Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Bo to zła wiedźma była – recenzja książki „Spalić Wiedźmę”

Zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdyby magia istniała nie tylko w świecie Harry’ego Pottera, ale również u nas? Jakby wyglądało nasze życie, gdyby Polska w dalszym ciągu miała króla urzędującego na Wawelu zamiast prezydenta w Warszawie? Co czulibyście, wiedząc, że za rogiem możecie spotkać istotę, którą matki straszyły niegrzeczne dzieci? Te pytania nie przyszły Wam nigdy do głowy? Naprawdę? Nic straconego! Zadała je bowiem Magdalena Kubasiewicz, a odpowiedzi na nie możecie poznać w jej najnowszej powieści.

Królestwo pełne magii i spisków

Witajcie w Polanii! Europejskiej monarchii rządzonej przez młodego króla Juliana Łukomskiego, w której magia stoi na porządku dziennym. Nie tylko zresztą tutaj, bowiem poza krajowymi Lożami Czarodziejów i uniwersytetami dla magicznie uzdolnionych, istnieją również organizacje zrzeszające ludzi z nadprzyrodzonymi mocami na poziomie międzynarodowym. Ot, takie magiczne ONZ-ty. Z tą niezwykłą mocą wiążą się liczne prawa i przywileje, a Ci, którym udało się posiąść władzę nad nią, zdobywają wpływy oraz bogactwo. Czarownicy nie są bowiem dobrymi strażnikami pokoju i równowagi, takimi jak Tolkienowski Gandalf. Znacznie bliżej im do zazdrosnych intrygantek ze stworzonej przez Sapkowskiego Loży Czarodziejek.

To właśnie w stolicy alternatywnej Polski – Krakowie, rozgrywa się akcja napisanej przez Magdalenę Kubasiewicz powieści. Miasto stołeczne pełne jest czarów i fantastycznych stworzeń, które nie przypominają niestety sympatycznych jednorożców z bajek dla dzieci. Są to raczej potwory, kryjące się w ciemnych zaułkach, czekające tylko na to, by wykorzystać bezbronnych wobec nich ludzi. Nad Krakowem czuwają jednak potężne moce w postaci smoka wawelskiego, Lustra Twardowskiego, czy ukrytego na Wawelu czakramu. Obok samochodów natknąć się można na latające dywany, a spotkanie z dawnymi bogami wcale nie jest takie nieprawdopodobne, jakby się mogło wydawać. Jest też Pierwsza Czarodziejka…

W zaczarowanym korowodzie

Los chciał, że zaszczytne miano najważniejszej czarownicy Polanii otrzymała Sara Weronika Sokolska, zwana Saniką. Jest to bardzo nie w smak całej magicznej społeczności Królestwa, bowiem Sara to osoba znikąd – młoda, bez przeszłości, wykształcenia i znanego nazwiska. Na dodatek jest kobietą z niezwykle wybuchowym temperamentem, dla której osiągnięcie celu jest ważniejsze od dobrych manier i dworskiej etykiety. Pyskować potrafi samemu władcy! Jak zatem otrzymała tę posadę? Nie bez znaczenia jest fakt, że monarcha darzy ją wielką sympatią, traktując jak najbliższą przyjaciółkę, a nawet własną siostrę. Jest jednak coś więcej, pewien dług i obietnica splatające jej życie z życiem władcy i samym Krakowem… To jednak nie jedyna tajemnica, którą czytelnik będzie chciał rozwikłać w trakcie lektury.

W państwie zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Jakby znikąd pojawia się tajemnicza siła, która budzi do życia i rozzuchwala krakowskie demony. Artefakty chroniące miasto zaczynają ginąć w niewyjaśnionych okolicznościach, a Pierwsza Czarownica Królestwa rozpoczyna dochodzenie. W trakcie śledztwa Sanika będzie musiała odkryć prawdziwe intencje Mistrza Twardowskiego oraz związanego z nim diabła, przejść na drugą stronę lustra, uratować Krakowskiego smoka i stawić czoła tajemniczemu szaleńcowi.

Podczas lektury czytelnik przez cały czas będzie się zastanawiał, czy głównej bohaterce uda się ocalić ukochane miasto i mieszkających w nim ludzi. Książka do samego końca trzyma w napięciu, a Sara niemal co chwilę napotyka na kolejne trudności. Czasami aż ma się ochotę poprosić pisarkę, żeby przestała nieustannie rzucać Sanice kłody pod nogi. Dodatkowo autorka z wdziękiem wplata w swoją opowieść wątki z polskich legend i baśni. Zapewne niektórzy będą porównywali wykorzystane przez nią motywy do pomysłów Pawła Majki użytych w „Pokoju światów”. Obie powieści przedstawiają Polskę jako królestwo ze stolicą w Krakowie i smokiem strzegącym Wawelu. Należy tutaj podkreślić, że choć te dwa uniwersa są miejscami podobne, to każdy z autorów nadał swojemu dziełu niepowtarzalny charakter i urok.

Jeżeli chodzi o bohaterów, to Magdalenie Kubasiewicz udało się stworzyć szereg barwnych postaci – zarówno tych ludzkich, jak i tych całkowicie fantastycznych. W przeciwieństwie do protagonistów większości książek, postaci wykreowane przez młodą autorkę mają w sobie coś naturalnego i realistycznego. Żadna z nich nie jest jednoznacznie dobra lub zła. Wszyscy bohaterowie składają się z zespołu rożnego rodzaju wad, zalet i motywów kierujących ich zachowaniem. Chociażby Pierwsza Czarownica – poza sympatią czytelnika niejednokrotnie będzie budzić jego irytację lub zdziwienie. Jedyną osobą, która zdaje się nie przebywać we właściwym miejscu jest król. Niestety to najmniej wyrazista persona, a słabość jego charakteru i uleganie innym nie budzi u czytelników entuzjazmu.

Księga warta poznania?

Książka jest wydana w miękkiej oprawie, którą zdobi klimatyczna ilustracja. Język, jakim posługuje się autorka sprawia, że pozycję tę czyta się niezwykle szybko i przyjemnie. W utworze nie ma też zbyt wielu błędów, które mogłyby denerwować wymagających odbiorców. Wydawnictwo Genius Creations dało szansę nowej, młodej pisarce i zdecydowanie nie powinno tego żałować. Czytelnicy otrzymali bowiem niezwykle barwną i dynamiczną powieść, do której będą wielokrotnie powracać.

Jedną z nielicznych rzeczy, która może irytować w trakcie lektury, jest ciągłe nazywanie głównej bohaterki „Sarą Weroniką Sokolską”. Jakby nie można było używać tych trzech słów osobno. Chwilami bywa to naprawdę dużym problemem, bo czytelnik, wyczuwając taką sztuczność, ma ochotę odłożyć książkę i zająć się czymś innym. Czy w prawdziwym życiu zwracamy się do kogoś w ten sposób? Wystarczyłoby, żeby autorka wspomniała o tym dwa razy w swoim utworze i czytelnicy doskonale zapamiętaliby, jak brzmi pełne imię i nazwisko głównej bohaterki. Mimo to powieść jest naprawdę przyjemna i dla znacznej części czytelników będzie stanowiła miłe zaskoczenie.

Ocena: 4/5

Dyskusja