Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

W mackach Współistnienia – recenzja książki „Łuna za mgłą”

„Łuna za mgłą” autorstwa Rafała Dębskiego stanowi kontynuację jego poprzedniej powieści pt. „Światło Cieni”. Na wstępie jednak zaznaczę, że książka została napisana w sposób zapewniający przyjemną i wciągającą lekturę nawet czytelnikom, którzy nie mieli styczności z pierwszą częścią.

W odległych zakamarkach kosmosu okręt Federacji Ziemskiej natrafia na szczątki zaginionego przed laty statku Horizon. Stan zniszczeń sugeruje, że kapitan jednostki, Reuben Vaybar, doprowadził do autodestrukcji, uśmiercając siebie i całą załogę. Chcąc dociec prawdy o zajściu, naukowe sondy z okrętu badawczego pobierają próbki wraku do analizy. Nieświadomi zagrożenia ludzie przebudzają Współistnienie, obcą formę Nad-świadomości, czyhającą w obwodach Horizona.

Kosmiczna chmara błyskawicznie opanowuje statek i rozprzestrzenia się poprzez sieć po układzie słonecznym i koloniach zamieszkanych przez człowieka. Celem Współistnienia jest przejęcie kontroli nad ludzkością i wytworzenie transcendentnego organizmu połączonego siatką milionów umysłów, których energia pozwoli mu osiągnąć wyższy etap rozwoju. Każdy, kto zgadza się dołączyć do kosmitów, doznaje poczucia szczęścia i spełnienia, niestety kosztem utraty własnej indywidualności.

Idąc za przykładem kapitana Vaybara, wielu ludzi oparło się obcym. Współistnienie okazało się za słabe, aby utrzymać w ryzach całą populację, dlatego spopieliło Ziemię atomowym deszczem, zostawiając przy życiu garstkę umysłów podatnych na manipulację oraz nieliczne jednostki niewrażliwe. Odbudowa rodzaju ludzkiego to cel przyświecający zarówno wolnym niedobitkom, jak i kosmitom. Jednakże obie strony mają zupełnie inne wizje oraz pobudki stojące za ich realizacją.

Książka składa się z czterech części; pierwszej, odsłaniającej kulisy ekspansji Współistnienia, oraz trzech poświęconym bohaterom, którzy oparli się wpływowi najeźdźców. Głównymi protagonistami są Eremita, Rycerz i Renegat. Historia każdego z nich przedstawia inne spojrzenie na inwazję obcych. Czytelnik doświadczy życia kolonistów na Marsie i Księżycu, starających się zachować niezależność w świecie opanowanym przez zindoktrynowane masy, oraz pozna motywacje postaci współpracujących ze Współistnieniem.

Język Dębskiego jest żywy i naturalny. Dialogi skrzą się od błyskotliwych anegdot i ciętych ripost. Świat „Łuny za mgłą” to miejsce brudne, pełne różnych odcieni szarości, ale przez to także autentyczne. Zamieszkujący go bohaterowie szybko zyskują sympatię czytelnika, a ich przygody zarówno dostarczają szerokiego pola do refleksji, jak i wywołują szczery uśmiech na twarzy. Eremita to nieokrzesany zakonnik z Księżyca, z pasją do zmniejszania liczebności „Mułów” (jak określa ludzi połączonych ze Współistnieniem). Rycerz jest typem zmęczonego życiem zawodowego zabijaki, przedkładającego dobro ogółu nad swoje własne, a Renegat pokazuje nam przykład rozdartego wewnętrznie człowieka, który zaprzedał duszę diabłu. Śledzenie poczynań postaci oraz obcowanie z ich wewnętrznymi demonami angażuje odbiorców.

Początkowo można odnieść wrażenie, że książka stanowi zbiór niezależnych opowiadań, pokazujących, jak pojawienie się Współistnienia zachwiało światem „Łuny za mgłą”. Jednakże wraz z rozwojem fabuły, pozornie niepowiązane wątki zaczynają się ze sobą przeplatać i prowadzą do przewrotnego zakończenia.

Dębski bawi się rzeczywistością, duży nacisk kładąc na aspekt psychologiczny powieści. Niektórzy czytelnicy mogą się momentami zagubić w narracji. Na przykład podczas lektury pierwszych stron, na przemian uczestniczymy w pełnych napięcia fragmentach, poświęconych genezie ekspansji Współistnienia, skonfrontowanych z przypadkowymi wycinkami z życia załogantów Horizona. Jednak w tym szaleństwie jest metoda. Autor wykreował świat niejednoznaczny i tajemniczy, zachęcając czytelnika do odkrywania jego sekretów.

W „Łunie za mgłą” zaciera się granica między rzeczywistością a halucynacjami umysłu. W jednej chwili śledzimy walkę o przetrwanie kolonistów na Księżycu, by następnie zostać rzuconymi w środek bitwy…wikingów. Trudno nie zwariować, gdy na każdym kroku słyszy się w swojej głowie głos Obcych, obiecujących szczęście i życiowe spełnienie.

Współistnienie to nic innego jak personifikacja potrzeb dręczących człowieka od zarania dziejów. Kontakt z Nad-świadomością dostarcza ludziom poczucia celu, przynależności do grupy i zrozumienia sensu egzystencji. Wielu z nas współcześnie przerasta wzięcie odpowiedzialności za własne życie, zagubiliśmy się gdzieś na drodze losu. Obcy ze świata Dębskiego uwalniają od tych trosk i prowadzą za rękę w stronę pozornego oświecenia. Niestety, ujednolicenie rasy ludzkiej pozbawia ją podstawowych elementów składających się na człowieczeństwo.

Autor w inteligenty sposób przedstawia wspaniałość człowieczego umysłu, udowadniając, że nasza siła i urok tkwią właśnie w indywidualizmie. Wpasowywanie się w utarte schematy nikomu nie służy, stwarzając jedynie poczucie fałszywego bezpieczeństwa i przynależności do tej samej rzeczywistości co ogół (czytaj – „Muły”).

„Łuna za mgłą” zaskakuje. Liczącej niecałe trzysta stron powieści udaje się zmusić szare komórki czytelników do myślenia, zapewniając przy tym rozrywkę obfitującą w wartką akcję i sporą dawkę humoru. Utwór dobrze wpisuje się w popularną sentencję głoszącą, iż „koniec wieńczy dzieło”. Nowa książka Dębskiego to kawał porządnego science fiction, zarówno dla wyjadaczy gatunku, jak i czytelników szukających lektury na poziomie, po której pozostanie w nich jakiś ślad.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja