Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

W cieniu anielskich skrzydeł – recenzja książki „Ponieważ wróciłam”

Niektórzy ludzie wierzą w to, że mają swojego osobistego opiekuna, który jest zawsze przy nich, chroni przed niebezpieczeństwem, koi swoją obecnością i pomaga w podejmowaniu trudnych decyzji. Czasami nazywają te duchy opiekuńcze aniołami stróżami. Wierzą w nie, bo dzięki temu czują się bezpiecznie…

W powieści „Ponieważ wróciłam” historię swojego krótkiego, ale burzliwego życia opowiada czytelnikom główna bohaterka powieści – Magdalena. Z pozoru zwyczajne, choć pełne typowo ludzkich, codziennych dramatów losy młodej, wykształconej kobiety pochodzącej z tzw. dobrego domu, toczą się w cieniu skrzydeł nadprzyrodzonej istoty. I tutaj zaczyna się robić interesująco. To głównie na swojej relacji z nią i jej wpływie na dokonywane wybory skupia się w swojej opowieści protagonistka.

Magda w wieku piętnastu lat umiera, niejako na własne życzenie – załamana pierwszym miłosnym niepowodzeniem nastolatka modli się o śmierć i zostaje wysłuchana. Wraca jednak do świata żywych za sprawą anioła Rafaela, który odtąd towarzyszy jej jako stróż, ostrzegając przed niebezpieczeństwami, motywujący do działania i pośrednio wpływający na podejmowane przez podopieczną decyzje. Dziewczyna, a potem już dojrzała kobieta (gdyż akcja powieści rozgrywa się na przestrzeni dwudziestu lat) widuje się ze swoim aniołem twarzą w twarz, niejednokrotnie rozmawia z nim i nawiązuje dość nietypową relację. W toku rozmaitych zdarzeń – czasem zupełnie zwyczajnych, a niekiedy naprawdę dramatycznych – Magdalena odkrywa jednak, że za obecnością niebiańskiego opiekuna oraz jej niespodziewanym powrotem zza zasłony śmierci stoją okoliczności dużo bardziej tajemnicze i skomplikowane, niż mogłoby się wydawać. Kobieta, przeżywając kolejne życiowe wzloty i upadki oraz nagłe, diametralne przewroty i metamorfozy, odkrywa bolesną prawdę o sobie i otaczającym ją świecie. Droga ta doprowadza ją w końcu do tragicznego w skutkach finału.

Można by uznać, że książka Justyny Wydry – autorki, która w zeszłym roku debiutowała dobrze przyjętą przez czytelników powieścią „Esesman i Żydówka” – to głównie lektura dla miłośników romansów z delikatnym wątkiem fantastycznym w tle, jakich wiele pojawia się obecnie na rynku wydawniczym. I jest w tym poniekąd odrobina racji – opowieść Magdaleny w dużej mierze skupia się na jej trudnych, niezbyt szczęśliwych relacjach z kolejnymi partnerami, przerywanych tęsknotą za brakiem miłości i lękiem przed samotnością. To sercowe perypetie bohaterki często wpływają na bieg wydarzeń. Jednak bardziej wnikliwy czytelnik może odkryć w „Ponieważ wróciłam” coś więcej – bogatą i interesującą warstwę metafizyczną, przez cały czas obecną w fabule i wywierającą na jej kształt ogromny wpływ. Jeśli wsłuchać się dokładniej w rozmowy Magdaleny z jej aniołem stróżem i przyjrzeć ich nietypowej relacji, zamiast sprawnie napisanego, choć nieco naiwnego w ogólnym wydźwięku romansu, dostrzeże się psychologiczno-metafizyczny dramat traktujący o przemianach, jakie następują w życiu zwykłego, przeciętnego człowieka.

Powieść została napisana nieskomplikowanym, lecz bardzo zgrabnym językiem. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Autorka ustami bohaterki snuje swoją opowieść z niezwykłą lekkością i choć wyraźnie nie sili się na demonstrowanie wybitnych walorów swojego pisarskiego warsztatu, potrafi pobudzić emocje czytelnika, a czasem skłonić go do zatrzymania się na chwilę i podjęcia zaproponowanej refleksji, zadania sobie kilku prostych, ale istotnych pytań o naturę świata i człowieka.

Istotnym walorem „Ponieważ wróciłam” jest też atmosfera, jaką roztacza przed czytelnikiem historia Magdaleny – czasami lekka i eteryczna, pozwala odbiorcy rozpłynąć się w metafizyce, by za chwilę zmienić się diametralnie i wrzucić go in media res sceny kolejnego, rozgrywającego się na kartach powieści, ludzkiego dramatu.
Atutem książki są także kreacje bohaterów drugoplanowych oraz epizodycznych. Każda z osób, przez krótszy lub dłuższy czas obecnych w życiu Magdy – jej rodzice, przyjaciele, partnerzy, mąż, a nawet jednorazowa towarzyszka podróży lotniczej – jest wyrazista, obdarzona przez autorkę dopracowanym rysem psychologicznym i autentyczna.
Pozytywnej w odbiorze całości dopełnia jakość wydania. Dobrej klasy papier, wygodna, wyraźna czcionka, przejrzysty układ tekstu i nienaganna korekta – wszystko to dowodzi faktu, że książka została pod każdym względem dopracowana, aby stać się przyjazną czytelnikowi. Ogromną zaletą jest również grafika okładkowa – doskonale odzwierciedlająca nastrój powieści, estetycznie wykonana, utrzymana w jasnych, spokojnych, przyjemnych dla oka barwach, lecz również silnie oddziałująca na emocje odbiorcy.

Choć „Ponieważ wróciłam” może z pozoru sprawiać wrażenie błahego romansu – nie warto dać się zmylić. Jeżeli da się szansę Justynie Wydrze i opisanej przez nią historii, można bowiem odkryć lekturę nieszablonową i wprowadzającą do współczesnej literatury pewien powiew świeżości. Nie jest to jednak propozycja odpowiednia dla każdego typu czytelnika. Polecam ją raczej osobom o dużej wrażliwości – niezależnie od ich płci i wieku, poszukującym raczej tematyki egzystencjalnej.

Ocena: 4/5

Dyskusja