Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Dick: biegłość słowa i tematy futurologów – recenzja książki „Raport mniejszości”

Czytając teksty Philipa K. Dicka nie raz można złapać się na rozmyślaniu, czy autor właściwie piesze o świecie przyszłości, czy alegorycznie podchodzi do czasów nam współczesnych. Jednak twórczość Dicka i sam literat nie pochodzą z XXI wieku, lecz z środka XX, dlatego nasuwa się kolejne pytanie, czy twórca piszący na przestrzeni lat 50. i aż do początku 80. ubiegłego stulecia nie okazał się geniuszem również w sferze futurologii?

Czwarty tom opowiadań zebranych wydanych przez Rebis wychodzi naprzeciw takim rozważaniom i ukazuje, że czasami licentia poetica może zabłądzić w tajemnicze błonia przewidywania czy jasnowidzenia. Philip k. Dick na pewno wykazywał biegłość w wielu dziedzinach, a przez bohemę fantastyczną uważany był za autora zbyt ambitnego oraz trudnego do zrozumienia, natomiast gremium głównego nurtu wykluczało go, bo tworzył pod znakiem science fiction. Niemniej, to właśnie w fantastyce naukowej udało mu się odnaleźć, co rzutowało na o wiele większe możliwości kreacyjne niż w kompozycjach całkowicie realistycznych.

Science fiction od samych początków gromadziła wokół siebie tuzów pióra i wielkich myślicieli, co zaowocowało niezwykłym rozwojem gatunku i otwierania coraz to nowych doświadczeń w granicach fantastyki w ogóle. Philip K. Dick już dzięki „Człowiekowi z Wysokiego Zamku”, „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?”, „Raporcie mniejszości” czy „Orfeuszowi na glinianych nogach” powinien zostać wpisany w poczet tytanów SF pokroju Juliusza Verne’a, Isaaca Asimova, Stanisława Lema bądź Franka Herberta. Jak się jednak okazało, autor nigdy nie poprzestawał w zadziwianiu i pisaniu głębokich utworów.

Jedną z jego cech szczególnych jest dziwactwo – zarówno życiowe, jak i literackie. Na kartach „Raportu mniejszości” znajdziemy wiele tworów osobliwych, wymagających od czytelnika nie tylko pewnych kompetencji myślowych, ale przede wszystkim bujnej wyobraźni, mimo że większość kompozycji autora utrzymanych jest w patetycznym, posępnym klimacie. Co jednakowoż nie zmienia tego, iż za płaszczem dziwności (a w zasadzie i w samej dziwności jako nierzadko alegorii) skrywał odniesienia, przypuszczenia i krytyki wobec świata.

Ale nie należy zapominać o plastyce języka serwowanej przez Dicka, bo kto jak kto, ale pisać jasno i gładko to amerykański literat potrafił. Chociaż jego opowiadania częstokroć są wyważone, to mimo wszystko zawarte w nich informacje są lakoniczne. Z drugiej jednak strony treściwość i pokazanie otwartego fragmentu – jak w dobrze skadrowanym filmie – pozwala interpretatorowi zobaczyć coś więcej niż przedstawiony plan, rozwinąć wizję według własnego pomysłu i zrozumieć całość na nowo.

Philip K. Dick jest dla mnie niezwykle dobrym przykładem w analizowaniu tekstów podług Umberto Eco i jego teorii „Dzieła otwartego”, a szczególnie stamtąd „dzieła w ruchu” – ponieważ lata mijają, świat się zmienia i choć forma i treść utworów Dicka wcale nie ulega przeobrażeniom, to ich przekaz permanentnie nabiera zupełnie nowych znaczeń. Krótsze dzieła pozwalają owe zjawisko dostrzegać jeszcze wyraźniej, dlatego „Raport mniejszości” oraz wszystkie trzy poprzednie tomy warto czytać i mieć na półce, choćby ze względu na wartość intelektualną jaka się w nich zawiera.

A co do samego tomu czwartego, Rebis wykonał kawał znakomitej roboty oddając w ręce czytelnika dobrze zredagowaną i przetłumaczoną książkę, która niemalże w skali jeden do jednego oddaje ducha oryginału, a to nie zdarza się – zwłaszcza w obecnych czasach – często. Jeszcze inne światło na zaprezentowane tutaj utwory oraz holistycznie ujęta twórczość Dicka rzuca wstęp „Philip K. Dick i rosyjski poślizg w czasie” Nikołaja Karajewa oraz przedmowa z wydania amerykańskiego „Po czym poznać, że się czyta Philipa K. Dicka” Jamesa Tiptree’a Jr.

Słowem – z twórczością Philipa K. Dicka zapoznawać się warto w formie wszelakiej, a że akuratnie na księgarnianych półkach pojawia się zbiór jego opowiadań z pięciotomowego wydania wybranych krótszych tekstów pisarza, to znak, że można zacząć od tego, bowiem naprawdę jest co czytać i nad czym rozmyślać.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja