Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kram różnorodności – recenzja książki „Bazar złych snów”

Nowy zbiór opowiadań Stephena Kinga to niemała gratka dla miłośników jego krótkich form literackich. Dwadzieścia nowych tekstów, składających się na „Bazar złych snów”, stanowi prawdziwą kolekcję opowieści niepokojących, ale także skłaniających do refleksji oraz – momentami – zabawnych. Czy przerażających? W pewnym sensie tak, ale w sposób nieoczywisty, który może nieco rozczarować wiernych czytelników, spodziewających się porządnego straszenia. Niemniej jednak mamy do czynienia z przemyślanym zestawieniem opowiadań z najwyższej półki, po które warto sięgnąć, aby przekonać się, że strach niejedno ma imię.

„Z biodra strzelam, fason trzymam.” – tymi słowami, zaczerpniętymi z piosenki AC/DC „Stiff Upper Lip”, Stephen King rozpoczyna „Bazar złych snów”. Nie sposób się z nimi nie zgodzić. Król horroru nadal jest w formie, a jego najnowsza książka to dzieło kompletne pod każdym względem. Zróżnicowanie zawartych w niej opowiadań, podkreślone przez sam tytuł zbioru, stanowi jej najmocniejszą stronę – część tekstów jest dość długa, inne natomiast przypominają raczej krótkie impresje. Odmienne są także rodzaje narracji oraz forma opowieści (znajdziemy wśród nich m.in. dwa wiersze: „Kościół z kości” oraz „Tommy’ego”). To właśnie dzięki tej różnorodności nikt nie powinien mieć problemu z wybraniem z kramiku Kinga czegoś dla siebie.

W obliczu śmierci

Choć punktem stycznym wszystkich historii z „Bazaru złych snów” jest śmierć, każda porusza inne ważne zagadnienie: moralności, wyniszczającej samotności czy niezdrowej rywalizacji. Wbrew pozorom to właśnie ich tematyka sprawia, że są straszne – nawet wtedy, gdy brakuje w nich paranormalnego pierwiastka. Życie stworzonych przez Kinga bohaterów odmieniają niepozorne zdarzenia, a wkradająca się w nie groza nie zawsze nosi nadnaturalne znamiona. Dlatego najbardziej przerażające okazują się zachowania zwykłych ludzi, stających w obliczu śmierci – siły, której nie mogą kontrolować. Na pierwszy plan zdecydowanie wysuwają się tutaj „UR” oraz „Nekrologi”, opowiadające o próbach igrania z przeznaczeniem. Również „Kiepskie samopoczucie”, choć z góry znamy jego zakończenie, nie pozostawia obojętnym na omawiany w nim problem niemożności pogodzenia się ze stratą najbliższych. W zbiorze nie zabrakło także refleksyjnych tekstów o starości i odchodzeniu, takich jak „Pan Ciacho” czy „Herman Wouk jeszcze żyje”, których bohaterami są osoby w podeszłym wieku. To znakomite przykłady omawiania delikatnych tematów w bardzo subtelny, a zarazem spowity mgłą tajemniczości sposób.

Z myślą o czytelnikach

Dodatkowym atutem zbioru są krótkie przedmowy, którymi zostały opatrzone wszystkie opowiadania. Poznajemy dzięki nim nie tylko okoliczności powstania poszczególnych utworów, ale także refleksje autora dotyczące ich treści Dowiadujemy się również, że wiele ze zgromadzonych w „Bazarze złych snów” tekstów powstało jeszcze w czasach młodości Stephena Kinga, ale dopiero teraz zostały oszlifowane i mają wreszcie okazję ujrzeć światło dzienne. Inne zaś mogą być już znane miłośnikom jego prozy, ponieważ były kiedyś publikowane w anglojęzycznych antologiach i gazetach. Nie sposób nie zauważyć, że niektóre z nich wykorzystują lekko zmodyfikowane motywy znane z powieści Kinga (takie jak scena zakupów w supermarkecie z „Premium Harmony” przypominająca początek „Worka kości”, morderczy samochód ze „130. kilometra” przywodzący na myśl „Christine” czy odwołania do cyklu „Mroczna wieża” w „UR”). Te dodatkowe smaczki, przygotowane przez autora z myślą o jego wiernych czytelnikach, dodają „Bazarowi złych snów” szczególnego uroku.

Lektura obowiązkowa

W swoim najnowszym zbiorze opowiadań Stephen King prezentuje się jako twórca dojrzały, który potrafi umiejętnie budować napięcie i utrzymać uwagę czytelnika, niekoniecznie z pomocą zjawisk nadnaturalnych. „Bazar złych snów” jest owocem połączenia zróżnicowanych tekstów, wspólnie tworzących spójną całość, okraszoną dużą dozą czarnego humoru. To wciągająca lektura, pełna refleksji oraz charakterystycznej dla Kinga tajemniczości. Dlatego, choć stanowi przede wszystkim obowiązkową pozycję dla wszystkich miłośników twórczości króla grozy, powinna przypaść do gustu każdemu, kto po nią sięgnie.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja