Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Literacka terapia rodzinna – recenzja książki „Niebo nad pustynią”

Anna Łacina to autorka bajek edukacyjnych, literatury dziecięcej i młodzieżowej, ale także fantastyki. Tyle że tę ostatnią publikuje zwykle pod nazwiskiem Anna Zgierun. Jej najnowsza powieść „Niebo nad pustynią” była reklamowana jako coś z pogranicza historii obyczajowej skierowanej do młodego czytelnika a subtelnej fantastyki. W hasłach marketingowych pojawiały się takie terminy jak „matrix” czy „granie żywymi osobami jak w grę komputerową”. Jednocześnie książka należy do tzw. Serii z kropką, która z fantastyką nie ma raczej nic wspólnego. Brzmi interesująco i zagadkowo? Przekonajmy się więc, z czym mamy do czynienia!

W „Niebie nad pustynią” rzeczywiście nie pojawia się żaden wątek fantastyczny, a matriksowe porównanie okazuje się tylko metaforą. Jest to jednak przepiękna powieść familijna, inteligentna i głęboka historia obyczajowa, która z pewnością trafi zarówno do młodych odbiorców, jak i tych zupełnie dojrzałych.

Na wczasach all inclusive w Egipcie spotyka się czworo młodych bohaterów… Siedzą w hotelu, opalają się na plaży, nurkują, pływają w basenie, spacerują, piją przez słomkę zimne napoje z palemką i jeżdżą quadami po pustyni. Brzmi banalnie i wieje nudą? Okazuje się, że nic z tych rzeczy! Bo to nie wydarzenia napędzają akcję tej opowieści, nie one fascynują i przyciągają czytelnika jak magnes. Fabuła toczy się dość leniwie, spokojnie, a tym, co wciąga są bohaterowie z ich głęboko skrywanymi tajemnicami i bogatym życiem wewnętrznym.

To właśnie bohaterowie i ich historie, które odbiorca powoli, stopniowo odkrywa na kartach powieści, stanowią o magnetycznej, magicznej mocy „Nieba nad pustynią”. Spokojne, wakacyjne okoliczności to jedynie pretekst do poznania czworga młodych „ludzi po przejściach”. Główne postacie mają od siedemnastu do dwudziestu kilku lat, a za sobą cięższy i pokaźniejszy bagaż doświadczeń niż większość towarzyszących im dorosłych. Zapoznawanie się z ich wewnętrznymi przeżyciami i trudną przeszłością (a w niektórych przypadkach także niewesołą wizją przyszłości) to prawdziwie pasjonująca przygoda.

Problematyka przedstawiona przez Annę Łacinę nie jest tematyką typową dla powieści adresowanych do nastoletniego odbiorcy. Owszem, pojawiają się wątki młodzieńczych zauroczeń, wakacyjnych miłostek czy rywalizacji o względy rówieśników płci przeciwnej, są to jednak motywy poboczne, stanowiące raczej tło dla prawdziwych, znacznie bardziej „dorosłych” dylematów, na których autorka skupia większość uwagi. To świetny dowód na to, że pisarka traktuje swoich czytelników bardzo poważnie, mimo młodego wieku grupy docelowej. Nie spłyca ich sposobu myślenia w swoim własnym wyobrażeniu o tym, czym może interesować się młodzież i jakimi kategoriami postrzegać świat.

Zdawałoby się, że lekturze musi wobec tego towarzyszyć ciężka, ponura atmosfera, ale to znów błędny trop. Autorka opisała swoją historię z niezwykłą lekkością. Prosty, zgrabny język i umieszczenie akcji w kontrastowych do poruszanej problematyki okolicznościach sprawia, że odbiorca nie czuje się przytłoczony rozterkami bohaterów, odczuwa raczej fascynację, ciekawość. Dzięki temu powieść ma wydźwięk bardzo pozytywny, mimo że niektóre wątki mogą odbiorcę zaszokować.

„Niebo nad pustynią” to książka dla ludzi młodych, ale dojrzałych i inteligentnych. Polecam ją zarówno grupie docelowej, jak i czytelnikom starszym. Ta opowieść powinna zarówno spodobać się młodzieży w wieku licealnym, jak i nie znudzić i nie wywołać wrażenia infantylności u osób dorosłych. Może nawet warto, by nastoletni odbiorcy, po przeczytaniu książki, podsunęli ją również swoim rodzicom. Jest to bowiem typ literatury łączącej pokolenia, która może pomóc wypracować porozumienie między ludźmi wchodzącymi w dorosłość a ich matkami i ojcami. Wspólna lektura i rozmowa o niej może okazać się doskonałym sposobem na zacieśnianie więzi i budowanie wzajemnego zrozumienia.

Ocena: 5/5

Dyskusja