Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Tak podobny, a tak różny – recenzja książki „Folklor Świata Dysku”

Dysk – płaski świat niesiony przez kosmiczną pustkę na skorupie żółwia. Pełen magii, dziwnych stworów, gildii rządzących się prawami własnymi i pokrętnej polityki. No i nie zapominajmy o Niewidocznym Uniwersytecie (bo inaczej Nadrektor nie zapomni o nas).

Ziemia – trzecia od Słońca planeta okrążająca je w ciągu 365 dni. Zamieszkana przez miliony różnych gatunków, w tym ludzi parających się między innymi uprawianiem… pokrętnej polityki. Na Ziemi istnieją setki uniwersytetów, ale o jakichkolwiek formach magii nic nie wiadomo (chyba, że weźmiemy pod uwagę magię słowa, ale to byłoby już zbyt naciągane).

Tak w skrócie można scharakteryzować dwa światy, które zderzają się w książce Terry’ego Pratchetta oraz Jacqueline Simpson. Tego pierwszego fanom fantastyki nie trzeba przedstawiać (podobnie jak uniwersum, które stworzył), natomiast o współautorce należy powiedzieć, że jest specjalistką od folkloru (szczególnie brytyjskiego, a to z niego wywodzi się największa ilość dyskowych istot), a także… fanką Pratchetta.

Efektem przypadkowego spotkania tych dwóch osobowości jest „Folklor Świata Dysku”, kompendium, obok którego nie można przejść obojętnie, pomimo niezbyt wyróżniającej go szaty graficznej.

Nic, co ziemskie, nie jest na Dysku obce

„Prawda jest taka, że Dysk to Ziemia, tyle że z dodatkowym wymiarem rzeczywistości. Istoty, które na Ziemi są tylko wytworami wyobraźni (choć czasem bardzo potężnymi, mimo to), na Dysku żyją (…).” (s. 9)

Kilkanaście rozdziałów, na które został podzielony ten specyficzny leksykon, traktuje o różnych rasach, stworzeniach, krainach, bóstwach i bohaterach znanych z kart kilkudziesięciu powieści Pratchetta.
Znalazło się tu miejsce zarówno dla elfów, jak i krasnoludów, a obok czarownic z Lancre jest też rozdział o parających się tymi samymi zajęciami kobietach z Kredy. Jeden rozdział został poświęcony Śmierci, bohaterce/bohaterowi znanej/znanemu w obu światach i w obu pełniącej/pełniącemu te same funkcje. Na kilkunastu stronach zostały także opisane archetypy bohaterów (barbarzyńca czy następca tronu). Jednym słowem, w tym opracowaniu znalazło się prawie wszystko, a na pewno to, co składa się na istotną i najbardziej charakterystyczną część Świata Dysku.

Myli się ten, kto myśli, że każda strona zawiera tylko mechaniczne wymienianie cech postaci czy stworów. Bardzo często do głosu dochodzi pani Simpson, wyjaśniając, skąd pisarz czerpał inspiracje, z jakich miejsc wywodzą się przetwarzane legendy czy mity. Jest to o tyle ciekawe, że narracja dotycząca istot pochodzących z Dysku przeplata się z omawianiem ziemskich pierwowzorów. Ten zabieg najlepiej widać na przykładzie rozdziału „Kosmos: bogowie, demony oraz stwory”, swoistej Księgi Rodzaju Świata Dysku. Dla czytelnika jest to o tyle interesujące, że cytaty umieszczone w tekście pochodzą zarówno ze źródeł „ziemskich” (choćby z „Völuspy”, czyli „Wieszczby Wölwy”, jednej z najbardziej znanych nordyckich pieśni), jak i dyskowych, a więc książek wchodzących w skład cyklu.

Dysk zwierciadłem Ziemi (nieco wypaczonym)

(…) „Wtedy pojmiemy, że klucz do znajomości leży w folklorze. Co jest folklorem na Ziemi, znajduje swoje odbicie w rzeczywistości Dysku. Oczywiście to całkiem normalne, że chatka pani Gogol przemieszcza się na kaczych łapach, ponieważ chatka Baby Jagi spaceruje na kurzych nóżkach w lasach Rosji; oczywiście Nac Mac Feeglowie są pikalami, nie krasnalami – z powodu hisorii, jakie Szkoci opowiadają o Piktach (…). Wiemy o takich sprawach od wieków, nawet jeśli nazywamy je bajkami, mitami czy folklorem. Kiedy znajdziemy się na Dysku, wszystko jest realne, a my czujemy się jak w domu.” (s. 10)

W „Folklorze Świata Dysku” na każdej stronie daje się odczuć specyficzny styl Terry’ego Pratchetta. Pisarz nie waha się sięgać do różnych mitologii, wierzeń, obyczajów, a następnie z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru miesza je, ugniata i wyciska to, co uzna za najbardziej przydatne, zabawne i pasujące do jego wizji groteskowego świata. Są to elementy zaczerpnięte nie tylko z religii czy lokalnego folkloru, ale także popkultury (Conan Barbarzyńca i jego odpowiednik Cohen), literatury klasycznej i tak dalej. Wszystko to zostaje przefiltrowane przez autora i podane czytelnikowi w wykoślawionej, często przejaskrawionej formie.

Wielbiciele stylu Brytyjczyka będą tą pozycją zachwyceni, a nie ma co ukrywać, jest to książka napisana przede wszystkim dla nich, bo ktoś, kto nie zna specyfiki Dysku, niewiele z niej zrozumie. Szkoda tylko, że wydanie nie zawiera ilustracji i nie jest bardziej encyklopedyczne w formie. Ekskluzywna twarda oprawa czy lepszy papier bardzo pasowałyby do treści.

„Folklor Świata Dysku” doskonale wpisuje się w specyfikę stylu Pratchetta – nie jest li tylko kompendium, w którym czytelnik znajdzie podane na tacy źródła inspiracji. Te dane mieszają się z informacjami o Świecie Dysku, a często różnica między jednym a drugim zaciera się tak mocno, że już nie wiadomo, który z tych światów jest bardziej realny.

Ocena: 5/5

Dyskusja