Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

O polskim krawcu, który jest magiem – recenzja książki „Okup krwi”

Herbert Kruk wiedzie spokojne życie krawca w jednej z podwarszawskich miejscowości, jednak ukrywa przed światem pewien sekret. Otóż należy on do magów. Niestety, dotychczasowe, spokojne życie zostało zakłócone. Któregoś dnia do jego sklepu przychodzi Gerhard Schrödinger, który – jako jedna z nielicznych osób – zna prawdziwą tożsamość mężczyzny. Tajemniczy jegomość oferuje – nie tak proste, jak może wydawać się na początku – zlecenie. Kruk musi dostarczyć pewien artefakt we wskazane miejsce o odpowiednim czasie. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie nagroda w postaci informacji o Melanii – ukochanej protagonisty, która w ostatnim czasie zaginęła w dziwnych okolicznościach.

„Okup krwi” autorstwa Marcina Jamiołkowskiego to przyjemne, dynamiczne oraz zaskakujące urban fantasy. Głównemu bohaterowi zostało przydzielone zadanie – w przeciągu kilkudziesięciu godzin musi przebyć trzydzieści kilometrów i dotrzeć do Warszawy (miasta, w którym magia została całkowicie zneutralizowana), by doręczyć niezidentyfikowany pakunek. Na początku czytelnik – jak również nasz zuch – uzna to zlecenie za wręcz banalne, jednak (jak się później okaże) nie tylko zleceniodawca jest zainteresowany przesyłką. Otóż sprawą zaciekawiła się szemrana organizacja „Bractwo Miast”, robiąca wszystko, by Herbert nie dotarł na miejsce spotkania. Jakby tego było mało, tropem mężczyzny podążają inni magowie, wyznawcy Bazyliszka, najemnicy i policja. Dodajmy jeszcze niespodziewanych kamratów w postaci pani detektyw i nastoletniego buntownika, a otrzymamy opowieść pełną zwrotów akcji i humorystycznych relacji.

Historia jest w całości opowiedziana z perspektywy Kruka. Przedstawia on nie tylko to, co dzieje się wokół niego, ale również wspomina swoje młodzieńcze lata i inne życiowe wydarzenia, takie jak odkrycie w sobie zdolności magicznych czy pierwsza miłość. Dzięki takiemu rozwiązaniu czytelnik szybko tworzy więź z Herbertem.

Pod względem wizualnym książka prezentuje się przyzwoicie. Na pierwszy rzut oka okładka nie przyciągnie zbytnio wzroku, gdyż jest po prostu… nieciekawa. Niemniej jednak dobry jakościowo papier czy ilustracje w środku mogą poprawić walory powieści. W szczególności krótki opis z tyłu wydania, który zapewne zaintryguje odbiorcę i skłoni do kupna.

Najważniejszym atutem „Okupu krwi” jest fabuła. Pomimo iż to krótka historia (mieści się na dwustu stronach), jednak jest przepełniona akcją, niespodziewanymi zdarzeniami, a także walkami – zarówno magicznymi, jak i zwykłymi strzelaninami czy pościgami samochodowymi. Mało tego, rzadko występują tutaj jakieś przestoje lub zwolnienie tempa akcji. Dzięki takiej metodzie czytelnik wciąga się w historię i z wielkim entuzjazmem ją śledzi.

Kolejnym pozytywem są bohaterowie. Nie tylko główna postać, ale również jego kompani i wrogowie są na swój sposób wyjątkowi, dzięki czemu utwór staje się niejednowymiarowy. Przykładowo Zezel uwielbia wszelkiej maści okultyzm i nie widzi świata poza swoim komputerem, Anna to twardo stąpająca po ziemi pani detektyw, nie wierząca w żadną magię, natomiast Adam Solecki jest chciwym i zdradliwym magiem, pragnącym tylko pogrążyć Herberta. Ich wypowiedzi są zindywidualizowane, każda z postaci operuje nieco innym, charakterystycznym dla siebie językiem. Biorąc pod uwagę fakt, że akcja dzieje się w Polsce oraz że sam autor również jest Polakiem, nie mogło zabraknąć także naszej wspaniałej „polskiej łaciny”.

Następnym walorem jest bogactwo detali użytych w opisach. Wszystkie wydarzenia, lokalizacje, wygląd bohaterów (również ich mimika), a także walki są przedstawione tak wyczerpująco, aby były jak najbardziej realistyczne. Jest to widoczne zwłaszcza w przypadku zaklęć, jakimi posługuje się nasz protagonista.

Jedynym mankamentem jest fakt, że powieść czyta się dość uciążliwie z powodu małej czcionki. Dodatkowo każdy epizod został podzielony za pomocą rysunku pióra (tego samego, co na okładce książki), przez co czytelnik szybko się męczy.

„Okup krwi” Marcina Jamiołkowskiego jest solidną pozycją nie tylko dla weteranów fantasy, lecz również dla osób, które dopiero zaczynają swą przygodę z tym gatunkiem. Dlatego, jeżeli chcielibyście poznać historię nieokiełznanego polskiego maga wzbogaconą przez pościgi i walki magiczne, a także zakrapianą absurdem i humorem, to śmiało sięgnijcie po ten tytuł.

Ocena: 4/5

Dyskusja