Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Przebudzenie Magii – recenzja „Pieśni Shannary”

Czy pamiętacie emocje, jakie towarzyszyły Wam podczas pierwszego seansu „Gwiezdnych Wojen”? Co czuliście zanurzeni w lekturze dzieł Tolkiena, śledząc przygody maleńkich hobbitów uwikłanych w odwieczny konflikt dobra i zła? Jeżeli brakuje Wam w życiu magii, jaka biła z tych opowieści, to „Pieśń Shannary” jest skierowana właśnie do Was.

Powieść Terrego Brooksa przenosi nas do świata wysokiego fantasy, pełnego elfów, czarów i przerażających stworów. Na Cztery Krainy padł złowieszczy cień, mityczna księga Ildath, zawierająca na swoich stronicach tajemnice mrocznej magii, została odnaleziona w gęstwinach lasu Maelmord. Karmiące się jej mocą upiory Mord wysyłają podległe sobie gnomie zastępy na podbój wolnych ras. Niewidziany od wielu lat druid Allanon postanawia przeciwdziałać nowemu zagrożeniu i zwraca się z prośbą o pomoc do rodzeństwa Ohmsfordów, spadkobierców rodu Shannara, w których żyłach płynie elfia magia. Mędrzec upatruje szansy na zniszczenie Ildathu w mocy Pieśni – daru, którym dysponują dzieci. Poprzez odpowiednią intonację słów, chłopiec i dziewczyna potrafią naginać rzeczywistość do swojej woli. Brin i Jair urodzili się z tą tajemniczą zdolnością na skutek kontaktu ich ojca z kamieniami elfów (na kanwach tej historii MTV wyprodukowało serial „Kroniki Shannary”. Warto zaznaczyć, że „Pieśń…” zamyka trylogię rozpoczętą przez „Miecz Shannary”, jednakże znajomość poprzednich części nie jest wymagana, aby czerpać przyjemność z lektury). Mimo wewnętrznych oporów, rodzeństwo decyduje się pomóc Allanonowi i postawić kroki na ścieżce przeznaczenia.

W tym momencie Brooks zabiera nas na przygodę godną samego Tolkiena. Powieść zbudowano zresztą na schematach podobnych do tych z „Hobbita” i „Władcy Pierścieni”, za co wielokrotnie krytykowano autora. Na skutek niebezpieczeństwa ze strony sił ciemności najmniej spodziewana osoba zostaje wezwana przez tajemniczego mentora do udziału w wyprawie, podczas której przejdzie przemianę duchową i zażegna toczący świat kryzys. Jak najbardziej są tu widoczne wpływy Josepha Campbella i jego „Bohatera o tysiącu twarzy”*. Czy mamy do czynienia z banałem? Wręcz przeciwnie, pisarzowi udało się tchnąć ducha w stworzony przez siebie świat i obdarzyć go magicznym klimatem, do którego wielokrotnie będziemy chcieli wracać.

Fabułę poznajemy na przemian z punktu widzenia Brin i Jaira. Moc Pieśni działa inaczej u każdego z rodzeństwa. Chłopiec za pomocą słów potrafi utkać iluzję, natomiast magia dziewczyny posiada bardziej nieokiełznaną formę, mogącą zarówno niszczyć, jak i tworzyć. Przygody Ohmsfordów podczas podróży nabiorą dla obojga odrębnego znaczenia.

Wątek dziewczyny utrzymano w kameralnym, uduchowionym tonie, odsłania on przed czytelnikiem wewnętrzną walkę, jaką toczy postać ze wzbierającą w jej sercu ciemnością wyzwoloną przez moc Pieśni, tymczasem historię Jaira przedstawiono w bardziej awanturniczej konwencji. Wraz z rozwojem wydarzeń chłopak dołączy do kompanii z Cullhaven, zbieraniny barwnych charakterów, godnych kompanów Powiernika Pierścienia, których los pchnie w samo serce konfliktu z zastępami gnomów. Brooks nie hamował wyobraźni. Na kartach powieści nie zabraknie pojedynków z piekielnymi biesami i innymi fantazyjnymi potworami oraz batalii zwaśnionych armii.

„Pieśń Shannary” napisano przystępnym językiem. Pozycja oferuje rozrywkę dla czytelników w każdym wieku. Młodsi odbiorcy znajdą w niej bohaterów i problemy, z jakimi będą mogli się utożsamić, a w sercach starszych przebudzi się nostalgia spowodowana kontaktem z klasyczną historią fantasy. Jedyny mankament książki tyczy się jej wydania. Im bliżej końca powieści, tym więcej irytujących i trywialnych literówek zaczyna wkradać się w tekst.

Lektura „Pieśni Shannary” należy do bardzo przyjemnych doświadczeń. Brooks stworzył bogaty świat, pełen niejednoznacznych bohaterów i rzucił czytelnika w wir akcji, w którym nie sposób się nudzić. Ostatecznie z książki wyłania się uniwersalna historia o sile miłości, walce z wewnętrznymi demonami oraz batalii o lepsze jutro. To pozycja, z którą wypada zapoznać się każdemu miłośnikowi literatury fantastycznej.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja