Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Alchemia, demony i historia – recenzja książki „Adept”

Adam Przechrzta to historyk, doktor nauk humanistycznych, autor licznych opowiadań, powieści, laureat Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego. „Adept” to pierwszy tom jego nowego cyklu „Materia Prima”, w którym historia alternatywna łączy się z wątkami fantastycznymi. Nie ukrywam, że do książki przyciągnęły mnie zarówno niezwykle klimatyczne ilustracje, jak i zapowiadający obfitującą w akcję fabułę opis. Byłam bardzo ciekawa, czy połączenie typowych dla fantastyki motywów z obrazem Polski pod zaborem rosyjskim się sprawdzi. Co otrzymałam? Czy treść najnowszej powieści Przechrzty wywarła na mnie równie pozytywne wrażenia, co jej oprawa wizualna?

Akcja powieści toczy się w Warszawie, na początku dwudziestego wieku. W niej, w Moskwie oraz w Petersburgu pojawiają się tajemnicze enklawy, przez które do tych miast zaczyna wkraczać magia oraz demony. Na ich teren wpuszczani są tylko alchemicy i carskie patrole. Do tych pierwszych należy Olaf Rudnicki – zdolny aptekarz, niemalże medyk, który słynie ze skuteczności podawanych przez siebie specyfików i sukcesów w leczeniu trudnych przypadków. Wkrótce nawiązuje on współpracę z Aleksandrem Samarinem – oficerem elitarnej rosyjskiej gwardii. Wspólnie próbują rozwiązać problemy związane z paranormalnymi zjawiskami. Jakby tego było mało, w jednej ze strzelanin ranna zostaje Anastazja – nikomu nieznana, urodziwa kobieta, która może mieć arystokratyczne korzenie. Zostaje pacjentką Olafa i stopniowo zdobywa jego zaufanie. Tymczasem sprawy Rudnickiego zaczynają przybierać coraz bardziej niebezpieczny obrót. Kim tak naprawdę jest Anastazja? Kto zagrozi Rudnickiemu? Skąd pojawiły się demony?

Bohaterowie najnowszej powieści fantasy Adama Przechrzty to wiarygodnie wykreowane grono indywidualistów, którzy stopniowo zaskakują czytelnika coraz bardziej wymyślnymi intrygami oraz sekretami, jakie z czasem wychodzą na jaw. Olaf Rudnicki, dzięki swoim niezwykłym talentom, skromności i zasadniczości, przykuwa uwagę i zdobywa sympatię czytelnika. Aleksander Samarin do samego końca stanowi dla odbiorcy zagadkę, a jego zabarwione politycznymi smaczkami dyskusje z Olafem intrygują, zwłaszcza że jako jeden z nielicznych Rosjan ma do Polaków dość pozytywne nastawienie. Najbarwniejszą bohaterką jest bez wątpienia zjawiskowa Anastazja – postać tajemnicza, sprytna, bystra i władcza. Ciekawie zostały też przedstawione wszelkie paranormalne stwory i bohaterowie poboczni.

Akcja „Adepta” początkowo toczy się wolnym rytmem. Z czasem przyśpiesza, by pod koniec osiągnąć niemalże zawrotną prędkość. Książka została napisana dość przystępnym, barwnym i mocnym językiem. Zawiera odrobinę rosyjskich zwrotów, które zostały wyjaśnione na końcu. Fabuła pełna jest walk, strzelanin, elementów zaskoczenia i brutalnych, krwawych scen. Nie brakuje też dobrych, intrygujących dialogów między Rosjanami i Polakami oraz odrobiny wątków romantycznych. Całość prezentuje się bardzo klimatycznie i wciągająco. Połączenie typowych dla fantastyki elementów i rozwiązań z obrazem Polski pod zaborem rosyjskim okazało się świetnym i umiejętnie wykonanym pomysłem.

„Adept” to obiecujący, dobrze napisany, intrygujący początek cyklu „Materia Prima”. Jeżeli kolejne części będą równie dobre, to szykuje się wielka uczta dla miłośników fantasy.

Polecam: wielbicielom klimatycznych, wciągających powieści fantastycznych z zaskakującymi zwrotami akcji i demonami w tle.

Nie polecam: czytelnikom oczekującym głównie przedstawienia szczegółowych faktów historycznych, miłośnikom misternych, rozbudowanych opisów.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja