Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Piętnastoletni agenci specjalni ds. antykwarycznych woluminów – recenzja książki „Artur i Posłaniec Cieni”

„Artur i Posłaniec Cieni” to drugi tom dobrze przyjętej przez rynek trylogii. Tym razem Artur ponownie trafia na tajemniczego Pontusa Pluribusa i zaczyna podejrzewać, że Zapomnianym Księgom znów zagraża niebezpieczeństwo. Larissa natomiast otrzymuje tajemniczą wiadomość – list od jej dawno zaginionych rodziców, który budzi nadzieję, że rodzice żyją?! Pewna zagadkowa cienista postać obiecuje Larissie odpowiedź na to pytanie, jednak pod warunkiem, że dziewczyna odnajdzie Księgę Dróg. Aby pomóc przyjaciółce w odnalezieniu rodziców, Artur ponownie rzuca się w wir niebezpiecznych przygód i przekonuje się, że moc Zapomnianych Ksiąg działa dalej, niż ośmieliłby się marzyć…

Kolejne wakacje to dla Artura i Larissy – bohaterów serii o Zapomnianych Księgach – kolejna przygoda. Tym razem poszukiwania jednej z cennych i niebezpiecznych książek ma dla nich wymiar bardziej osobisty. Los prowadzi ich do Kordoby, a następnie do Dubrownika. Spotykają tam następne nietypowe, tajemnicze postacie, rozwiązują kolejne zagadki i znów stawiają czoła antagonistom opętanym rządzą wykorzystania starych woluminów w niecnych celach.

Dalszym przygodom młodych bohaterów towarzyszy wciąż ten sam niesamowity nastrój tajemnicy i przygody. Druga część serii trzyma w napięciu być może nawet mocniej niż jej poprzedniczka. Akcja okazuje się jeszcze bardziej porywająca i spektakularna.

Więcej przygody w tym przypadku oznacza jednak także więcej absurdalnych i mniej wiarygodnych rozwiązań fabularnych. Para piętnastolatków ukazana jest tym razem jeszcze wyraźniej w roli specyficznych agentów do zadań specjalnych, a świat dorosłych, doskonale zdając sobie z tego sprawę, całkowicie taki stan rzeczy akceptuje. Nikogo nie niepokoi to, że młodzi bohaterowie już nie tylko samopas podróżują po Europie, ale także kradną eksponaty muzealne, uciekają przed uzbrojonymi bandytami czy wchodzą w układy z mafiozami. Z drugiej strony, właśnie to wydaje się najbardziej porywające dla nastoletnich czytelników.

Uwagę odbiorcy zwraca także warstwa językowa. Książka obfituje w piękne opisy krajobrazów i zabytków architektonicznych, pisane w sposób prosty, jednak nie infantylny. Dowodzi to faktu, że niemiecki pisarz traktuje młodego czytelnika poważnie, jako świadomego odbiorcę literatury i nie próbuje go „upupiać”, jak czyni to wielu autorów literatury młodzieżowej.

Estetyka wydania wciąż imponuje – przepiękna twarda oprawa, przyjemna dla oka kolorystyka, ozdobna oprawa graficzna okładki oraz czarno-białe, wykonane ciekawą techniką ilustracje. Druga część serii pod względem wizualnym idealnie komponuje się z poprzednim tomem, cykl będzie prezentował się na półce po prostu oszałamiająco. Tym razem jednak pojawiają się już drobne niedoskonałości. Czcionka na ostatnich trzydziestu stronach jest znacznie jaśniejsza niż na trzystu pozostałych, mniej wyraźna, jakby wyblakła. Uważny czytelnik znajdzie też kilka istotnych błędów redakcyjnych, takich jak „Barcelona” zamiast „Bolonii”.

Nie sądzę jednak, by jakiekolwiek drobne nielogiczności czy niedostatki były w stanie zepsuć nastoletnim czytelnikom przyjemność z lektury. Wprost przeciwnie – hasło „więcej przygody i zagadek do rozwiązania” z pewnością podziała na nich jak magnes.

Ocena: 4/5

Dyskusja