Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Wirtualna przygoda – recenzja książki „W sieci umysłów”

Autor bestsellera „Więzień labiryntu” tym razem przedstawia nam historię osadzoną w przyszłości, gdzie cywilizacja jest technologicznie na wyższym poziomie niż ta, którą znamy. W świecie, gdzie gry potrafią być bardziej prawdziwe od rzeczywistego świata, a przeżycia w wirtualnej rzeczywistości bardziej pożądane od tych w realu. W tak wykreowanym uniwersum James Dashner wrzuca nas w sam środek akcji pierwszego tomu serii „Doktryna śmiertelności”.

Czytając „W sieci umysłów” poznajemy historię Michaela, nastoletniego hakera, spędzającego większość wolnego czasu w cybernetycznym świecie VirtNetu. Aby zdobyć więcej punktów w grze, bohater próbuje powstrzymać pewną dziewczynę przed odebraniem sobie wirtualnego życia. Jego egzystencja zmienia się nie do poznania, gdy na jego oczach samobójczyni niszczy Rdzeń – czip chroniący rzeczywiste ciało graczy przed uszkodzeniami i śmiercią, wynikającymi z poczynań w grze – i umiera jednocześnie w obu światach.

Z sytuacją, w której znalazł się Michael, związane okazują się plotki krążące od jakiegoś czasu po VirtNecie – wieści mówiące o tajemniczym mężczyźnie imieniem Kaine, za którego sprawą coraz więcej graczy ginie w rzeczywistości. A któż lepiej nadaje się do znalezienia i schwytania świetnego hakera, jeśli nie jeszcze lepszy haker? Tak główny bohater zostaje wplątany w intrygę zagrażającą całemu światu.

„W sieci umysłów” to książka, w której znajdziemy kilka analogii do innych utworów. Za przykład można podać pozorne (bo tylko na pierwszy rzut oka) podobieństwo tematyki powieści do „Labiryntu odbić” Łukjanienki. Główni bohaterowie natomiast, pod względem ogólnej charakterystyki, przywodzą na myśl Harry’ego, Rona i Hermionę z „Harry’ego Pottera”. Bez względu jednak na to, czy podobieństwa te były zamierzone, czy też nie, w końcowym rozrachunku historia okazuje się dosyć oryginalna i potrafi zaskoczyć w wielu momentach, a szczególnie w finale.

Mimo iż w prostocie stylu powieści czuć, że jest adresowana do nastoletnich czytelników, napisana jest bardzo sprawnie i nie powinna znudzić nawet dojrzalszego odbiorcy. Akcja pędzi w niesamowitym tempie, więc nie dostajemy ani chwili na odsapnięcie, lecz nieustannie podążamy za bohaterami. Przygody trójki przyjaciół opisane są bardzo barwnie i szczegółowo, dzięki czemu potrafią wzbudzić strach, zachwyt czy obrzydzenie, a także wiele innych emocji, w zależności od opowiadanej sytuacji. Na pochwałę zasługują również dialogi, które są naturalne i wiarygodne.

Efekt psują nieliczne nieco naiwne lub bezsensowne fragmenty. Jako przykład podać można jedno z nielogicznych sformułowań: „przewróciła oczami, nie odrywając od niego wzroku”. Ponadto pewne motywy mogą wzbudzać wątpliwości czytelnika, np. dlaczego Służby VirtNetu (SVN), zajmujące się wirtualną rzeczywistością, do schwytania przestępcy wysyłają grupkę nastolatków? Dashner wybrnął jednak z tego przy pomocy dwóch rozwiązań fabularnych. Po pierwsze: bohaterowie sami zastanawiają się nad logiką takiego postępowania SVN. Po drugie: w końcowej części powieści sprawa ta zostaje w sposób wiarygodny i pomysłowy wyjaśniona. Podobnie ma się sprawa z większością pytań piętrzących się w trakcie lektury, bowiem autor wyjawia odpowiedzi na większość z nich w finale tomu.

W treści „W sieci umysłów” znaleźć można kilka elementów, które zostały potraktowane nieco po macoszemu. Zalicza się do nich chociażby główny czarny charakter, o którym wiadomo niewiele więcej ponad to, że jest geniuszem zła, a motywów jego postępowania można się jedynie domyślać. Szczątkowe informacje otrzymujemy także o VirtNecie i zasadach, jakie nim kierują. Szkoda również, że tematy cyberterroryzmu oraz sztucznej inteligencji, które pełnią w tej książce bardzo ważną rolę, nie zostały bardziej rozwinięte. Można to jednak tłumaczyć skierowaniem powieści do młodszego czytelnika. Ponadto, biorąc pod uwagę, że „Doktryna śmiertelności” liczyć ma łącznie trzy tomy, można oczekiwać, że w kolejnych częściach motywy te zostaną lepiej rozwinięte.

Chociaż pierwsza książka z nowej serii Dashnera ma pewne mankamenty, nie jest zła. Wręcz przeciwnie. To wciągająca, stosunkowo oryginalna oraz zaskakująca powieść o ogromnym potencjale filmowym, która powinna dostarczyć sporo rozrywki zarówno młodszym, jak i starszym odbiorcom. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że kolejne tomy utrzymają poziom.

Ocena: 4/5

Dyskusja