Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Zemsta bywa Słodka – recenzja książki „Redlum”

Redlum to miasto potworów – azyl… a może więzienie? Ludzie zapuszczają się tam dla lukratywnych interesów lub z głupoty. Niektórzy, głównie z tej drugiej grupy, nigdy nie wracają. Przecież ghul też człowiek, jeść musi… No, w każdym razie jeść musi.

A w centrum tego wszystkiego znajduje się Słodki – niedoszły mag, sierota, podrzutek. Główny bohater, którego losy będziemy śledzić od pierwszej do ostatniej strony powieści, postać tajemnicza, ale sympatyczna. Jego poszukiwanie własnej tożsamości i niesnaski z mieszkańcami miasta starczą nam za fabułę, bowiem opowieść nie opiera się na typowym dla fantasy toposie podróży ani walce dobra ze złem (prawie).

Słodkiego poznajemy, gdy odbywa naukę w szkole magii usytuowanej w tytułowym Redlum. Bohater nie zabawi tam jednak zbyt długo, gdyż placówka jest przeznaczona… tylko dla ludzi! Młody wówczas chłopak zostaje nagle zamknięty w metaforycznej złotej klatce, która należna jest istotom magicznym. Luksusowa niewola szybko zaczyna go nudzić, więc postanawia wziąć los we własne ręce i spróbować szczęścia w Redlum. W ten sposób przechodzimy do właściwej opowieści, tej o Słodkim-karczmarzu.

Jak to często bywa, najciekawsze rzeczy dzieją się w tawernie, gdzie spotyka się śmietanka towarzyska miasta. Przygody Słodkiego także ograniczają się głównie do murów lokalu na Powerstreet. Jak już zostało wspomniane, fabuła nie jest mocno skonkretyzowana. Poznajemy głównie charakter protagonisty, jego przyjaciół i wrogów. Sam Słodki wydaje się sympatyczny, choć nie jest typem herosa – przez słabość do przelotnych romansów. Inne postacie są dość barwne – tajemnicza Nana, wyniosły wampir Edevalis i wielu pozostałych. Autorka postarała się, by każdy z mieszkańców Redlum miał swój wąski wachlarz cech, typowy dla reprezentowanego gatunku. A tych mamy niemało, bo w mieście rezydują ghule, strzygi, wampiry, trolle, jasnowidze, telepaci i wielu innych.

Historia, mimo braku wartkiej akcji, jest wciągająca i nie daje czytelnikowi powodów do nudy. Z zaciekawieniem śledzimy zwyczaje potworów oraz historię ich konfliktu z ludźmi. Jednak ta opowieść obyczajowa od potworach, choć przyjemna w odbiorze, nie jest idealna. Na warsztat autorki nie ma co narzekać, ale na fabułę już tak. Największą bolączką wydaje mi się to, że skoro powieść nazywa się „Redlum” to mogłaby zawierać znacznie więcej treści poświęconej samemu miastu. Otrzymujemy natomiast tylko trochę szczegółów odnośnie do karczmy, szkół magii oraz informację, że istnieją też dzielnice wszystkich poszczególnych ras. W miarę czytania rośnie przekonanie, że tytuł powieści powinien brzmieć „Karczma Słodkiego i okolice”.

Kolejną bolączką jest sam główny bohater. Niby jest ciekawy, niby bardzo enigmatyczny, przez co wydaje nam się, że jego rola w historii miasta będzie bardzo kluczowa, a on na końcu (bez spoilerów) nie robi ani nic heroicznego, ani głupiego… no po prostu nic nie robi. Staje się właściwie pionkiem, którego jedyną rolą jest bycie rzadką istotą magiczną. W miarę czytania rósł apetyt na to, by Słodki wysmażył jakąś akcje z przytupem, lecz nie został on zaspokojony. Brakuje też konkretniejszego zakończenia, bo choć wszystkie wątki zostają zamknięte, to pod koniec powieści akcja nagle przyśpiesza, w efekcie czego motywy niektórych bohaterów wydają się niejasne i wzięte znikąd. Koniec końców autorka zgrabnie łączy wszystkie tropy, ale zakończenie z nutką romantyzmu pozostawia pewien niedosyt.

Słowem podsumowania, „Redlum” to całkiem dobra powieść, ale do wybitności jej daleko. Autorkę należy pochwalić za umiejętność stworzenia historii z lekką nutą świeżości, której często brakuje w powieściach fantasy, oraz za oparcie się wszechobecnemu toposowi podróży. Historię Słodkiego czyta się szybko i przyjemnie, więc nie ma mowy o czasie straconym na nieciekawej lekturze. Warto poświecić te kilka godzin na spojrzenie na świat oczami nieludzi.

Ocena: 4/5

Dyskusja