Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Orfeusz i Eurydyka w High School – recenzja książki „Podwieczność”

Co się stanie, gdy znane archetypy przeniesie się do współczesnej szkoły średniej? Literatura młodzieżowa wielokrotnie już próbowała takich zabiegów. Czasami z powodzeniem, innym razem niekoniecznie. A jak powiodło się to kolejnej pisarce?

Brodi Ashton to amerykańska debiutująca autorka, której powieść dla nastolatków została bardzo przychylnie przyjęty przez czytelników, a na rynku amerykańskim i niemieckim okazała się bestsellerem.

„Podwieczność” jest pierwszym tomem planowanego cyklu w modnym wśród młodych odbiorców nurcie romansu paranormalnego. Większość powieści tego typu opiera się na tych samych schematach, ta jednak ma w sobie coś oryginalnego, czuć w niej pewien powiew świeżości. Fabuła bowiem luźno nawiązuje do mitologii greckiej – kolejnego popularnego ostatnio motywu.

Obraz świata przedstawionego i główny wątek opowieści wykreowanej przez Brodi Ashton zainspirowany jest jedną z najpiękniejszych historii miłosnych wszech czasów – mitem o Orfeuszu i Eurydyce. Pomysł autorki niewątpliwie jest interesujący, a ciekawy sposób realizacji tematów mitologicznych to największy atut książki. Uważny czytelnik będzie świetnie się bawił, odnajdując podobieństwa i różnice pomiędzy losami pary głównych bohaterów „Podwieczności”, a dziejami ich mitycznych pierwowzorów. Z pewnością lektura może też pomóc w zainteresowaniu młodzieży opowieściami starożytnych Greków.

Romanse paranormalne zwykle kojarzą się z bardzo prostym stylem i naiwną problematyką, a także raczej miałkimi monologami wewnętrznymi bohaterów. „Podwieczność” wyróżnia jednak melancholijny nastrój i delikatny powiew liryzmu. Dzięki pierwszoosobowej narracji i licznym retrospekcjom młody czytelnik łatwo wczuje się w położenie Nikki – głównej protagonistki – i będzie współodczuwał targające nią silne emocje. A tych w powieści nie brakuje. Wszystkie trzy główne postacie zmagają się z prawdziwą nawałnicą całej plejady sprzecznych uczuć. Empatyczni młodzi odbiorcy, poszukujący w literaturze wrażeń emocjonalnych, powinni być zadowoleni.

Na szczęście też „Podwieczność” to nie tylko romans. Fabuła traktuje między innymi o takich problemach jak ponoszenie konsekwencji własnych – czasem pochopnych – wyborów, odpowiedzialność za swoje czyny i za bliskie osoby, poszukiwanie przebaczenia, odbudowywanie zawiedzionego zaufania i zerwanych przyjaźni, radzenie sobie z poczuciem winy, stawianie czoła przeznaczeniu. Pojawiają się także ciekawe wątki poboczne, takie jak trudne relacje wchodzących w dorosłość nastolatków z rodzicami czy nie zawsze łatwe w budowaniu i utrzymywaniu więzi pomiędzy rodzeństwem.

Wizja Brodi Ashton jest więc ciekawa, jednak zdecydowanie brakuje jej realizmu (tak, w fantastyce też jest on mile widziany!). Nie wszystkie opisane przez autorkę relacje międzyludzkie czy reakcje bohaterów sprawiają wrażenie autentycznych, niektóre są po prostu sztuczne. Autorka zbyt wiele rozwiązań fabularnych pozostawia bez wystarczająco wiarygodnego i wyczerpującego wyjaśnienia. Przykładowo: stwierdza tylko, że podczas gdy w Podwieczności (rodzaju alternatywnej rzeczywistości) mija sto lat, na powierzchni (czyli w świecie ludzi) czas przesuwa się jedynie o pół roku, nie tłumaczy jednak jak to się dzieje i dlaczego. Z kolei jeden z bohaterów – Wieczny, człowiek, który zyskał nieśmiertelność – podobno chodzi po ziemi od czasów starożytnych, a mimo to nazywa się zadziwiająco współcześnie (Cole Stockton). Najdziwniejsze jednak wydaje się to, że nieletnia Nikki wraca do domu po tajemniczym, nagłym zniknięciu, w wyniku którego przez pół roku nie było wiadomo, gdzie jest i co się z nią dzieje, a wszyscy – włącznie z ojcem dziewczyny i nauczycielami w szkole – szybko i łatwo przechodzą nad tym do porządku dziennego. Nikt o nic nastolatki nie wypytuje, nie żąda wyjaśnień, nie szuka dla niej specjalistycznej pomocy, nie podejrzewa niczego dziwnego…

Brak wiarygodności jest jednak najbardziej widoczny w rysach psychologicznych bohaterów. Postacie pierwszoplanowe wydają się przerysowane, wyidealizowane, niepotrzebnie uwznioślone, przedstawione z przesadnym patosem. Spośród tej trójki najbardziej interesująco, choć dość schematycznie, przedstawia się antagonista – Cole. Natomiast bohaterowie drugoplanowi czy epizodyczni są niedopracowani, nijacy, autorka nie poświęciła wiele uwagi ich kreacjom, uczyniła ich raczej papierowymi statystami, tworzącymi jedynie tło dla poczynań głównej trójki.

Język powieści jest lekki, książkę czyta się szybko i całkiem przyjemnie. Tym, co najmocniej przeszkadza są liczne literówki. Zdarzają się też dziwaczne konstrukcje językowe czy wyjątkowo nietrafne użycie słów lub wyrażeń frazeologicznych, trudno jednak stwierdzić, na ile pochodzą od samej autorki, a na ile powstały w trakcie procesie translatorskim. Przykładowo: „Poczułam na uchu, że się uśmiecha” (podczas przytulania się), „Noga Jacka zaczęła podskakiwać” (na określenie nerwowego poruszania nogą) czy „Odkręciłam głowę, żeby na niego popatrzeć”.
Podsumowując: „Podwieczność” czyta się całkiem przyjemnie i ma ona duże szanse stać się popularną lekturą wśród grupy docelowej, czyli młodzieży w wieku ok. 15-18 lat, lubiącej romanse paranormalne. Nie jest jednak na tyle uniwersalna, by proponować ją czytelnikom spoza tego targetu.

Ocena: 3/5

Dyskusja