Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Opowieść o człowieku, którego legenda uczyniła bogiem – recenzja książki „Nieśmiertelni z Meluhy”

Głęboka filozofia połączona z kultem religijnym, symbolizm oraz szczypta fantastyki. Co może wyjść z takiego zestawienia? Nic innego jak pierwszy tom „Trylogii Śiwy”, zatytułowany „Nieśmiertelni z Meluhy”, autorstwa Amisha Tripathiego, nazywanego pierwszą gwiazdą indyjskiej literatury popularnej.

Książka przenosi nas do 1900 roku przed naszą erą, do krainy o nazwie Meluha, która w dzisiejszych Indiach zwie się cywilizacją doliny Indusu, gdzie główny bohater – Śiwa (barbarzyńca z Tybetu) przeprowadza się wraz ze swoim plemieniem. Wszyscy nowi mieszkańcy zostają nakarmieni tajemniczym napojem, zwanym somras. Śiwie (jako jedynemu) po spożyciu tej mikstury gardło zrobiło się niebieskie, a wszystkie schorzenia, takie jak stłuczony bark czy odmarznięty palec u stopy, wyleczyły się w ciągu jednej nocy. Niezwykła barwa fragmentu ciała zaciekawiła mieszkańców Meluhy, bowiem – według nich – sprawdziła się przepowiednia, mówiąca: „Gdy zło osiągnie olbrzymią moc i będzie się wam wydawało, że wszystko stracone, a wasi wrogowie z pewnością zatriumfują, nadejdzie bohater”. Legenda mówi o tym człowieku, że okaże się on z gardłem, które będzie lśniło niebieskim kolorem, a będzie zwycięzcą. Bowiem barwa na ciele ma być znakiem, że Śiwa ma niezwykłą moc. Ludzie zaczynają pokładać nadzieje w zwykłym imigrancie, który sam nie wierzy w swoją siłę. Mogłoby się wydawać, że jest idealnie. Otóż nie. Dumne ongiś cesarstwo oraz władający nim Surjawanśi mają problemy. Czczona przez nich rzeka wysycha, a ataki na ich miasto zdarzają się coraz częściej. Muszą zmierzyć się z Ćandrawanśi i sprzymierzonymi z nimi Nagami – rasą zdeformowanych ludzi. Śiwa, który za wszelką cenę nie chce być utożsamiany ze zbawcą, mimo wszystko próbuje pomóc cesarzowi.

Fabuła książki wydaje się prosta. W całej historii można znaleźć sporo odwołań do mitologii hinduskiej. Autor na pierwszym planie powieści stawia motyw religijny. Obok problematyki najważniejszych wartości kulturowych rozwija się wątek miłosny między głównym bohaterem a córką cesarza, Sati. Jest on przedstawiony raczej schematycznie, czyli miłość od pierwszego wejrzenia, niewielkie kłody rzucane pod nogi zakochanym, zanim będą mogli być razem, a na końcu szczęśliwe zakończenie. Dla wymagających czytelników będzie to po prostu zbyt nudne. Co jeszcze można znaleźć w tej powieści? Z pewnością do plusów należą opisy walk, strategii bitewnych oraz sytuacji politycznej państw w tamtych czasach.

Na pierwszych spośród 563 stron książki można znaleźć spis treści, podziękowania i krótkie wprowadzenie, zachęcające do lektury. Atutem jest wyraźna, czytelna czcionka oraz graficzne przedstawienie symboli, dzięki czemu czytelnik nie ma trudności z wyobrażeniem ich sobie. Akcja rozgrywa się szybko, opisy są krótkie, ale treściwe, język prosty, jednak dialogi bywają zbyt sztywne. Minusy, które mogą zniechęcić czytającego, to skomplikowane nazwy oraz chaotyczne rozpoczęcie. Na samym początku pojawia się sporo bohaterów, a ich imiona są czasami trudne do wypowiedzenia (na przykład: Parwateśwar, Kanakhal, Dźaattaa). Jeśli chodzi o nazwy państw, pozdrowienia czy inne słowa zaczerpnięte z obcego języka, z tyłu książki znajduje się słowniczek, dzięki czemu odbiorca nie ma kłopotu z ich zrozumieniem.

Czy w tej powieści znajdziemy również humor? Choć bohaterowie śmieją się z żartów Śiwy, który próbuje być zabawny, jest to nic innego, jak suche żarty, raczej nie na wysokim poziomie…

Jeśli szukamy literatury z wyższej półki, dotyczącej dziejów Indii, to „Nieśmiertelni z Meluhy” nie będą dobrym rozwiązaniem. Jest to fantastyka, ale – mimo wszystko – w czasach przed naszą erą ludzie nie znali pojęć takich jak „tlen” czy „ataki terrorystyczne”. Z pewnością nie było czegoś takiego jak „biuro do spraw cudzoziemców”, a medycyna mieszkańców ówczesnej krainy nie stała na tak wysokim poziomie, jak przedstawia autor. To brzmi aż nazbyt niewiarygodnie, przez co zdecydowanie odpycha czytelnika.

Każda książka ma plusy i minusy. Ta, mimo wszystko, posiada więcej aspektów pozytywnych niż negatywnych. Jednym z najważniejszych jest fakt, że skłania do refleksji. Zawiera wiele prawd moralnych, takich zwykłych, jak „dziel się jedzeniem z innymi”, ale też głębszych, jak „karma zawsze wraca”, „traktuj każdego dobrze, a wróci to do ciebie podwójnie”.

Słowem podsumowania – książkę czyta się szybko i przyjemnie, mimo kilku niedoskonałości. Warto poświęcić trochę czasu tej lekturze. Zakończenie pierwszego tomu zostawia pewien niedosyt, dzięki czemu chce się sięgnąć po kolejną część „Trylogii Śiwy”.

Ocena: 4/5

Dyskusja