Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kuriozum afery aborcyjnej – recenzja książki „Podzieleni”

Jeżeli wydaje Wam się, że w dystopijnych wizjach literackich pojawiło się już wszystko, co tylko człowiek XXI wieku jest w stanie sobie wyobrazić, z pewnością nie słyszeliście jeszcze o Karcie Życia i ponurych konsekwencjach jej uchwalenia.

Neal Shusterman – amerykański autor książek dla młodzieży i dorosłych, w tym wielu bestsellerów – wykreował wizję świata niedalekiej przyszłości, w którym konflikt na tle prawa reprodukcyjnego urósł do kuriozalnych rozmiarów i przyczynił się do wybuchu Drugiej Wojny Domowej, zwanej potocznie Wojną Moralną. Po latach walk między Obrońcami Życia a Zwolennikami Wolnego Wyboru ustalono kompromis. Uchwalono szereg poprawek do konstytucji, zatytułowanych jako „Karta Życia”. Co jednak kryje się pod tą poprawnie politycznie brzmiącą nazwą?

Masz 13 lat, by udowodnić swoją wartość…

„Karta Życia stanowi, iż życie ludzkie jest nienaruszalne od momentu poczęcia aż do wieku lat trzynastu. Jednakże pomiędzy trzynastym a osiemnastym rokiem życia, rodzice mogą podjąć decyzję o aborcji z mocą wsteczną… pod warunkiem, że życie dziecka, formalnie rzecz biorąc, się nie zakończy.” *

Sposobem na pozbywanie się niechcianych dzieci jest tutaj tzw. podzielenie, czyli przeznaczenie wszystkich organów dziecka do transplantacji i rozdzielenie ich na różnych biorców. W ten sposób z prawnego punktu widzenia, życie osoby „podzielonej” się nie kończy, ale trwa dalej w zmienionej formie.

Brzmi kuriozalnie? Absurdalnie? Przerażająco? Mrozi krew w żyłach? W świecie przedstawionym serii Shutermana (wydanej w Polsce już wcześniej, a teraz wznowionej) taka praktyka jest powszechna i w pełni akceptowana społecznie.

Zdawałoby się też, że rodzice nie będą szczególnie chętni, by przeznaczać swoje dzieci do „podzielenia”. O dziwo jednak wielu się na taki krok decyduje, z różnych powodów – poczynając od względów ekonomicznych, kończąc na niechęci do zmagania się z trudnościami wychowawczymi, gdy nastolatek zaczyna sprawiać poważniejsze problemy. Członkowie niektórych odłamów religijnych poddają „podzieleniu” swoje dziesiąte dziecko w ramach kościelnej dziesięciny. Podobny los spotyka też wychowanków domów dziecka, którzy nie rokują zbyt wielkich nadziei dla społeczeństwa i zostają uznani za mało przydatnych.

Shusterman opisuje wszystkie te trzy przypadki, posługując się historiami trojga nastoletnich bohaterów – Connora, Leva i Risy. Wszystkim im udaje się uciec przed nieuchronnym „podzieleniem”, a ich drogi w pewnym punkcie się przecinają…

…i tutaj rozpoczyna się wartka, niezwykle emocjonująca akcja obfitująca w nagłe zwroty i wciągająca czytelnika bez reszty.

Niezobowiązująca młodzieżówka, czy filozoficzny mózgotrzep?

Teoretycznie „Podzieleni” to seria powieści przeznaczona dla młodzieży. Świadczyć o tym może wiek głównych bohaterów – między 13 a 17 rokiem życia – a także lekki, nieskomplikowany, choć zgrabny język. Z drugiej strony jest to lektura zdecydowanie mocna i może się okazać za ciężka dla osób o słabszych nerwach czy bardzo wrażliwych emocjonalnie. Nie chodzi tu tylko o kontrowersyjną i naprawdę trudną tematykę, ale także sposób, w jaki książka została napisana. Zarówno w narracji, jak i dialogach oraz monologach wewnętrznych postaci zawarto wiele filozoficznych rozważań nad naturą człowieka, życia i śmierci oraz rozmyślań nad poważnymi dylematami etycznymi.

