Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Dramat wymierającej natury – recenzja książki „Ślepe stado”

John Brunner to brytyjski pisarz science fiction, zdobywca Nagrody Hugo, autor wielu uznanych powieści, wśród których aż trzy pozycje ukazały się w Polsce nakładem wydawnictwa MAG: „Wszyscy na Zanzibarze”, „Na fali szoku” i „Ślepe stado”. Sięgając po książkę Brunnera, miałam nadzieję, że jej treść dorówna mocnej, klimatycznej okładce Dark Crayon. Przedstawiona na grafice czaszka nastawiła mnie na tragiczną, turpistyczną historię, która ukaże przyszłość w sposób bezkompromisowy, naturalistyczny, przejmujący i wiarygodny. W końcu pewne skutki wieloletniego niszczenia środowiska przez człowieka są widoczne już dzisiaj i dość często zbierają swoje krwawe żniwa, powodując liczne choroby i klęski. Wizja apokalipsy zrodzonej z eksploatacyjnych działań ludzi zdawała mi się więc prawdopodobna i byłam bardzo ciekawa, w jaki sposób opisze ją twórca „Ślepego stada”. Co otrzymałam? Jakie wrażenie wywarła na mnie powieść Brunnera? Czy spełniła moje oczekiwania?

Akcja „Ślepego stada” rozgrywa się głównie w Stanach Zjednoczonych. Środowisko jest skażone, w powszechnym użytku są maski filtracyjne. Bez nich nie można normalnie funkcjonować. Żywność przeważnie zawiera szkodliwe substancje, ziemia rodzi coraz mniej obfite plony, ludzkość choruje. Rozwijają się epidemie, które podtrzymują panikę, służby coraz gorzej radzą sobie z wypełnianiem społecznych obowiązków i opanowywaniem coraz to częstszych zamieszek. Trainiści, ekologiczna sekta opierająca swoje założenia na koncepcji Austina Traina, naukowca wieszczącego rychłą zagładę, mają coraz więcej wyznawców podejmujących liczne ataki o charakterze terrorystycznym i nie tylko. Przedsiębiorcy wciąż używają sporych ilości środków chemicznych i wykorzystują większość okazji do skumulowania kapitału, przyczyniając się tym do śmierci wielu niewinnych osób. Media nieustannie poszukują sensacji i w celach zarobkowych korzystają z pomocy sponsorów, którzy do potencjalnie zdrowej żywności dodają niebezpiecznych chemikaliów. Gdzie ukrywa się Train, prawdopodobny sprawca zamieszania związanego z sektą? Jakie jeszcze przypadłości nękają ludzi żyjących w tak ciężkich warunkach? Czy władzom uda się w końcu jakoś zapanować nad zaistniałą sytuacją? Jeżeli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania – zapoznajcie się z powieścią Johna Brunnera.

W „Ślepym stadzie” jest bardzo wielu bohaterów, którzy zazwyczaj pełnią w fabule role poboczne. Główna postać, Austin Train, została przedstawiona dość oszczędnie i zagadkowo, choć oryginalnie i wyraziście. W historii stworzonej przez Brunnera najważniejszy zdaje się być przekaz, a ludzie są niejako pionkami w grze – głuchą, ślepą masą poddaną woli bogatych osobistości i dużych przedsiębiorstw. John Brunner zwraca uwagę na pewną naiwność osób żyjących w takich warunkach, które do pewnego momentu wręcz nie chcą sobie zdawać sprawy z tragicznej sytuacji, w jakiej się znalazły. Podkreśla rolę autorytetów, za jakimi podążają niczego nieświadome zbiorowości. Nakreśla bardzo ponury, acz realistyczny i naturalistyczny obraz przyszłości – wszechobecnej choroby, brudu, nędzy i rozkładu – spowodowany bezrefleksyjną działalnością człowieka i nieustanną, często wręcz niepotrzebną ingerencją w naturę. Nie oszczędza odbiorcy, przedstawiając mu makabryczne opisy i wiarygodne przyczyny stopniowego wymierania ludzkości.

Dystopia wykreowana przez Brunnera jest wielowątkowa i wstrząsająca. Zawarte w powieści liczne wycinki artykułów z lokalnych gazet i innych mediów tej okrutnej rzeczywistości charakteryzują się bardzo mocnym przekazem. Dialogi są świetne, bardzo dynamiczne, emocjonujące; rozmowy między bohaterami to często krytyczne komentarze do dramatycznej sytuacji, w jakiej się znaleźli. Posępna, pesymistyczna wizja apokalipsy zrodzonej z nadmiernie wyeksploatowanego środowiska gra na emocjach czytelnika, szczegółowo przedstawiając możliwe konsekwencje dalszego postępu przemysłu. „Ślepe stado” bazuje na podstawowych lękach i potrzebach każdego człowieka, nie szczędzi odbiorcy gorszących scen i zjawisk. Potępia nadmierny konsumpcjonizm i bierność, zmuszając do refleksji. Książka jest bardzo klimatyczna, ponura, wywołuje odczucie niepokoju.

„Ślepe stado” to dramatyczna, misternie wykreowana powieść, którą z pewnością zapamiętam. Choć wymaga sporej uwagi ze strony odbiorcy, bardzo możliwe, że kiedyś do niej powrócę.

Polecam: wielbicielom ambitnych, oryginalnych, wstrząsających książek science fiction, które piętnują powszechne, niebezpieczne zjawiska.

Nie polecam: odbiorcom poszukującym lekkiej lektury, czytelnikom o słabych nerwach i żołądkach.

Ocena: 5/5

Dyskusja