Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Bibliotekarze Junior – recenzja książki „Artur i Zapomniane Księgi”

„Są książki zwykłe i książki szczególne, dające wielką moc ich posiadaczom. Ich magiczna potęga może wyrządzić wiele zła, dlatego arabscy uczeni ukryli je w bezpiecznym miejscu. Tysiąc lat później tajemniczy Poszukiwacze obsesyjnie pragną dotrzeć do Zaginionych Ksiąg i wywracają przy tym do góry nogami życie czternastoletniego Artura, który znalazł sobie spokojne wakacyjne zajęcie w zagraconym antykwariacie. Z pasją spędza czas na czytaniu i unikaniu nieustannie paplającej rówieśniczki, wnuczki właściciela księgarni. Pewnego dnia antykwariusz pada ofiarą napadu, a Artur i Larissa muszą wyruszyć na poszukiwania bezcennej Księgi Odpowiedzi. W pełnej przygód podróży wiodącej m.in. poprzez Amsterdam i Bolonię młodzi bohaterowie poznają historię średniowiecznych miast i zgromadzone w nich niezwykłe kolekcje bezcennych woluminów. Ta przeznaczona dla młodego (10-14 lat) czytelnika książka cały czas trzyma w napięciu. Jej lektura sprawia, że utożsamia się on z bohaterami przeżywającymi niezliczone przygody i rozbudza w nim zainteresowanie historią nie tylko średniowiecznej Europy…”

Powieść Gerda Ruebenstrunka, rozpoczynająca serię o Arturze, można by określić jako wersję junior popularnego serialu telewizyjnego „Bibliotekarze”. Przygoda z dyskretną nutą fantastyki, wartka akcja i dający się lubić bohaterowie – para niezwykle bystrych, ponadprzeciętnie inteligentnych i dojrzałych dzieciaków.

Na szczególną uwagę zasługuje również jakość i estetyka wydania. Książka prezentuje się przepięknie. Twarda oprawa o ciekawej fakturze, utrzymana w wyjątkowo ładnej kolorystyce, wymyślna, złota czcionka na okładce oraz zdobienia przywodzące na myśl sztukę iluminacji. Niemal każdy rozdział okraszony skromną, ale świetnie wykonaną i klimatyczną czarno-białą ilustracją. Brzmi doskonale, prawda? Jednak nie tylko walory artystyczne są tutaj na bardzo wysokim poziomie. Wydawca zaskakuje również dbałością o trwałość i solidność produktu i bynajmniej na nim nie oszczędza. Gdzie jeszcze można obecnie dostać książkę szytą, nie zaś klejoną, na dodatek z elegancką kapitałką? Okazuje się, że takie stare dobre nawyki, które obecnie niezwykle rzadko praktykuje się w poważnych publikacjach przeznaczonych dla dorosłych czytelników, tutaj zostały zastosowane w książce dla dzieci! Jeśli dodać do tego świetnej jakości papier, przejrzyste rozmieszczenie tekstu, sporą, wyraźną czcionkę (niezwykle ważna sprawa w książkach dla młodych odbiorców!) oraz brak jakichkolwiek zauważalnych błędów składu czy korekty – efekt jest zachwycający! Jak jednak wiadomo, nie należy oceniać książki po okładce…

Bzdura! W przypadku pierwszego tomu cyklu o Arturze jak najbardziej można! Treść, opakowana w tę doskonałą oprawę, bowiem nie rozczarowuje. Opowiedziana prostym językiem historia wciąga od pierwszej strony i aż do ostatniej trzyma w napięciu.

Autor w fascynujący sposób opisuje też walory historyczne i architektoniczne ważnych miast Europy, prowadzi młodych bohaterów przez charakterystyczne, interesujące miejsca, prezentuje zabytki, muzea i galerie. W wielu nastoletnich odbiorcach z pewnością rozbudzi to nowe zainteresowania, zachęci do zwiedzania i poznawania ciekawych obiektów.

Jeszcze jednym istotnym atutem powieści Gerda Ruebenstrunka jest przesłanie. Jeśli chcemy zachęcić dzieci do czytania, przygody Artura z pewnością nam w tym pomogą. To właśnie pasja i miłość do literatury popycha głównego bohatera ku niezwykłym przygodom! Czy nastolatek mógłby wyobrazić sobie lepszą motywację do częstszego sięgania po lekturę? A czy my – dorośli – wpadlibyśmy na skuteczniejszą formę promocji czytelnictwa wśród młodzieży? Z tego względu polecam cykl o Arturze szczególnej uwadze nie tylko młodych odbiorców, ale również rodziców, nauczycieli czy szkolnych bibliotekarzy.

A co z dzieciakami, których największą pasją jest historia, architektura czy siedzenie z nosem w książkach? Te z kolei być może polubią drugą pierwszoplanową postać, towarzyszkę przygody tytułowego Artura, Larissę. Dziewczyna charakteryzuje się raczej ścisłym i racjonalnym umysłem, jest bardziej wysportowana i ma niebanalne uzdolnienia techniczne. Może więc stanie się ulubienicą nastolatków o mniej humanistycznych zainteresowaniach i ich także przekona do dalszego śledzenia serii?

Owszem, wiele rozwiązań fabularnych jest tu naiwnych i mocno naciąganych, jak choćby to, że para czternastolatków zostaje wysłana z tajemniczą, niebezpieczną misją przez dziadka i opiekuna prawnego jednego z nich, nie do końca za świadomą zgodą rodziców drugiego i… nikogo to nie zastanawia. Nikt z dorosłych bohaterów drugoplanowych nie niepokoi się puszczonymi samopas po Europie dzieciakami ściganymi przez przestępców, grzebiącymi w jakichś podejrzanych intrygach, dokonującymi heroicznych czynów i zachowującymi się jak rasowi tajni agenci. Wszystko to tłumaczy jednak konwencja i target. Czy dziesięcio-, dwunasto- albo czternastolatek będzie pytał, jak to możliwe? Czy obecny dorosły czytelnik pytał o to, gdy w dzieciństwie przeżywał podobne przygody ze swoimi ulubionymi bohaterami młodzieżowych przygodówek?

Dla młodych czytelników „Artur i Zapomniane Księgi” będą ekscytującą, trzymającą w napięciu lekturą na wakacje. W dojrzałych odbiorcach ma szansę wzbudzić specyficzny sentyment, pomóc przeżyć powrót do czasów fascynacji przygodami Indiany Jonesa albo nocy spędzonych pod kołdrą, z latarką w ręku, nad serią o Panu Samochodziku.

Ocena: 4/5

Dyskusja