Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

I am Batman! – recenzja wydania DVD „Batkid”

Serwisy informacyjne codziennie serwują widzom relacje i wieści dotyczące strasznych wydarzeń, udowadniając tym samym ile na świecie jest zła. Medal jednak zawsze ma dwie strony, a ta druga błyszczy jaśniej – na niej wygrawerowano logo Batkida! Ten superbohater przywraca wiarę w ludzkość, pokazuje jak silnym trzeba być w trudnych sytuacjach oraz wywołuje łzy wzruszenia.

Miles miał niespełna dwa lata, gdy zdiagnozowano u niego białaczkę. Był to ogromny szok dla jego rodziców, ale najsilniejszy musiał być sam chłopiec. Chemioterapia, biopsja szpiku, nakłucie lędźwiowe oraz przetoczenie krwi – nie tak powinno wyglądać dzieciństwo. Po kilku tygodniach dowiedziano się, że malec kwalifikuje się do programu Make-A-Wish – spełniającego marzenia dzieci z chorobami zagrażającymi życiu. Poczekano aż Miles urośnie, gdyż wtedy podjęta przez niego decyzja będzie bardziej świadoma. Mając osiemnaście miesięcy był na to zbyt młody. Odnalazł to, co lubi. O czym zamarzył? „Chcę być prawdziwym Batmanem”.

Na płycie DVD znalazło się dzieło trwające prawie półtorej godziny. Podczas oglądania, z głośników będą padać angielskie słowa, lecz można włączyć polskie napisy. Niektórzy mogą być zawiedzeni, że nie ma lektora, ponieważ dzięki temu przed ekranem mogliby zasiąść bardzo młodzi widzowie. Nie mamy tu do czynienia z wersją reżyserską, wyciętymi scenami i innymi dodatkami. „Batkid” jest filmem dokumentalnym, a historia, którą przedstawia jest bardziej interesująca, niż setki bonusowych scen. Siadając przed ekranem należy nastawić się na smutną opowieść, później przeradzającą się w rzecz ogromnie motywującą i wywołującą uśmiech.

W wydarzenia wprowadzają rodzice Milesa, opowiadający o początkach choroby, a także o tym, jak doszło do tego, że ich syn został superbohaterem – małym Zamaskowanym Krzyżowcem. Przedstawiono to za pomocą animacji stworzonej na wzór komiksu. Odpowiada za nią Rob Simmons i trzeba przyznać – spisał się fenomenalnie, gdyż dzięki temu zabiegowi dzieło jest bardziej urozmaicone. Bruce Wayne zrodził się na komiksowych kartach i w podobny sposób powinna zacząć się ta historia. Dana Nachman, reżyser obrazu, dobrze to przemyślała.

Istotnym aspektem filmu jest to, że przywraca wiarę w ludzi. Sam fakt działania takiej organizacji, jak Make-A-Wish już wywołuje uśmiech na twarzy oraz, pełne szacunku, skinienie głową. To jednak nie koniec. Podczas oglądania, spore wrażenie robi to, ilu ludzi zaangażowało się w projekt. W zwiastunie widać wszechobecne tłumy, między którymi w czarnym Lamborghini jedzie Batkid, z logo Batmana na przedzie. Wolontariuszy było multum, a liczba osób, chcących zobaczyć, jak Miles ratuje miasto wynosiła kilkanaście tysięcy. W projekt zaangażowano policję, a nawet burmistrza San Francisco.

Największą satysfakcję powoduje oglądanie pięcioletniego chłopca w kostiumie. Widząc, jak dumnie go nosi, oraz z jaką zawziętością kieruje pięść ku niebu, by pozdrowić tłumy, nawet najtwardsze serce przy tym zmięknie. I to jest najważniejsze w tym filmie. Ogromnie wzrusza, a przedstawiana historia jest niesamowita.

„Batkid” nie został stworzony po to, aby zapewnić bezmyślną rozrywkę. Wiele fragmentów zmusza do refleksji, a gdy pojawią się napisy końcowe, każdy z pewnością nadal będzie w zadumie siedział w fotelu.

Na początku filmu poznajemy smutną historię głównego bohatera i, prócz animacji wprowadzającej, sceny, w których m.in. rodzice, jak i pracownicy Make-A-Wish opowiadają, jakie były początki Batkida. Osoby przedstawiające wydarzenia siedzą na kanapie lub za biurkiem.

Są to bardzo statyczne ujęcia, nie rozpraszające mnogością akcji na ekranie i, przede wszystkim, zmuszające do skupienia się na opowieściach. Później mały superbohater rusza do boju, ponieważ trzeba ocalić Gotham (za co podziękował mu na przykład Barack Obama!). Wtedy też tempo znacznie przyspiesza, jednak w dalszym ciągu twórcy dzieła serwują wypowiedzi różnych osób, a wśród nich znalazł się nawet Hans Zimmer. Nie odpowiada on jednak za muzykę w tym tytule – tym aspektem zajęli się Joe Barham, Malia Hall, Marc Morris, a spisali się oni na medal. Za pomocą dźwięków ukazali nadzieję, miłość i walkę z przeciwnościami losu, ogromnie wpływając na odbiór „Batkida”.

Dlaczego płyta DVD z „Batkidem” powinna znaleźć się w Waszych domach? Po to, aby przed telewizorem, zrozumieć czym jest dziecięce szczęście, spełnianie marzeń oraz bezinteresowna pomoc. Pięcioletni Miles stał się superbohaterem, gdyż nie dość, że pokonał białaczkę, to jeszcze pokazał czym jest dobro.

Ocena: 5/5

Dyskusja