Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Nawet Obcy nie są tak obcy człowiekowi, jak inni ludzie – recenzja książki „ Ciemna materia”

Wyniszczająca wojna z kosmicznym imperium Sh’daar trwała całe lata, jednak pokój, a raczej zawieszenie broni, które udało się wywalczyć Ziemianom nigdy jeszcze nie był tak kruchy.

Po ostatnich tragicznych wydarzeniach sytuacja Ziemian na geopolitycznej arenie wszechświata uległa znacznemu pogorszeniu. Konflikt wywołany na rodzimej planecie sprawia, że ludzkie siły zamiast jednoczyć się w walce przeciwko groźnemu przeciwnikowi, walczą przeciwko sobie. Przedstawiciele USNA dążą do kontynuowania polityki niezależności od gwiezdnego imperium Sh’daar, natomiast Europejczycy chcą za wszelką cenę zakończyć wojnę, nawet za cenę wolności i nawiązują kontakt z gwiezdnymi władcami w celu podpisania kapitulacji. Ziemska Konfederacja dzieli się na dwa obozy, a użycie przez Europę bomby Nano-D, która sprawia, że stolica Ameryki, Colombus w ciągu paru chwil zamienia się w dymiący krater i doprowadza do śmierci miliony mieszkańców powoduje, że na Błękitnej Planecie wybucha regularna wojna domowa.

Grupa lotniskowca „Ameryka” dowodzona przez Trevora „Piachu” Grey’a udaje się z misją rozpoznawczą w okolice Czarnej Rozety – tajemniczego obiektu składającego się z sześciu czarnych dziur połączonych wzajemnym polem grawitacyjnym i krążących w niesamowitym tempie wokół siebie. Teoria głosiła, że Rozeta może stanowić bramę do innych części wszechświata, a może nawet do innych rzeczywistości. Teraz jednak teoria stała się praktyką i „Ameryka” udaje się na miejsce, ponieważ z bramy wyszły tajemnicze obiekty, dla których zniszczenie ziemskiego statku badawczego i dwóch okrętów eskorty było łatwe jak zdmuchnięcie świeczki. Amerykanie poświęcają część bezcennych sił koniecznych do walki z Europejczykami i wysyłają je w celu rozpoznania nowego gracza, który wydaje się mieć znaczącą przewagę nad wszystkimi stronami konfliktu. Jednak nawet najbardziej doświadczeni ludzie na pokładach okrętów nie spodziewają się tego, co znajdą w bezmiernej pustce kosmosu.

Ian Douglas w kolejnym tomie opowieści o przygodach załogantów gwiezdnego lotniskowca kontynuuje wątki rozpoczęty w „Otchłani”, skupiając się na podziale ludzkości na dwa fronty, oraz kontaktach z dwoma nowymi rasami obcych. Wartka fabuła i ciekawy rozwój wydarzeń stanowią niewątpliwą zaletę książek tego autora. Niestety w piątym tomie, podobnie jak i w poprzednim wykazuje on tendencję (choć już całe szczęście nie na tak szeroką skalę) do powtórzeń i usilnie stara się tłumaczyć czytelnikom po parę razy, czasami z rozdziału na rozdział, te same fakty z historii oraz te same prawa fizyki. W pierwszych tomach nie było to szczególnie irytujące, gdyż nie było wielu faktów do ciągłego powielania, jednak na tym etapie historii momentami robi się to nużące. Trzeba mieć jednak nadzieję, że w kolejnym tomie autor zachowa tendencję spadkową i przyzwyczai się do myśli, że skoro ktoś przeczytał kilka tysięcy stron opowieści, powinien już znać większość faktów.

„Ciemna materia” stanowi ciekawą kontynuację poprzednich wątków i dzięki większej ilości zdarzeń i mniejszej powtórzeń, jej fabuła na pewno toczy się dużo bardziej wartko niż w poprzednim tomie. Do tego autor umiejętnie dawkuje historię, przez co popycha ją do przodu, ale jednocześnie zachowuje jeszcze wiele tajemnic i nieznanych składników, które w przyszłości mogą stanowić kolejną zaletę. Polecam zatem opowieść Iana Douglasa wszystkim wielbicielom interesujących i konsekwentnych opowieści z nurtu batalistycznego science-fiction, choć warto zacząć się z nią zapoznawać od części pierwszej.

Ocena: 4/5

Dyskusja