Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Zaginieni w realności – recenzja książki „Nigdziebądź”

Richard Mayhew to facet, jakich w Londynie wielu. Zwykły pracownik biurowy, którego ambicje nie wykraczają poza oglądanie telewizji, wycieczki ze znajomymi do pubów oraz wizyty z narzeczoną w galeriach sztuki. Co prawda koledzy ledwo go zauważają, a ambitna wybranka jest z nim tylko dlatego, że widzi go kimś, kim zupełnie nie jest, a sam Richard nie śmie tej iluzji rozwiewać. Jego dni mijają w monotonii, powolnie. Przynajmniej do momentu, gdy idąc na kolejne snobistyczne spotkanie z ukochaną, zauważa leżącą na chodniku ranną kobietę. Mimo nalegań towarzyszki postanawia zaopiekować się dziewczyną i słuchając nalegań, by nie zabierać jej do szpitala, odnosi ją do domu, gdzie opatruje rany. Zagubiony w myślach nie wie co zrobić z niespodziewaną lokatorką, jak i tak drastyczną odmianą od swojej codzienności. Co ma bowiem sądzić o dziwacznie ubranej istocie odmawiającej kontaktu z policją mimo tego, że twierdzi, iż ktoś ją śledzi i zagraża życiu? Szaleńcy nie są niczym dziwnym w przeludnionych metropoliach. Jednak kiedy Richarda czekają odwiedziny dwóch podejrzanych typów szukających nastolatki, potwierdzają się jej słowa. Wdzierają się oni do jego mieszkania, ale nie znajdują poszukiwanej i odchodzą z kwitkiem. Jak to jednak możliwe, że nie zauważyli jej w tak małym lokum, gdzie praktycznie nie ma żadnych kryjówek? Tutaj zaczynają się niesamowite przygody, które już na zawsze zmienią życie człowieka najzwyklejszego ze zwykłych.

Opowieść Richarda wielokrotnie będzie ocierała się o horror. Bo czy nie jest koszmarem myśl, że na dzień po opuszczeniu mieszkania przez dziewczynę nazywaną Drzwiami, czego dokonała dzięki pomocy gołębia i szczura, jego samego ludzie przestaną dostrzegać? Żadna taksówka nie zatrzyma się na jego wezwanie, w pracy nie będzie miał już swojego biurka, ani kolegów, zaś mieszkanie zostanie wynajęte komuś innemu. Na domiar złego nie zauważają go nawet osoby patrzące na niego, zupełnie tak, jakby nie istniał. W jednej chwili traci pracę, narzeczoną, mieszkanie oraz niemal całą swoją osobę…

„Niegdziebądź” to pierwsza samodzielna powieść Neila Gaimana, autora który od czasu jej stworzenia stał się jedną z najbardziej znanych i popularnych postaci świata szeroko rozumianej fantastyki. Dzięki treściom swoich książek, będących połączeniem fantasy (głównie z sugatunku urban), horrorów, thrillerów i quasi-baśni, zyskał liczne grono fanów nawet wśród osób, które na co dzień stronią od takich klimatów. Stawiając zwykłe, niewyróżniające się z tłumu osoby w niecodziennych sytuacjach, zachowujących pozór majaków sennych sprawił, że niemal każdy czytelnik jest w stanie choć troszkę utożsamić się z bohaterami. Dzieła Gaimana charakteryzuje brak przynależności do jednego konkretnego gatunku i czerpanie z istniejących wątków popkulturowych. Czasami zahacza to o odtwórstwo, jednak często powoduje, że jego proza jest oryginalna i odwołuje się do najgłębszych pokładów ludzkich wierzeń i strachów.

Fabuła „Nigdziebądź” powstała na potrzeby serialu telewizyjnego, jednak liczne przeróbki, wycinanie scen i zmiany wprowadzane przez ekipę realizującą serię przekonały Gaimana do podjęcia pisarskiego wyzwania, by pokazać czytelnikom jak historia miała wyglądać oryginalnie. Młody twórca, który do tej pory stworzył tylko jedną książkę, „Dobry Omen” na spółkę z innym, dużo bardziej wtedy znanym i popularnym Terrym Pratchettem, podjął się zadania przeniesienia na karty książki intrygi znanej z ekranu telewizyjnego. Zwykle takie książki postrzegane są jako odtwórcze i nieciekawe, jednak młodemu Brytyjczykowi udało się stworzyć dzieło świeże i innowacyjne. Wyrywając bohatera z codzienności i rzucając go pomiędzy bezdomnych, oraz innych ludzi o których zapomniał świat, poruszył wątki nieczęsto spotykane na kartach fantastyki. Sama treść może nie jest szczególnie odkrywcza, jednak ciekawy świat Londynu Pod, w którym Richard będzie przeżywał swoje przygody, jak i jego stosunki z Londynem Nad, w którym żyją wszyscy racjonalni ludzie stanowią niewątpliwą zaletę powieści, która z Neila Gaimana zrobiła jednego z najbardziej rozpoznawanych i poczytnych pisarzy świata.

Najnowsze, ósme już w Polsce wydanie zaprezentowane przez wydawnictwo MAG charakteryzuje się twardą oprawą, wysokiej jakości papierem i pod względem wydania trudno znaleźć jakiekolwiek niedociągnięcia. Może poza fakturą okładki, która momentalnie wchłania wszelki kurz. W porównaniu z poziomem edycji, cena wydaje się również korzystna.

W tej edycji umieszczony został dwustronicowy wstęp samego autora, który stanowi szybko sporządzoną notatkę nawiązującą do powstawania dzieła, oraz opowiadanie o płaszczu markiza de Carabasa, które powstało w niemal dwadzieścia lat po powieści. Opisuje ono chwile od momentu ponownego ożywienia markiza aż do chwili, kiedy w pełni sił dołączył do głównych bohaterów w ostatecznej rozgrywce. Pokazuje również Pasterzy, którzy byli tylko wspomniani we właściwej części historii i przez kilkanaście lat pobudzali wyobraźnię czytelników. Tekst sam w sobie raczej stanowi tylko sentymentalną wycieczkę twórcy niż faktyczne rozwinięcie treści, a w przypadku przedstawionych faktów można sobie zadać pytanie, czy czasami nie jest lepiej zostawić coś niedopowiedzianego. Bo przecież to, co nie do końca znane kusi najbardziej.

Tłumaczenie mimo drobnych niedociągnięć również nie pozostaje w tyle. Nie należy się sugerować komiksami Gaimana, które Paulina Braiter przetłumaczyła raczej niezbyt umiejętnie, gdyż swoimi przekładami prozy dowodzi, że błędy w ich translacji wynikają raczej z niezrozumienia istoty komiksu. W przypadku „Nigdziebądź” stosuje – raz bardziej, raz mniej udaną – stylistykę wypowiedzi bohaterów, by oddać klimat oryginału. Może nie zawsze jest to zabieg udany, jednak nawet w wersji polskiej pozwala troszkę bardziej wczuć się w atmosferę grozy i niesamowitości.

Kto nie czytał „Nigdziebądź”, powinien sięgnąć po tę książkę. I to niezależnie od tego jaki gatunek lubi najbardziej. Pomieszanie wątków sprawia, że jest to opowieść niemal dla każdego. Baśniowy klimat w połączeniu z realnymi postaciami stanowią idealne połączenie, zachęcające do sięgnięcia również po inne historie wymyślone przez (obecnie już niezbyt) młodego Brytyjczyka.

Ocena: 5/5

Dyskusja