Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Potworna, czyli młodsza siostra stwora Frankensteina – recenzja książki „Potworna”

Oryginalna literatura young adult przydarza się coraz rzadziej, a niepodzielne rządy wciąż sprawują utwory pokroju młodzieżowych romansideł, tanich opowieści o zbuntowanych nastolatkach oraz o prawie dorosłych, którzy nagle odkrywają w sobie – bądź otrzymują od jakiejś siły – talent nadprzyrodzony. Jedynym co w takim przypadku jest dobre, to fakt, że na tle tego typu pozycji, powieści w stylu „Potwornej” jeszcze bardziej się wyróżniają. Ta zaś wręcz kipi od pomysłowości i licznych inspiracji tradycją literatury fantastycznej.

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami było sobie pewne miasto, nosiło nazwę Bryre i być może byłoby przepięknym, tętniącym życiem i wesołością miejscem, jednak pewien zły czarnoksiężnik zawładną nim, przepełniając je czarną magią. Mieścina stała się posępną lokacją, omijaną przez podróżnych i opustoszałą nocą – z powodu strachu i zakazu. Czasem jednak ktoś przemyka pustymi uliczkami, lecz nikt nie zdaje sobie z tego sprawy. Mała dziewczynka, Kymera, o dość specyficznym wyglądzie może opuszczać dom jedynie po zmierzchu, a spowodowane jest to radą jej ojca, który ostrzega ją, że ludzie widząc posiadane przez nią skrzydła czy kolczasty ogon, mogliby posunąć się do najpodlejszych czynów – poza tym, ktoś inny od wszystkich może być posądzony o tajemnicze porywanie dziewczyn, które trapi Bryre od pewnego czasu. A to przecież Kymera ma być osobą, która przełamie złe czary i uratuje zaginione.

Początek powieści skonstruowany jest w dość klasyczny sposób, jak na literaturę fantasy dla „młodych dorosłych” – poznajemy nastoletnią bohaterkę, w tym wariancie całkiem nietypową, bo posiadającą części ciała charakterystyczne raczej dla monstrów czy nadnaturalnych stworów, i to właśnie ona szykowana jest do tego, aby ocalić miasto (świat przedstawiony). Jak widać, motyw młodego herosa-oswobodziciela wkomponowuję się idealnie w kreację intrygi „Potwornej”, ale w wielu miejscach wymyka się spod kontroli schematom, dzięki czemu przewidywalność rozwinięcia powieści jest mocno utemperowana, finał także nie do końca wlicza się do takich, do jakich przyzwyczaiły nas produkcje Disneya. Właśnie w takich momentach wkracza tradycja ludowych baśni (tych pierwotnych), ale MarcyKate Connolly nie bawi się w odtwarzanie brutalnej rzeczywistości w ich stylu, ona doskonale modyfikuje motywy i zmienia kierunki – obfituje to w niecodzienną opowieść, jaką zdaje się, że znamy, a mimo to wielokrotnie nas zaskakuje. „Potworna” staje się czymś, co nie mieści się w ramach jednej konwencji, autorka czerpie pełnymi garściami z tradycji literatury folkloru i klasycznego fantasy, acz pierwszorzędny motyw – mocno sparafrazowany i ubarwiony – pochodzi z kolebki współczesnego horroru: „Frankensteina” Mary Shelley.

Fabuła powieści stoi na bardzo wysokim poziomie i mimo że wymaga od czytelnika dużego wkładu skupienia i zastanowienia, a przede wszystkim niemałej pracy wyobraźni. Jednak na przyzwoicie skleconej intrydze dobre strony „Potwornej” się nie kończą. Bohaterowie to także aspekt, który sprzyja odbiorowi utworu. Główna bohaterka nie jest ani brzydkim kaczątkiem, ani przepiękną dziewczyną bez skazy ni zmazy – to osoba z którą czytelnik w pewien sposób może się identyfikować, w dodatku napisanej ciekawie. Drugoplanowe postacie też mają coś w sobie, np. Ren, chłopiec, który przypadkiem zauważa w nocy Kymerę, i popada w zauroczenie, co stanowi jeden z motorów napędowych fabuły. Jeżeli jakaś sylwetka pojawia się na kartach tej powieści, to znaczy że ma konkretną rolę do odegrania, nie ma charakterów pojawiających się jedynie jako po to, aby zapełnić trochę stron więcej. Nie ma również powtarzających się kreacji, każdy bohater ma indywidualne cechy i zaciekawia odbiorcę, zwłaszcza gdy jest nad wyraz zagadkowy, a takich postaci w „Potwornej” nie brakuje.

Warstwa lingwistyczna to trzecia rzecz, która nie pozostawia nic do życzenia – powieść została sprawnie napisana, językiem może nie wysokoartystycznym, ale nie zniżającym się do rynsztokowej mowy, i przede wszystkim zrozumiałym i jasnym. Autorka nie bawi się w zbędne opisy i przesadnie rozbudowane zdania, pisze tak, aby wszystko było klarowne, nie męczyło odbiorcy, ale jednocześnie zachęcało do dalszego zapoznawania się z historią, dlatego barwnych opisów i plastycznej narracji jest tutaj wystarczająco, żeby zapewnić powieści odpowiedni wyraz.

Jak na literacki debiut „Potworna” to bardzo dobrze poprowadzona narracyjnie historia, pełna suspensu, dogodnego tempa akcji, ciekawych smaczków i słodko-gorzkiej nuty, opowieść w której nie zabrakło miejsca na tajemnice oraz intrygujące elementy świata przedstawionego, swoją drogą nader barwnego. Oto przed Państwem jedna z ciekawszych pozycji young adult tego roku, która porwie czytelniczą wyobraźnię na koniec świata i jeszcze dalej!

Ocena: 4/5

Dyskusja