Opisy bywają drastyczne, a tragizm sytuacyjny oraz ponura atmosfera powieści mogą przytłoczyć odbiorcę. Nie oznacza to jednak, że książka nie nadaje się dla młodego czytelnika. Wprost przeciwnie! Shusterman traktuje nastoletnich odbiorców bardzo poważnie, nie przedstawia im ugrzecznionej, wyidealizowanej wizji świata, docenia ich inteligencję i zdolność do głębokiej refleksji. Nie boi się poprzez swoją twórczość „rozmawiać” z młodzieżą na trudne tematy. Jako pedagog oceniam takie podejście bardzo pozytywnie.

Jednocześnie uważam, że nie należy „Podzielonych” klasyfikować jednoznacznie jako literaturę młodzieżową, gdyż jest to lektura równie wartościowa dla starszego odbiorcy. Powinni po nią chętnie sięgać także dorośli, szczególnie zaś ci, którzy sami są rodzicami. Osobom w dojrzałym wieku z pewnością nie grozi zniechęcenie wynikające ze zbytniej infantylności czy miałkości powieści. Ta książka zdecydowanie nie jest dziecinna! Potrafi wstrząsnąć i poruszyć do głębi, a także skłonić do refleksji.

Komu więc ją polecam? Czytelnikom dorosłym oraz młodzieży – jednak raczej starszej (średnio od 15 roku życia) i dość dojrzałej emocjonalnie. Odradzam młodszym nastolatkom (12-13 lat) – lektura może okazać się dla nich zbyt poważna i obciążająca, a także osobom szczególnie wrażliwym oraz tym, poszukującym lekkiej literatury rozrywkowej.

Ku przestrodze…

Co ciekawe – amerykański autor już 2007 roku stworzył wizję niedalekiej przyszłości, która w sposób szczególny dotyka i – miejmy nadzieję! – pobudza do refleksji polskiego czytelnika całe 9 lat później. Niezależnie od opcji światopoglądowej, odbiorca żyjący w kraju nad Wisłą w 2016 roku odnajdzie w antyutopii Shustermana jak gdyby odpowiedź na sytuację rozgrywającą się właśnie tu i teraz.

Wydawnictwo Papierowy Księżyc dokonało doskonałego wyboru, wznawiając serię „Podzieleni” właśnie teraz, gdy na polskiej scenie społeczno-politycznej rozgrywa się dokładnie to samo, co w przedakcji cyklu Shustermana, przed jego Wojną Moralną. Teraz, gdy – niezależnie po której stronie się opowiadamy – z rosnącym przerażeniem obserwujemy, jak jedni, nazywający się dokładnie tak, jak w powieści amerykańskiego autora, „obrońcami życia” (sic!), dążą do zaostrzenia ustawy aborcyjnej, a drudzy protestują przeciwko odbieraniu kobietom wolnego wyboru (tutaj też pojawia się niepokojące podobieństwo w retoryce!) i traktowaniu ich niczym żywe inkubatory.

Czytelnik żyjący w takich realiach może odebrać świat przedstawiony w „Podzielonych” jako swego rodzaju literackie ostrzeżenie, prawdopodobnie wyda mu się on jeszcze bardziej wstrząsający niż odbiorcy, którego tego typu afera aktualnie nie dotyka bezpośrednio. Być może też Shustermanowi uda się skłonić współczesnych Polaków o radykalnych (obojętnie w którą stronę) poglądach do głębszego zastanowienia się nad konsekwencjami tego konfliktu i wyciągnięcia pewnych wniosków… Pozostaje więc trzymać kciuki, by „Podzieleni” trafili do rąk jak największej rzeszy polskich czytelników.

* Cytaty pochodzą z recenzowanej książki.

Ocena: 5/5

Dyskusja