Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„Biednemu kula w oczy” – recenzja „Juan Solo 1-2”

Ameryka Łacińska. Kraina biedy, występku i korupcji. Kraj przestępstw, śmierci i degeneracji. Tutaj szczęście sprzyja tylko bogatym. Dobrze wie o tym Juan Solo. Porzucony na śmietniku, uratowany przed pożarciem przez bezdomne psy i wychowany przez karłowatego transwestytę. Zamiast smoczka używający lufy pistoletu, a za przyjaciela mający tylko własną agresję. Na kogo może wyrosnąć taki chłopiec? Czy to, że posiada ogon okaże się kolejną przeszkodą w normalnym życiu? A może wada, która spowodowała, że znalazł się na śmietniku stanie się przewagą w chcącym go zniszczyć świecie?

Juan już od najmłodszych lat był zmuszony radzić sobie w życiu korzystając z każdej nadarzającej się okazji. Samotny, po swojej stronie mający tylko fakt, że nie posiada nic, więc nic nie może stracić, rusza w świat przemocy, rozpusty i używek. Chłopak szybko dorośleje i dochodzi do wniosku, że skoro nigdy nic nie miał, cały świat może należeć do niego. Wszystkich, którzy się z tym nie zgadzają należy usunąć, a przyjaciele są tylko po to, aby po ich plecach wspinać się jak najwyżej. Czy dołączenie do ochrony premiera, gdzie będzie pracował w otoczeniu innych, sobie podobnych, degeneratów jakoś na niego wpłynie? O tym przyjdzie się przekonać w trakcie lektury pierwszego, zbiorczego albumu serii „Juan Solo”, zawierającego zeszyty „Spluwysyn” i „Psy władzy”.

Alexandro Jodorowsky, znany scenarzysta komiksowy i filmowy stworzył, w charakterystycznym dla siebie stylu, graficzną opowieść o przemocy i okrucieństwie. Bohaterowie, pozbawieni jakichkolwiek ograniczeń moralnych, żyją w świecie, w którym za dobre uczynki nikogo nie czeka nagroda. Nie posiadając nawet zalążków sumienia, podróżują przez rzeczywistość nie zważając na nic. Trudno w którymkolwiek dziele Jodorowskiego odnaleźć wzorce do naśladowania. Aspołeczni ludzie podążają w kierunku swojego przeznaczenia. Brud wyziera z każdej strony komiksu, atakując czytelnika próbującego spojrzeć na brutalne jednostki pod innym kątem. Jodorowsky w swoich opowieściach skupia się na ukazaniu wizerunków zwykłych ludzi wystawionych na niezwykłe sytuacje. Czy w każdym z nas czai się zło? I czy jego uwolnienie zależy tylko od tego jak potraktuje nas świat?

Opowieść argentyńskiego scenarzysty uzupełnił o rysunki Georges Bess. Swoimi pozornie niedokładnymi ilustracjami idealnie dopasował się do kreacji świata Jodorowskiego. W dużej części monochromatyczna warstwa kolorystyczna nadaje komiksowi wyrazistego klimatu. Dzięki temu czytelnikowi łatwiej skupić się na wydarzeniach, jednocześnie pamiętając o ich umowności.

„Juan Solo” to opowieść o okrutnym świecie i jeszcze bardziej okrutnych ludziach. To pozycja konsekwentna zarówno pod względem scenariusza, jak i oprawy graficznej. Co prawda specyficzny klimat i wydźwięk wydarzeń, charakterystyczny dla niemal wszystkich dzieł scenarzysty, raczej nie przypadnie do gustu każdemu odbiorcy, jeśli jednak jesteście fanami „Świętej góry” czy „Incala”, również ta seria powinna się Wam spodobać.

Dyskusja