Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Podróż drakkarem przez morza i oceany – recenzja książki „Furia ludzi Północy. Dzieje świata Wikingów”

Temat nordyckich łupieżców od lat cieszy się wielkim zainteresowaniem. Nie ma się zresztą co dziwić, w końcu udało im się zyskać wpływy niemalże we wszystkich częściach świata. Ich męstwo oraz, niejednokrotnie przesadzone, okrucieństwo stały się inspiracją dla wszelkiej maści książek, filmów czy seriali. Obywatele państw skandynawskich z dumą sięgają do swoich wikińskich korzeni, a cała reszta świata patrzy na nich z lekką zazdrością. Któż z nas nie chciałby być potomkiem dzielnych wojowników wyruszających na przygody w nieznane? Kim tak naprawdę byli mężni zdobywcy? Co ich skłoniło do dalekich wypraw i dlaczego tak nagle utracili swoją pozycję?

Herosi z Dalekiej Północy

Zamiast publikować kolejną oklepaną powieść nawiązującą do nordyckiej mitologii, wydawnictwo Rebis postanowiło uraczyć polskiego czytelnika tekstem popularnonaukowym. Nie ma się jednak czego bać, bowiem dzieło Philipa Parkera naprawdę nie stanowi topornego akademickiego opracowania. Nie jest to też pozycja, którą przeczytamy zupełnie bezrefleksyjnie. Do jej lektury potrzeba nam będzie ciszy i spokoju, ale w zamian otrzymamy fascynującą opowieść historyczną oraz garść niewyjaśnionych po dzień dzisiejszy zagadek. W swojej książce autor skupia się wokół historii podbojów dokonanych przez kolejne pokolenia wikingów. Na samym początku zapoznajemy się z ich wyprawami w kierunku Anglii, Szkocji oraz Irlandii, aby następnie dowiedzieć się jak udało im się dotrzeć do Islandii, Grenlandii a nawet Ameryki (do której przypłynęli oczywiście na długo przed narodzinami Kolumba). Materiał zawarty w publikacji został podzielony nie chronologicznie, lecz według poszczególnych regionów. Każdy z rozdziałów opowiada dzieje wikingów w innej części świata. Dzięki temu całość jest niezwykle przejrzysta, a czytelnik nie zgubi się zgłębiając kolejne fakty.

Książka Parkera rozpoczyna się, podobnie jak wiele innych opracowań dotyczących wikingów, pewnego letniego dnia 793 roku. To właśnie wtedy na wyspę Lindisfarne miała wyjść śmierć. Pierwsi najeźdźcy złupili wówczas klasztor benedyktynów, rozprawiając się przy tym bezlitośnie z zamieszkującymi go mnichami. Wieść o tym wzbudziła prawdziwą grozę i oburzenie. Był to jednak dopiero przedsmak strachu, który przez następne dwieście lat wisiał nad Europą niczym burzowe chmury. Sam Kościół wspominał często o wikingach jako o karze zesłanej na ludzi przez Boga. Jednak wbrew powszechnym opiniom duża część ich wypraw miała charakter osadniczy lub po prostu handlowy. „Burza normańska” trwała aż do roku 1066, kiedy to w bitwie pod pod Stamford Bridge zginął król Norwegii Harald III Srogi (nazywany „ostatnim wikingiem”). Choć data ta jest uważana za koniec ery wielkich jarlów profesor sięga w swojej narracji aż do XV wieku, kiedy to faktycznie z map świata zniknęli ostatni nordyccy najeźdźcy…

Niekończąca się wojna o skarby i ziemie

Autor opracowania szczegółowo opisuje kolejne fale oraz skutki wikińskich najazdów. Wielokrotnie podkreśla też, że skandynawscy zdobywcy nie byli wyłącznie krwiożerczymi wojownikami. Społeczności normańskie stworzyły bowiem bogatą kulturę. Ich system wierzeń, obrządki oraz dzieła literackie wskazują, że były to wspólnoty niezwykle rozwinięte. Na szczególną uwagę zasługują przede wszystkim stosowane przez nich techniki budowy łodzi, które doskonale radziły sobie zarówno na wodach wewnętrznych jak i na morzach. Współcześnie odtwarzane modele udowodniły, że możliwe było ich zastosowanie w podróży ze Skandynawii aż do Ameryki. Na potwierdzenie tych teorii Parker zamieszcza w swojej książce mnóstwo przykładów popartych odpowiednimi materiałami źródłowymi.

Najciekawsze są jednak fragmenty, w których historyk opowiada o różnego rodzaju tajemnicach oraz fałszerstwach związanych z wikingami oraz śladami ich pobytu w pewnych częściach świata. Z całą pewnością najbardziej fascynującą z takich historii jest zagadka nagłego zniknięcia osadników z Grenlandii. Naukowiec przedstawia czytelnikom róże rozwiązania tego problemu, jednak sam przyznaje, że żadne z nich nie może być traktowane jako niepodważalnie prawdziwe. W tym miejscu warto podkreślić, że pozycja ta z całą pewnością nie trafi w gusta osób, które nie cierpią być zarzucane olbrzymią ilością dat oraz nazwisk. Nieco monotonna narracja sprawi również, że nie będziemy w stanie połknąć książki na raz. Takie są jednak teksty naukowe i albo się z tym pogodzimy, albo nie powinniśmy nawet spoglądać w ich kierunku po wejściu do księgarni.

Czyżby to były łupy godne prawdziwych śmiałków?

„Furia ludzi Północy, Dzieje świata Wikingów” nie stanowi doskonałego naukowego opracowania na temat podbojów dokonanych przez nordyckich zdobywców. Nie można też powiedzieć, że to wyczerpująca opowieść na temat ich kultury oraz wierzeń. Zwłaszcza tych ostatnich może nam zabraknąć w trakcie długiej lektury. Praca Parkera, to pozycja, w której znajdziemy wszystkiego po trochu, co oznaczeni że o niczym nie uzyskamy zadowalającej wiedzy. Pomimo kilku wad bez obaw możemy polecić tą książkę każdemu, kto dopiero rozpoczyna swoją przygodę ze światem Dalekiej Północy. Dzieło anglosaskiego profesora stanowi doskonały wstęp do dalszych poszukiwań dla miłośników skandynawskiej historii.

Wydawnictwo Rebis zaoferowało polskim czytelnikom naprawdę ciekawe opracowanie. Utwór zawiera bowiem bogatą bibliografie, dzięki której możemy bez trudu odnaleźć więcej wartościowych materiałów. Poza tym autor zamieścił w swojej pracy kalendarium stanowiące spis najistotniejszych, jego zdaniem, wydarzeń związanych z wikingami. Kolejnym atutem jest fakt, że publikacja posiada twardą oprawę, jak również obwolutę. Dodatkowo w książce znajduje się szereg kolorowych ilustracji, które umilą nam lekturę. Cena jaką zaproponowało wydawnictwo zdecydowanie nie jest wygórowana. Otrzymujemy za nią naprawdę solidny, liczący sobie niemalże pięćset stron, produkt.

Ocena: 5/5

Dyskusja