Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Powieść rzeka na skutej lodem ziemi – recenzja książki „I wrzucą was w ogień”

Dopóki nie zgasną gwiazdy” stanowiło powiew świeżości (a może i chłodu?) w wydawanej na polskim rynku literaturze postapokaliptycznej, przesiąkniętej ciężkim, radioaktywnym nastrojem i stadami mutantów. Patykiewicz nie tylko wykorzystał wcale mniej wyeksploatowany sztafaż, ale też zamienił naciska na akcenty, co spowodowało wzrost wartościowości utworu. W „I wrzucą was w ogień” poszedł o krok dalej – rozwiną świat przedstawiony, niebanalną problematykę, a opowieść o dorastającym chłopcu przekłuł w powieść rzekę o rodzinie, borykającej się z trudami nieprzyjaznej ziemi.

„I wrzucą was w ogień” nie jest bezpośrednią kontynuacją „Dopóki nie zgasną gwiazdy”, acz nie pozostawia czytelnika bez odpowiedzi – co stało się pomiędzy? A trzeba przyznać, że mimo iż to zaledwie parę dekad, to zmieniło się wiele. Przede wszystkim fragment świata uległ drastycznej zmianie, a technika mocno rozwinęła się: psie zaprzęgi ewoluowały w kolej, skromne chatki w piętrowe budowle, zaś skromne ogniska w manufakturowe piece. Jednak nie wszędzie nastąpiły zmiany – w lesie (już nie wysoko w Górach) znajduje się jeszcze Osada, żyjąca według starych zasad i trzymająca się z dala od osiągnięć nowej cywilizacji.

Otoczenie to już nie wyłącznie skute lodem górskie łańcuchy, zaśnieżone przełęcze i owiane wichrem puszcze, choć i tych nie brakuje. W znanym nam z kart „Dopóki nie zgasną gwiazdy” anturażu przychodzi żyć mieszkańcom leśnej Osady, gdzie ludność stara się przeżyć korzystając z tradycyjnych metod – używa wyrobów własnej roboty, poluje za pomocą łuków i dzid. Z kolei na Ruinach cywilizacji sprzed Upadku wyrosła nowa – Miasto, które tętni mechanicznym życiem: wybudowano wysokie budowle, koleje, manufaktury i piece. Jednak tamtejsza społeczność na tym nie poprzestaje i stara się wynaleźć nową, modernizować czy ulepszać starszą technologię, dzięki czemu ta grupa radzi sobie bardzo dobrze w nieprzyjaznym, lodowcowym świecie. Niemniej, zachowanie credo jednej z nich zostaje postawione pod znakiem zapytania, gdy druga zaczyna nadmiernie interesować się sąsiednią ludnością.

A wszystko rozwinęło się z zakończenia pierwszego tomu, w którym pewien czyn ojca Kacpra – głównego bohatera zarówno „Dopóki nie zgasną gwiazdy”, jak i „I wrzucą was w ogień” – na zawsze odmienił oblicze górskiej społeczności. Józwa, rodziciel protagonisty, poprowadził ludzi do Ruin, gdzie razem stworzyli nową cywilizację. Jednak nie wszyscy wyruszyli z ojcem chłopca, on sam umknął do Osady i tam uwił sobie – może nie ciepłe, ale za to samodzielnie wybrane – gniazdko, założył rodzinę i ustatkował się, porzucając marzenia – co związane jest także z pewnym rozwiązaniem fabularnym z tomu pierwszego. Niemniej, przeszłość wraca do Kacpra, jego córka nieprzypadkowo trafia do Miasta, gdzie jej oczekiwania gasną wraz z poznaniem mrocznej tajemnicy. Chłopak, który zmężniał musi więc wyruszyć do obcego świata i zmierzyć się z zagrożeniami nowej rzeczywistości, aby uratować swą latorośl.

Kompozycja sztafażu została tutaj mocno rozwinięta – a już w „Dopóki nie zgasną gwiazdy” był to niewątpliwie jeden z największych atutów utworu – otrzymaliśmy kilka wyjaśnień, dodano nowe elementy, a sprawa to co najciekawsze z poprzedniego tomu, wciąż zachwyca i przykuwa uwagę czytelnika. Patykiewicz nie poszedł na szczęście na łatwiznę i popracował nad tym, aby wyjść z zastawionej przez siebie w finale pierwszej części pułapki – motyw ślepych ludzi ma tu sens, ale jednocześnie nie stoi na przeszkodzie do progresu cywilizacyjnego.

A autor nie zaniedbuje dodatkowo psychologii bohaterów – ich czyny, wybory czy dylematy nie są przypadkową czy koleją losu (choć i ta czasem dochodzi do głosu, jak w prawdziwym życiu), są podparte uwarunkowaniami, wychowaniem, umotywowane marzeniami, pragnieniami, potrzebami i przejściami. Cechy osobowości nie zostały w konkretnych rysach psychologicznych napisane, żeby odróżnić jedną postać od drugiej, one wynikają z długiego procesu kształtowania się charakteru, wprawdzie w książce ledwie liźniętego – ale to nie podręcznik do psychologii czy biografia. Najważniejsze jest tutaj to, że wszystkie wady i zalety poszczególnych sylwetek z czegoś powstały bądź od czegoś zależą, co sprawia, że odbiorca przejmuje się losami bohaterów, a z niektórymi może się identyfikować.

Patykiewicz rozgałęził odrobinę narrację: w „Dopóki nie zgasną gwiazdy” na pierwszym planie bez przerwy był Kacper, a czasem w jego otoczeniu pojawiał się brat, ojciec czy matka – tym razem, starszy już, mężczyzna dzieli się perspektywą opowieści z córką i synem, którzy stanowią zupełnie odmienne charaktery, zmierzają ku innym celom i przebywają w różnych środowiskach. Takim sposobem cykl Patykiewicza – miejmy nadzieję kierujący się w dobrym rozwoju – staje się powieścią rzeką, sprawdzającą się i dzięki zmianą narracji postaci oferującą wciąż coś odmiennego, bez dłużyzn i monotonii.

Jednak na nowych sposobie i sprawnie prowadzonej narracji, płynnie przeprowadzającej czytelnika przez następujących po sobie scenach, zalety warsztatu autora się nie kończą. Język utworu jest co prawda prosty, ale to dzięki jasnemu w odczycie tekstowi i plastycznym opisom udaje się Patykiewiczowi wykreować niezwykle bogaty, barwny i nietypowy świat przedstawiony. Z tempem akcji także nikt nie powinien mieć problemów, bo w lwiej części jest wyważone, zaś przemycane tu wartości z pewnością zadowolą wymagających czytelników. Jedyne, co może nieco w książce zirytować to nie do końca wykorzystany potencjał wątku Kacpra i samego finału powieści.

„I wrzucą was w ogień” to nieszablonowa postapokalipsa w mroźnym wydaniu, z dynamiczną akcją, wiarygodnymi bohaterami, spójnym, klarownym oraz logicznym światem, mistycznymi komponentami – zarówno tajemniczymi, jak i malowniczymi – ciekawą plastyką, napędzającą wyobraźnię, i pointą, która zastanawia na dłuższą chwilę. Jeżeli chodzi o polskich autorów, Patykiewicz w owym odłamku swej twórczości stanowi ewenement, wymykający się założeniom wielu konwencji i gałęzi postapokalipsy, a czytać go wypada choćby dla poznania alternatywy dla pustynnych, spopielonych, radioaktywnych czy skażonych światów.

Ocena: 4/5

Dyskusja