Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Jak głęboki może być ludzki strach? – recenzja książki „Fobia”

Każdy z nas się czegoś boi. Nie ma na świecie człowieka, który choć raz w życiu nie poczułby panicznego strachu. Jakby to jednak było, gdybyśmy nie byli w stanie przezwyciężyć naszych najgorszych lęków? Gdyby uniemożliwiły nam normalne życie? Gorzej, skazały nas na intelektualną pustynię i samotność. O tym wszystkim na własnej skórze przekonała się Magdalena Kordowa…

Ślizgając się po powierzchni

Magda była szczęśliwym dzieckiem, miała kochających rodziców i całe życie przed sobą. Niestety jej świat zawalił się niczym domek z kart wraz ze śmiercią matki. Ojciec nigdy sobie z tym nie poradził i z każdym dniem bardziej oddalał się od jedynego dziecka. Z zawodu pisarz coraz więcej energii poświęcał na stworzenie swego dziewiątego dzieła – książki wybitnej i do tej pory dla niego nieosiągalnej. Z czasem jego obsesja zamieniła się w poważną chorobę psychiczną. Magdalena rzuciła studia, aby zająć się tatą, pech jednak chciał, że sama stała się ofiarą batofobii.

Co to takiego? To mój drogi czytelniku lęk przed głębią. Niby nic takiego, no bo kto jej każe brać kąpiele w morzu, prawda? Sprawa nie jest jednak tak prosta, jakby się mogło wydawać. Młoda kobieta boi się bowiem KAŻDEGO rodzaju głębi. Wypowiedzi zawierające drugie dno, książki zmuszające do refleksji, filmy pełne metafor – to wszystko stało się dla niej niedostępne. Strach zmusił ją do zamknięcia się w czterech ścianach i ogłupiania tandetnymi produktami kultury masowej. Sądzicie, że gorzej już być nie może? W takim razie jesteście w błędzie. Z dnia na dzień w tajemniczych okolicznościach ginie Dawid Kordowa. Córka nie ma pojęcia, co się stało z jej ojcem, a żeby go odnaleźć będzie musiała zmierzyć się z obezwładniającym lękiem. Czy jej się uda? Gdzie podział się szalony pisarz i co z tym wszystkim ma wspólnego dzieło jego życia?

Człowiek samotny

Chyba coraz trudniej przychodzi nam komunikować się z innymi ludźmi. W większym stopniu zapatrzeni jesteśmy w samych siebie. Zamiast „my” zawsze tylko „ja”, „moje”, „według mnie”. Miejsce rodziny zajmuje kariera, a przyjaciół zastępują wielbiciele na portalach społecznościowych. Boimy się emocjonalnego zaangażowania i szkoda nam czasu na budowanie głębokich relacji z drugim człowiekiem. Widok ludzi ślepo zapatrzonych w ekrany swoich telefonów, tabletów i komputerów nie jest dzisiaj niczym zaskakującym. Każdy z nas ma tylu znajomych, tyle lajków i udostępnień… Dlaczego więc po powrocie do domu czegoś nam brakuje? Czemu czujemy się tacy samotni?

To właśnie z samotnością i problemem z komunikacją muszą zmierzyć się wszyscy bohaterowie powieści. W ich czasach, nie tak bardzo odległych od naszych, pojawiła się nawet choroba, która stanowi kwintesencję „kresu komunikacji”. Nie być samym, a czuć się samotnym – oto największe przekleństwo obecnej epoki. Przekleństwo, które dotknęło zarówno powieściowego ojca oraz jego córkę. Nie traćmy jednak nadziei! Z drugiej strony jest to bowiem historia pena optymizmu, poruszająca zagadnienie bezgranicznej miłości i poświęceniu. Zarówno Magda, jak i jej ojciec ofiarowują całe swoje życie, aby ich bliscy mogli w końcu zaznać odrobiny szczęścia i spokoju. Wątpliwe, aby chociaż polowa czytelników zdobyła się na podobne poświęcenie gdyby znalazła się w ich skórze. Kain stworzył dzieło pełne metafor i przesłań – jednym słowem głębokie jak Rów Marjański. Można je interpretować na wiele sposobów, ale też odnaleźć kilka uniwersalnych i starych jak świat prawd.

Głosiciel wielkich idei

Momentami autor przejaskrawia problemy występujące w naszych czasach. Ani przez chwile nie ma wątpliwości, że chociaż akcja powieści toczy się w przyszłości dotyczy czasów nam współczesnych. Bohaterowie utworu zmagają się z wszechobecną reklamą i konsumpcjonizmem. Automaty zaspokajają ich potrzeby odbierając im przy tym część wolności. To lodówka przekazuje Magdzie informacje o tym, co ma zjeść, a każde pominięcie suplementu diety może skończyć się dla niej nieprzyjemnymi konsekwencjami ze strony producenta. Na kartach swojej najnowszej książki Kain demaskuje również „polskość”. Opisuje jak bardzo potrafimy cieszyć się z cudzych porażek i co się z nami dzieje, gdy wyjeżdżamy robić „karierę” za granicą. Nie cacka się również z tematem wojny polsko-polskiej. W „Fobii” poruszony został też problem mediów oraz ogłupiającej rozrywki dla mas – tego, jak tanim kosztem zarobić na sensacji i ludzkiej głupocie.

Pisarz porusza bardzo wzniosłe tematy, ale powstrzymałabym się od nadmiernego zachwytu. Chwilami coś nam nie gra i czujemy pewne zgrzyty. Po pierwsze bystry czytelnik od razu załapie o co literatowi chodziło – nie trzeba tłumaczyć mu wszystkiego aż tak łopatologicznie. Niektóre z wątków zawartych w książce było zupełnie niepotrzebnych. Poza tym uniwersum stworzone przez autora, to niby nasza przyszłość. Ale czy ludzie w przyszłości faktycznie zachwycaliby się grami i serialami, które bawią nas obecnie („Breaking Bad”, „GTA”)? Czy cieszyłoby ich to co nas? W tej „przyszłości” jest całkiem sporo elementów, które niekoniecznie pasują do układanki i psują nam odbiór całości. Należałoby nieco dopracować spójność świata, bo nawet jeżeli jest on jedną wielką metaforą, to mogło by to znacznie poprawić jakość utworu.

Co jeszcze można powiedzieć o najnowszej publikacji Genius Creations? Z całą pewnością nie spodoba się wszystkim – osoby pragnące łatwej rozrywki szybko się znudzą. Akcja powieści nie jest zbyt dynamiczna, więcej jest w niej ciężkich wątków psychologicznych i opisów wewnętrznych przemyśleń poszczególnych protagonistów. Mimo wszystko „Fobia” to dzieło godne uwagi. Nie jest perfekcyjne, ale zdecydowanie daje do myślenia.

Ocena: 4/5

Dyskusja