Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Zegarmistrzowie kłamią – recenzja książki „Mechaniczny”

Ian Tregillis to początkujący amerykański pisarz, w Polsce dotąd znany tylko z jednej powieści – „Mroczna geneza”. Jako doktor fizyki najlepiej odnajduje się w literaturze science fiction oraz historii alternatywnej. Jego najnowsza powieść jest jednak zupełnie inna niż poprzednia.

„Mechaniczny” to pierwszy tom cyklu „Wojny alchemiczne”, opowiadającego historię alternatywną, w której władzę nad Europą – dzięki mechanicznym niewolnikom – przejęła Holandia, a oparła się jej jedynie Francja.

Cofnijmy się jednak do XVII wieku… Ponad 200 lat przed akcją powieści zegarmistrz Christiaan Huygens stworzył pierwszego Klakiera – dość nietypowy rodzaj sztucznej inteligencji. Mechaniczni mają samoświadomość, potrafią myśleć i odczuwać emocje. Jedyne, czego są pozbawieni, to wolna wola, którą spętano za pomocą wiedzy alchemicznej, aby uczynić z maszyn idealnych niewolników, nie będących w stanie sprzeciwić się poleceniom swoich właścicieli.

Sytuacja komplikuje się, gdy na początku XX wieku przypadkiem wychodzi na jaw, że istnieją jednak sposoby na odzyskanie woli przez Klakierów. Dowiaduje się o tym francuska siatka szpiegowska, a dalszy ciąg łatwo już sobie wyobrazić…

To jednak nie koniec. Holendrzy postanawiają bowiem pójść w swoich eksperymentach naukowo-alchemicznych o krok dalej. Czy uda im się skonstruować żywego, ludzkiego Klakiera z krwi i kości…?

Narracja powieści przemieszcza się płynnie między trojgiem zupełnie różnych i całkowicie od siebie odmiennych bohaterów, których losy w niektórych punktach łączą się, by po chwili znów każdy z nich ruszył we własnym kierunku. Skomplikowane intrygi polityczne przeplatają się z interesującymi wątkami obyczajowymi, a filozoficzne i teologiczne rozważania równoważy wartka akcja.

Niezwykle plastyczne, chwilami naturalistyczne opisy oraz szczegółowo i malowniczo przedstawiony obraz opisywanej rzeczywistości to kolejne atuty „Mechanicznego”. Imponujący jest również język powieści. Mnogość rozmaitych środków stylistycznych czyni świat przedstawiony niezwykle plastycznym. No i oczywiście steampunkowy klimat! A właściwie clockpunkowy, bo w świecie przedstawionym do rewolucji przemysłowej przecież nigdy nie doszło… Dla miłośników tego nurtu – lektura obowiązkowa.

„Mechaniczny”, pomimo że w dużej mierze skupia się na akcji, porusza ważne i bardzo uniwersalne problemy filozoficzne. Prowokuje do głębszych refleksji nad dylematem niewolnictwa, naturą wolnej woli oraz duszy, a także granicami możliwości twórczych człowieka. Składnia do stawiania sobie istotnych pytań ontologicznych i etycznych.
Prawdziwym smaczkiem okazuje się jednak stworzenie przez autora odrębnej kultury mechanicznych ludzi, której najciekawszym elementem jest chyba ich swoisty sposób porozumiewania się, rodzaj sekretnego języka.

Otwarte zakończenie i mnóstwo niedomkniętych wątków sprawiają, że na kolejny tom czekam z ogromną niecierpliwością. „Mechaniczny” swoją konstrukcją sugeruje, że jest jedynie wstępem do cyklu, nakreśleniem historii, która dalej nabierze większego tempa i będzie się rozwijać – być może w zupełnie nieoczekiwanym kierunku… Oby tak się stało, bo pomysł autora jest naprawdę świetny. Zachęcam więc do zapoznania się z nim wszystkich, którzy poszukują we współczesnej fantastyce czegoś świeżego i oryginalnego, a przy tym napisanego naprawdę sprawnie pod względem warsztatowym. Lekturę polecam przede wszystkim czytelnikom o bujnej i wyrafinowanej wyobraźni, bo taki odbiorca najlepiej poczuje się w sprężynowo-alchemicznym świecie Iana Tregillisa.

I pamiętajcie…
… Zegarmistrzowie kłamią.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja