Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Podróż do korzeni zła – recenzja książki „Splątanie”

„Jednakże prawdziwi smakosze horroru, dla których każdy kolejny dreszcz niewysłowionej grozy jest przyczyną i ostatecznym celem istnienia, cenią najbardziej pradawne, samotne chaty farmerów w najdalszych leśnych zakątkach Nowej Anglii, tam bowiem mroczne elementy siły, samotności, groteskowości i ignorancji łączą się, tworząc istną perfekcję ohydy” – pisał H.P. Lovecraft w „Piekielnej ilustracji” i ten sam cytat widnieje na wstępie powieści Macieja Lewandowskiego „Splątanie”. Zamiast Nowej Anglii mamy tu wprawdzie bardziej swojski Wrocław, a chatę farmera zastąpił kryjący mroczną tajemnicę poniemiecki budynek komisariatu policji, jednak poza tym wszystko się zgadza.

„Splątanie” trudno jest jednoznacznie sklasyfikować. Powieść wymyka się naturalnej tendencji do szufladkowania. Z jednej strony mamy klasyczny kryminał z niezwykle wyrazistymi postaciami tak lubianych przez odbiorców twardych, choć nieco wymiętych gliniarzy ze złamanym życiem prywatnym i interesującym śledztwem, a z drugiej prymitywną, pierwotną grozę. Wielowątkowa, zagmatwana intryga i elementy nadnaturalne stanowią idealne połączenie i doskonale ze sobą współgrają. Jeśli dodać do tego świetny język i pełnokrwistych bohaterów, możemy już być pewni, że mamy do czynienia ze świetnym, naprawdę godnym uwagi utworem z pogranicza thrillera policyjnego i mrożącego krew w żyłach horroru. Ale to wciąż nie wszystko! Autor wzbogaca swoją opowieść o wiele różnorodnych wątków i motywów, które sprawnie przeplata i łączy w harmonijną całość.

Lewandowski bazuje na pierwotnych ludzkich lękach oraz na dość powszechnych fobiach. Groza w „Splątaniu” przybiera najróżniejsze oblicza, a każde z nich zdaje się bardziej przerażające od poprzedniego. Autor posługuje się uniwersalnymi, lecz skutecznymi środkami literackimi, potrafiącymi niezmiennie od lat wywoływać autentyczny strach czy obrzydzenie nawet u czytelników o naprawdę mocnych nerwach. Jego język jest mocny, a styl obrazowy, naturalistyczny.

„Splątanie” to typowo „męska” powieść, w dużej mierze bazująca na dobrze sprawdzających się stereotypach, a z drugiej… w pewien sposób świetnie je przełamująca. Lewandowski nie karmi swoich czytelników wyłącznie grozą i emocjonującą kryminalną zagadką, porusza również aktualną i istotną problematykę społeczną – bardzo swojską, taką typowo polską. Bardzo sprawnie wplata te wątki w spójną całość fabuły, dzięki czemu nie spowalniają akcji, ale stanowią dodatkowy, ważny atut książki.

Kolejny niezaprzeczalny walor „Splątania” to wspomniani już bohaterowie. Do bólu autentyczni, porażająco ludzcy i genialnie skonstruowani. Z jednej strony wykreowani według starego dobrego archetypu, z drugiej zaś z ogromną swobodą wyłamujący się ze schematów, niesztampowi.

Zakończenie szokuje i dosłownie wbija w fotel. Próżno tu szukać happy endu, czy chociażby wątłego światełka w tunelu. Sprawia to jednak, że książka na długo pozostaje w pamięci czytelnika, który jeszcze przez jakiś czas będzie próbował strząsać z siebie ponury nastrój i ciężkie myśli, które lektura po sobie zostawia.
Powieść świetnie podsumował Rafał W. Orkan, którego rekomendacja znajduje się na ostatniej stronie okładki „Splątania”: „Jeśli Wrocław jest – jak mówi slogan – Miastem Spotkań, to we Wrocławiu Lewandowskiego, na zapomnianym skrawku pogańskiej ziemi, spotkali się Masterton z Lovecraftem, aby roztoczyć przed nami detektywistyczną opowieść. Warto dać się jej pochłonąć.”

Potwierdzam – warto! I z niecierpliwością czekam na kolejne tomy, gdyż wydawca informuje, że ponura i niebezpieczna przygoda z Jakubem Kempnerem – głównym bohaterem powieści – będzie trwać nadal. A tymczasem szczerze i serdecznie polecam „Splątanie” wszystkim czytelnikom o naprawdę mocnych nerwach i otwartych umysłach.

Ocena: 5/5

Dyskusja