Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Królowie serc spod ciemnej gwiazdy – recenzja książki „Łotrzyki”

Któż z nas nie przepada za czarnymi charakterami? Kobietami tajemniczymi i zdradzieckimi? Mężczyznami o duszach awanturników i lotnych umysłach? To właśnie ci wszyscy dranie, złodzieje, oszuści, naciągacze, femmes fatales i wszelkiej maści złoczyńcy zostali wdzięcznym tematem wydanej przez Zysk i S-ka antologii „Łotrzyki”. Nie da się ukryć, że pozycja ta z łatwością będzie podbijać serca kolejnych czytelników. Jej bohaterowie są bowiem tak zadziorni i charyzmatyczni, że nawet gdy nie będziemy chcieli poświęcić im większej uwagi, włamią się do naszych domów i perfidnie rozkochają nas w sobie – wszak to potrafią uczynić jedynie najwięksi łajdacy.

O tym, co znalazło się w sakiewce łotra nad łotrami

Dwadzieścia jeden – dokładnie tyle opowiadań czeka na nas w najnowszej antologii, redagowanej przez samego George’a R.R. Martina. Jest to olbrzymia ilość naprawdę dobrej literatury. Każda z tych historii jest bowiem porywająca i przenosi nas do zupełnie innego świata. Wbrew pozorom, które może stwarzać okładka oraz promujące ją nazwiska, nie zawsze są to utwory nawiązujące do fantastyki. To jednak kolejna zaleta tej książki – poza niewyobrażalnym przekrojem bohaterów i światów czeka nas zabawa z różnymi gatunkami literackimi. Nie ma jednak powodów do smutku, ponieważ tytułowych łotrzyków otrzymamy we wszystkich tekstach. I bez względu na to, czy będą to potężni magowie, czy zwykli Amerykanie wplątani w narkotykowy świat przestępczy, powinniśmy czuć się usatysfakcjonowani. Zawsze i wszędzie będzie nam towarzyszył klimat tajemnicy oraz intrygi. Nie ma tu ani jednego utworu, który nie miałby w sobie „tego czegoś”.

Na samym początku czytelnik będzie miał okazję zetknąć się ze wstępem zawierającym przemyślenia George’a R.R. Martina na temat łotrzyków występujących w najbardziej znanych (według niego) filmach i książkach. Fragment ten czyta się naprawdę przyjemnie, zwłaszcza gdy sami zaczynamy się w trakcie lektury zastanawiać nad znanymi nam czarnymi (lub w rzeczywistości „szarymi”) charakterami. Nie ma bowiem czegoś takiego jak absolutne zło i dobro. Główni protagoniści tego zbioru udowadniają, że każdy przyzwoity człowiek ma swoją rysę na szkle, a ci powszechnie uważani za niegodziwców również potrafią odnaleźć w sobie honor czy litość. Nie zapominajmy jednak, że pozory mogą mylić – zresztą tak samo bohaterowie, których będziemy mieli okazję poznać. Jak wspomniany we wstępie książki Indiana Jones czy Han Solo.

Szarość przewija się przez wszystkie kartki tej opasłej księgi. Zarówno w przenośni, jak i dosłownie, ponieważ taki właśnie kolor mają strony zawierające (całkiem obszerne) opisy autorów oraz kolejnych opowiadań. Jest to znakomita okazja i zachęta dla polskiego czytelnika do dalszego zapoznawania się z pisarzami, z którymi mógł nie mieć do tej pory styczności. Dzięki tym biogramom dowie się on co nieco o najważniejszych dziełach i osiągnięciach poszczególnych literatów. Należy również wspomnieć, że wśród utworów zaprezentowanych w zbiorze znajdziemy dzieła pióra takich pisarzy jak Joe Abercome, Michael Swanwick, Scott Lynch czy nawet Neil Gaiman.

Oto ja! Największy złodziej czytelników na świecie!

Główną gwiazdą zbioru miał być, rzecz jasna, George R.R. Martin ze swoim opowiadaniem o Księciu Łotrzyku – Daemonie Targaryenie. Popularność „Pieśni lodu i ognia” zrobiła swoje. Przejawia się to zarówno poprzez umieszczenie pisanego dużymi literami nazwiska pisarza na okładce, jak i w samej grafice, nawiązującej do stworzonego przez niego uniwersum. Na pewno wzbudzi to wielkie nadzieje i oczekiwania u niejednego czytelnika. Traf jednak chciał, że to nie tekst Martina jest najlepszy w całym zbiorze. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jest on raczej przeciętny. Można go porównać do suchej notatki encyklopedycznej opowiadającej o losach konkretnych osób. W porównaniu do sagi jest… kiepski. Jedynym jego plusem jest to, że otrzymujemy okazję do zapoznania się z nowymi faktami na temat jednego z najpopularniejszych literackich uniwersów. W książce znajduje się naprawdę wiele dużo lepszych opowiadań, często mniej znanych w naszym kraju autorów. Trzeba jednak przyznać wydawcy, że był to świetny chwyt marketingowy. Wiele osób na pierwszy rzut oka skojarzy sobie zbiór z serialem „Gra o tron”, co może znacznie podnieść jego sprzedaż. Nie jest to jednak aż taka wielka wada, w pewnym sensie można by to potraktować nawet jako zaletę – dzięki temu czytelnik będzie miał okazję zapoznać się z dziełami twórców, po których normalnie by nie sięgnął. Chyba że ktoś faktycznie nie przyjrzy się książce przed zakupem i będzie rozczarowany, że to jednak nie kolejne losy mieszkańców Westeros…

Nie brylanty zdobią uwodzicielki? Więc co?

Wracając do tematu okładki – trzeba przyznać, że jest naprawdę piękna. Zarówno kompozycja barw, jak i postacie umieszczone na ilustracji tworzą niepowtarzalny klimat. Poza tym należy pochwalić decyzję wydawnictwa, które zdecydowało się na twardą oprawę. Przy liczbie tysiąca stron trudno byłoby nie zniszczyć w trakcie lektury inaczej oprawionej pozycji. Ze względu na rozmiar nie jest to jednak książka, którą będziemy mogli ze sobą wszędzie zabrać.

Jedynym mankamentem może być to, że opowiadania były tłumaczone przez różne osoby i nie wszystkie mogą nam się podobać w takim samym stopniu. Szczerze powiedziawszy, czuć różnice w łatwości i przyjemności czytania tekstów poszczególnych tłumaczy. Trzeba jednak przyznać, że jak na taką ilość materiału do obrobienia, w książce nie pojawia się wiele literówek i właściwie żadne rażące błędy nie rzucają się czytelnikowi w oczy. Wszystko zostało solidnie dopracowane i zapięte na ostatni guzik.

Jakość wydania oraz objętość zbioru są zdecydowanie warte zaproponowanej przez wydawnictwo ceny. Czytelnik (na przekór wszechobecnym w antologii złodziejom i krętaczom) nie będzie czuł się oszukany. Wręcz przeciwnie – z przyjemnością nie raz powróci do lektury. Jest to książka, którą można polecić każdemu. Z tej prostej przyczyny, że nie ma możliwości, żeby komuś nie udało się znaleźć tutaj czegoś dla siebie.

Ocena: 5/5

Dyskusja