszy tom „Tam i z powrotem” to rasowa space opera z elementami militarnymi, która może zachwycić zarówno młodszego, jak i dojrzalszego czytelnika. Pozornie błaha historia, sztampowy motyw i tradycyjny bohater-nieudacznik to cząstki, za pomocą których Duszyński stworzył niezwykle łatwą w odbiorze, działającą na wyobraźnię powieść, przedstawiającą zupełnie inne spojrzenie na typowy przykład subgatunku. Każdy sięgający po nią czytelnik powinien mieć jakieś wymagania. Moje spełniła.

Ocena: 4/5

Dyskusja