Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Magia słów w małej porcji – recenzja książki „Bogowie i bestie”

Naprawdę krótkie debiuty zdawać by się mogło nie mają prawa bytu w wersji papierowej – czytelnicy przyzwyczaili się do przyzwoitych (objętościowo) tomów, w których można najczęściej znaleźć opowiadania, nowele czy szorty, jednak rzadko się obecnie zdarza, że pierwsze wydane dzieło autora może oczarować. A „Bogowie i bestie”, raptem sto pięćdziesięciostronowa pozycja, to robi i to w jakim stylu.

Książka Jacka Wieteckiego to zbiór dwóch opowiadań („Siostrzyczka” oraz „Ślepa seria”) i mikropowieści („Bogowie i bestie”), która serwuje czytelnikowi niezwykle sugestywną, malowniczą i ujmującą podróż przez wizje pozornie wyrwane z rzeczywistego świata, lecz okraszone magią słowa i niesamowitości. Wszystkie zawarte w tomie opowieści łączy motyw przypadku, który przydarza się bohaterom, rodzinie, a nawet całemu światu – i te delikatne spoiwo sprawia, że teksty Wieteckiego – mimo że samodzielne – wydają się mieć ze sobą wiele wspólnego, a to dobry znak. Być może przyszły znak firmowy autora.

„Bogowie i bestie” to opowieść o tym, jak wszystko w mgnieniu oka się posypało, a przez „wszystko” rozumie się cały świat. Oto bowiem nastaje koniec i jak się okazuje raj istnieje, w zasadzie każdy jaki tylko wyobrażali sobie ludzie – co za tym idzie, tych mrocznych zaświatów także nie brak. Leszek, bohater mikropowieści, staje przed trudnym wyborem, albo ruszy na ratunek córce i ocali ją przed piekłem, albo wyruszy w schodami do bramy św. Piotra, gdzie czeka już na niego żona i syn. Ciekawy pomysł, dobrze napisane, plastyczny język i ogólnie pozostawia po sobie pozytywne wrażenia.

Drugi utwór w tomiku, „Siostrzyczka”, w warstwie fabularnej nie prezentuje się nad wyraz olśniewająco, jednak tutaj chodzi cała uwaga skoncentrowana jest na bohaterze (co ciekawe narracja prowadzona jest tutaj z drugiej osoby i pozwoliło to autorowi bardziej zbliżyć czytelnika z protagonistą). Dodatkowo opowieść ta niesie za sobą ogromną dawkę emocjonalną, buduje niepokojącą nastrojowość, a wszystko wzbudza w odbiorcy intrygujące doznania. Wietecki zagrał na uczuciach i to w niepowtarzalnym stylu.

Ostatnie dzieło, zamykające tomik, czyli „Ślepa seria”, to opowieść o przesądach i stereotypowym myśleniu. Autor zamyka w nim czytelnika ze swoistym neociemnogrodem, gdzie ludzie po tragicznym wydarzeniu rzucają się na outsidera, wyalienowanego dziwaka, który po prostu wydawał im się najbardziej prawdopodobny jako sprawca niemiłego zajścia. „Ślepa…” obrazuje do czego może dojść, kiedy hermetyczna społeczność wykryje w pobliżu siebie intruza i gdy dostanie zielone światło do działania; pokazuje co może się stać, gdy ludzkie hamulce zostaną zwolnione.

Jacek Wietecki, choć napisał niekoniecznie obszerną pozycję, zadebiutował w wielkim stylu, udowodniając, że w literaturze fantastycznej jeszcze niejedno pole niesamowitości zostało jeszcze do odkrycia, mu zaś udało się odkryć jedno z nich. „Bogowie i bestie” to dobrze napisana, zwięzła i jasna pozycja, która absorbuje uwagę czytelnika atmosferą, jaką potrafią dostarczyć nieliczni, jak Neil Gaiman czy Jonathan Carroll, acz Wieteckiemu trochę do tuzów brakuje. Na szczęście – jest na znakomitej drodze do osiągniecia perfekcji.

Ocena: 4/5

Dyskusja