Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„Żaden wódz nie prowadził wspanialszego klanu” – recenzja książki „Durotan”

Nieprzerwanie panuje moda na tworzenie filmów inspirowanych książkami – bo co jest łatwiejsze do nakręcenia niż gotowa, lubiana przez czytelników historia? Jednak to nie koniec, bo i gry doczekały się swoich ekranizacji, ku rozpaczy grających. A jak obroni się książka, inspirowana filmem, który powstał na podstawie gry? Odpowiedzią na to pytanie jest nowa powieść Christie Golden, autorki znanej z przekładania na słowo pisane takich serii, jak StarCraft, WarCraft czy Star Trek.

Opowieść jest oficjalnym prequelem filmu „Warcraft: Początek”, który powstał na bazie popularnej serii gier komputerowych „Warcraft”. Taka inspiracja może wydawać się bardzo dziwna, ale Golden już nieraz wychodziła obronną ręką ze starć z pisaniem na podstawie walczących pikselowych orków, co widzieliśmy we „Władcy Klanów” i kolejnych książkach z cyklu.

Powieść przybliża czytelnikowi historię Durotana oraz jego klanu – Mroźnych Wilków. Autorka bardzo szczegółowo opisuje ich dom, Grań Mroźnego Ognia, oraz zamieszkujące ją istoty. Sama historia ma przede wszystkim stanowić uzupełnienie filmu, w którym widzimy losy Hordy już w momencie uciekania do nowego świata. Jest dopełnieniem tylko poniekąd, bo choć położono duży nacisk na opis umierającej przyrody i trudnej sytuacji orków na Draenorze, to aby zrozumieć przyczynę zniszczenia świata, należy sięgnąć po inne źródła lub po prostu domyślić się, dlaczego apokalipsa miała w ogóle miejsce. Jest to więc wstęp, ale należy zaznaczyć, że niepełny.

Fabuła płynie dość powoli, a istotny w powieści jest bardziej jej klimat i aspekty psychologiczne niż wartka akcja. Autorka przedstawia między innymi opisy polowań, zmagania się z brakiem zapasów na zimę czy plemienne tradycje. Absolutnie nie jest to gra żywcem przełożona na książkę, czyli siekanie i młócenie w zamian za punkty doświadczenia.

Z postaci najlepiej poznamy tytułowego Durotana, którego wewnętrzne rozterki są niemal kanwą opowieści. Młody wódz musi roztropnie rządzić klanem, aby zapewnić dość jedzenia i wojowników na coraz sroższe zimy, a ponadto próbuje oprzeć się lukratywnym propozycjom podejrzanego czarnoksiężnika Gul’dana. O tym drugim z książki dowiadujemy się niewiele – pojawia się jedynie na epizodyczne kuszenia, niczym prawdziwy Szatan Draenoru. Aura tajemnicy wystarcza zamiast długiego opisu jego historii i charakteru; taki właśnie jest władca Hordy – budzący lęk nieufność.

Pozostali orkowie są dość szablonowi – odważni, uparci, dumni i bardzo przywiązani do klanowych tradycji. Najciekawszymi bohaterami są Durotan oraz zielonoskóry czarnoksiężnik. Nieco za nimi pozostaje Draka, której autorka poświęca mniej uwagi – być może to nawet lepiej, gdyż jej historia, choć ciekawa, mogłaby być kroplą, która przeleje czarę pełna wątków.

Powieść napisana jest prostym językiem, czyta się ją bardzo łatwo i przyjemnie, niemal chłonie. Brak konkretnej akcji nadrobiony jest wciągającymi opisami dramatycznej sytuacji klanu i dylematów jego wodza. Ci, którzy z przyjemnością czytali „Władcę klanów”, na pewno nie będą zawiedzeni, bo autorka wciąż utrzymuje wysoki poziom. Jedyne, co nieco zdziwi stałych czytelników Golden to zmiany w tłumaczeniu oraz niezdecydowanie translatora, czy powinien przekładać nazwy broni. Przykładem tego pierwszego jest wilk szamana Drek’thara, który wcześniej nazywał się Mądre Ucho, a teraz zmienił miano na Roztropne Ucho. W kwestii nazw mamy na przykład Thunderspike’a, który czasem nazywany jest tak, a czasem Gromogrot. Nazwy klanów są przetłumaczone i nie kaleczą oka (Mroźne Wilki, Wojenna Pieśń, Roześmiana Czaszka itd.), więc i nazwy broni, tak lubiane przez graczy „WoW-a” powinny być konsekwentnie pisane po polsku.

Opowieść o Durotanie i Mroźnych Wilkach jest dobrym wprowadzeniem dla osób, które wybierają się na filmowego „Warcrafta”, ale jeszcze nigdy nie miały styczności z uniwersum – przybliży ona nieco Draenor i pobudki Gul’dana oraz Hordy. Osobom, które nie znają ani filmu ani gier, powieść może wydać się dziwna i wyjęta z kontekstu – w takim wypadku lepiej zacząć od jednej ze starszych książek lub sięgnąć po „Warcrafta” i „World of Warcraft”. Dla starych wyjadaczy, spędzających pół życia w Azeroth, sympatyzujących czy to z Hordą, czy Przymierzem, będzie to kolejna pozycja do kolekcji, utrzymująca przyzwoity poziom i zapewniająca dodatkowe godziny w ukochanym uniwersum. Tym samym tytuł można uznać za godny polecenia, bo niemal każdy znajdzie w nim coś dla siebie, a sama powieść jest przyjemna w odbiorze. Ponadto miłym zaskoczeniem dla czytelników sceptycznych wobec gier komputerowych będzie fakt, iż jest to opowieść dojrzała, zahaczająca o aspekty psychologiczne i moralne, a nie bezmyślna sieczka, której niektórzy się spodziewają.

Lok’tar ogar, zwycięstwo albo śmierć! Ale przedtem poczytajmy książkę!

Ocena: 4.5/5

Dyskusja