Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

I Ty możesz zostać socjopatą! – recenzja książki „Diabelska gra”

Zaciekły pojedynek dwóch kobiet, które nie cofną się przed niczym; przeszłość, która powraca i zmusza, by się z nią zmierzyć; wspomnienia przywołujące ból i dające siłę – tego czytelnik szuka w „Diabelskiej grze”, drugiej części serii Angeli Marsons, polecanej fanom Rachel Abbott, Val McDermid i Marka Billinghama. Czy to znajdzie?

Angela Marsons, jak informuje okładka „wschodzącą gwiazdą brytyjskiej literatury kryminalnej”, od podstawówki pisała do szuflady. Gdy w końcu zaczęła brać udział w konkursach organizowanych przez czasopismo „Writer’s News” okazało się, że historie, które rodziły się w jej głowie są coś warte – Marsons została laureatką jednego z takich przedsięwzięć, za trzy opowiadania otrzymała nominację do nagrody. Korzystając z programu Amazon KDP wydała dwie pierwsze książki. Teraz oddaje się prawdziwej pasji – literaturze kryminalnej.

Historia opisana w książce mogłaby rozgrywać się na ulicach każdego miasta. Gwałciciel, wychodzi z więzienia za dobre sprawowanie, lecz ginie podczas wieczornego spaceru z psem. Sprawca się przyznaje i pozornie zagadka jest rozwiązana. Dochodzi jednak do kolejnych morderstw, a ich motywem niewątpliwie jest zemsta. Dla Kim Stone staje się jasne, że za morderstwami stoi osoba, konsekwentnie realizująca swój przerażający plan. Gdy nikt nie chce słuchać Stone, zmuszona jest dowieść, że ma racje. Rozpoczyna własne śledztwo, które okaże się nie tylko walką z psychopatką, ale i z demonami przeszłości. Kim wciągnięta zostaje w eksperyment i staje się pionkiem w grze.

Bohaterki z piekła rodem

Istnieje mnóstwo serii kryminałów, gdzie protagonistą jest pan lub pani detektyw. Sami przeciwko całemu światu prowadzą śledztwa, które, jak się po czasie okazuje, dotyczą ich samych. Bohaterką tej książki i całej serii jest Kim Stone, kobieta po przejściach, z przeszłością, powracająca w bolesnych wspomnieniach, z szóstym zmysłem detektywistycznym, z imponującą przenikliwością. Brzmi jak przepis na zbudowanie bardzo barwnej, wzbudzającej sympatię postaci! Nic bardziej mylnego. Kim jako irytująca i zapatrzona w siebie, nie wchodzi w relacje z innymi detektywami, jako postać wydaje się płytka i papierowa, a próby dialogowania bardziej przypominają pompatyczne oracje czy przepełnione wskazówkami moralnymi monologi. W Liście od Angeli, umieszczonym na końcu książki czytamy: „Mam nadzieję, że podobała wam się druga opowieść o przygodach Kim i że myślicie o niej to samo, co ja: może nie zawsze jest idealna, ale to osoba, którą zawsze chce się mieć po swojej stronie.” Oj, Droga Autorko, nie bądźmy tacy pewni w rzucaniu takich opinii. Mieć Kim po swojej stronie? Zgroza.

Fabułę nakręca druga główna postać – psychopatka. „Jest piękna, zdolna i… niezwykle niebezpieczna! Seria morderstw dla zabawy to tylko początek jej przerażającego eksperymentu”. Dobrze zapowiadający się czarny charakter został stworzony dość nieudolnie. Autorka bardzo stara się, by ukazać zepsutą psychikę bohaterki, jednak nawet narrator zza jej pleców bardziej brzmi mało wiarygodnie, jakby sam do końca nie był przekonany co do autentyczności zachowania agresorki. Co ciekawe, pisarka we wstępie zaznacza: „podczas prac nad książką planowałam obdarzyć czarny charakter jakąś cechą, słabością, traumą, która dałaby mu szansę na ostateczne odkupienie. Postanowiłam jednak trzymać się faktów: choć to niepokojące i trudne do zaakceptowania, są wśród nas osobnicy pozbawieni sumienia.” Cóż z tego, że infantylni i niewiarygodni, ważne, że są!

Niewątpliwym plusem książki jest fabuła, która pędzi pozornie na złamanie karku, jednak tego karku nie łamie, bo wie, kiedy wyhamować. Gdy nic się nie dzieje, czytelnikowi serwuje się naukowe wykłady odnośnie do tego, jak działa mózg socjopaty. To niemalże przepis na to, jak nim zostać. Opisy te nie nudzą, stanowią raczej wisienkę na niezbyt udanym torcie.

Jak to mnie zachwyca, kiedy mnie nie zachwyca?

Recenzje i opinie czytelników są bardzo pochlebne, ale mało konkretne („jedna z lepszych książek, jakie przeczytałem w tym roku”, „książka jest wyjątkowa”, „daję 6 na 5” – to tylko niektóre z opinii). Nie można pozbyć się wrażenia lekkiego zakłamania – powinno zachwycać, ale jakoś nie zachwyca. Autorka zapowiada, że to dopiero początek podróży, w jaką bierze czytelnika Kim Stone. Okazuje się, że to podróż dla ludzi o mocnych nerwach – i wcale nie chodzi o zabójczą intrygę.

Ocena: 3.5/5

Dyskusja