Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Bitwa o Ziemię – recenzja książki „Ostatni bastion”

Po krwawych walkach w kosmosie, okręt Odyssey One, dowodzony przez Erica Stantona Westona, powrócił na Ziemię. Ludzkość, która od pierwszej wyprawy w daleką przestrzeń wie o wojnie trwającej pomiędzy Primanae a Drasinami, powoli zaczyna przygotowywać się do obrony. Nie wiadomo bowiem, kiedy potężni agresorzy dowiedzą się o lokalizacji błękitnej planety.

Podzieleni na wrogie sobie Blok Wschodni, skupiający głównie kraje azjatyckie, oraz Konfederację Północnoamerykańską, ludzie nie potrafią podjąć wspólnych działań na rzecz obrony przyszłości rodzimego globu. Chiny (w tajemnicy przed przeciwnikami) budują swój pierwszy międzygwiezdny okręt i wysyłają go w kosmos. Weifang, wyposażony w odmienny od Odysei silnik, bazujący na zakrzywiającym przestrzeń napędzie masy przeciwnej, udaje się na rekonesans do oddalonego od Słońca o parę lat świetlnych układu gwiezdnego. Niestety, nawet doświadczony kapitan Sung Ang Wen nie spodziewa się, jak będzie przebiegała jego misja i jakie reperkusje odczuje cała jego rasa. Weifang w badanym systemie napotyka bowiem jednostki Drasinów, w których istnienie Azjaci powątpiewali (mimo raportów kapitana Westona). Chińczycy wykazują się męstwem i przezornością, dzięki którym niszczą część potężniejszych jednostek wroga, jednak, uciekając, nie wiedzą, że nie udało im się zgubić pogoni, która w ślad za nimi udaje się wprost na Ziemię.

Wracająca do domu Odyseja, wraz z dwoma sojuszniczymi krążownikami Primanae, przechwytuje informacje i wyrusza na zwiad, by szybko domyślić się, do czego może doprowadzić misja Weifanga. Dysponujący wielokrotnie szybszym napędem amerykański statek wraca do bazy, by ostrzec rodzimą planetę o tym, że wróg niebawem zjawi się u bram. Jednak nawet najbardziej pesymistyczne szacunki nie przewidują, jak zły obrót może przybrać sytuacja, kiedy Drasinowie wyrwą się spod kontroli, a wymazanie ludzkości stanie się ich podstawowym priorytetem. Co może począć Ziemia, kiedy naprzeciw niezliczonym okrętom drapieżnych najeźdźców stanie tylko Odyseja, wraz z inną jednostką Konfederacji – „Enterprise” – oraz Weifangiem, który ściągnął ponure widmo na swoich ziomków? To będzie sprawdzian dla całej rasy!

Trzeci tom widowiskowej serii z rodzaju space opera, autorstwa Evana Curriego, dalej rozwija wątki nierównej walki w kosmosie, lecz tym razem wprowadza je na dużo wyższy poziom. Mimo że akcja nie jest szczególnie skomplikowana, rozmach i ilość zaskakujących rozwiązań fabularnych rozbudowują wątki rozpoczęte w poprzednich częściach i sprawiają, że „Ostatni bastion” czyta się jednym tchem. Znacznie mniej tutaj niespójności logicznych i naciąganych praw fizyki niż w poprzednich częściach, a to – w połączeniu z szybko rozwijającą się historią i doniosłymi zmianami, jakie wprowadza autor do przedstawionego świata – korzystnie wpływa na odbiór powieści.

Jako że „Odyssey One” jest nakierowana na wartką akcję, prosty styl Evana Curriego sprawdza się idealnie do przedstawienia tego typu treści. Kolejne rozdziały połyka się w oka mgnieniu, a pokazywanie sytuacji z perspektywy wszystkich stron konfliktu sprawia, że tym ciekawiej obserwuje się kolejne jego fazy. Szczególnie, że autor będzie starał się zaskoczyć czytelnika, nie bojąc się wprowadzać istotnych zmian w treści serii.

„Ostatni bastion” stanowi zatem świetną kontynuację dwóch poprzednich tomów, wzbogacając akcję i aż do końca trzymając napięcie. Czytelnik do ostatnich stron nie wie, jak skończy się opisywane starcie i czym zaskoczy go pisarz. Polecam zatem książkę wszystkim fanom dobrego batalistycznego science fiction, a jeśli jeszcze nie mieliście okazji spotkać się z kapitanem Westonem i jego załogą, zachęcam do sięgnięcia również po pierwsze tomy!

Ocena: 4/5

Dyskusja