Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Perfekcja słowa – recenzja książki „Ostre cięcia”

Fani fantastyki to nie tylko nastoletnie miłośniczki wampirów i młodociani wielbiciele stalkerów. Część z nich stanowią dojrzali czytelnicy pragnący zanurzyć się w skomplikowanych, mrocznych przestrzeniach, w których Kopciuszek nie ma utalentowanej magicznie matki chrzestnej, a rycerze na białych koniach giną w nieszlachetnych pojedynkach. Są to uniwersa podobne do naszego własnego świata, gdzie nic nie jest jednoznacznie białe lub czarne, a szczęśliwe zakończenia zdarzają się wyłącznie w komediach romantycznych TVN-u. Mistrzem w tworzeniu takich opowieści jest Joe Abercrombie.

Pan i Władca mrocznego świata

Abercrombie – któż z nas nie słyszał o tym pisarzu? Jest to jedno z tych nazwisk, których po prostu nie wypada nie znać. Trylogia „Pierwsze prawo”, trylogia „Morze drzazg”, szereg niezależnych lub powiązanych z tymi uniwersami opowiadań to dzieła od lat podbijające serca miłośników fantastyki na całym świecie. Znakiem rozpoznawczym pisarza są bohaterowie z pazurem oraz czarny humor specyficzny dla dark fantasy. Zresztą nie bez kozery Brytyjczyk jest uznawany za jednego z najbardziej znanych twórców współczesnej literatury fantasy. Mamy okazję do radości, bo całkiem niedawno wydawnictwo MAG wypuściło na rynek kolejną książkę tego autora. Zawartość tomu to trzynaście opowiadań, które wcześniej w większości były rozrzucone po różnych antologiach. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że znajomość pozostałych utworów literata nie jest konieczna do zrozumienia zamieszczonych w „Ostrych cięciach” tekstów. Wierni fani odnajdą jednak mnóstwo smaczków, które dodatkowo podniosą przyjemność płynącą z lektury.

Witaj na tym łez padole

Zbiory opowiadań to publikacje bardzo specyficzne. Zazwyczaj do samego końca nie wiadomo czego się po nich spodziewać – ile znajdzie się w nich dobrych tekstów, a ile takich, które ledwo da się przeczytać. Nie każdy czytelnik je lubi, ale też nie każdy pisarz potrafi stworzyć. Abercrombiemu się udało. W przypadku „Ostrych cięć” czytelnik naprawdę nie ma na co narzekać. W tej antologii nie znalazło się miejsce na ani jeden tekst mogący zakwalifikować się do kategorii przysłowiowych „zapchajdziur”. Oczywiście czeka na nas cały szereg lepszych i gorszych historii, ale i tak wszystkie wybijają się ponad przeciętność.

Poprzez kolejne opowieści prowadzą nas zupełnie różni bohaterowie, których losy od czasu do czasu się przeplatają. Mężny pułkownik Sand dan Glokta, cwany Curnden Gnat i jego drużyna, pechowa Shevedieh oraz jej irytująca towarzyszka Javre Lwica z Hoskoppu to tylko niektóre z osobistości, jakie będziemy mieli okazję poznać w trakcie lektury. Wartka akcja, skomplikowane relacje między bohaterami i mroczny świat to dopiero przedsmak atrakcji, które przyszykował dla nas autor. Oprócz tego bawić nas będzie specyficzny humor, który przypadnie do gustu fanom cyklu o Wiedźminie.

Wszystkich protagonistów łączy jedno – nigdy się nie poddają. Mimo kolejnych przeciwności losu podnoszą się z kolan i uparcie prą naprzód. Każdy z nich musi w pewnym momencie stawić czoło swoim wrogom i lękom. Może właśnie dlatego trzymamy za nich kciuki? Chyba każdy z nas chciałby mieć w sobie tyle samozaparcia i odwagi. Najważniejszy jest jednak fakt, że żadna z opowieści nie jest przepełniona nadmiernym patosem, który towarzyszy zazwyczaj tego typu motywom. Świat „Pierwszego prawa” to niezwykle brutalne i mroczne uniwersum, w którym poszczególne postacie nie oczekują oklasków ani słów podziwu – one chcą jedynie przetrwać. Intryga goni intrygę, a przez karty kolejnych opowiadań nie przewija się ani jeden kryształowo czysty protagonista. Każda z sylwetek ma coś za uszami, a honor nic dla nich nie znaczy w obliczu perspektywy zdobycia władzy czy bogactwa.

Zachwyt nad człowiekiem

Lektura Abercrombiego zawsze będzie czystą przyjemnością, jednak nawet w tym dzbanie miodu znalazło się miejsce na łyżkę dziegciu. Jak już wcześniej wspomniano nie wszystkie opowiadania zostały opublikowane po raz pierwszy. Książka do tanich nie należy – zwłaszcza przy tak wątłej objętości – i część czytelników dozna głębokiego rozczarowania po odkryciu, że niektóre opowieści można już było przeczytać wcześniej w antologiach takich jak „Łotrzyki”. Osoby nielubiące płacić dwa razy za ten sam towar powinny przemyśleć ewentualny zakup niniejszej publikacji. W końcu w polskich realiach nawet miłość do autora nie przeważy nad oszczędnym gospodarowaniem finansami.

Co by nie mówić Joe Abercrombie mistrzowsko posługuje się piórem. W książce nie odnajdziemy ani jednego zbędnego słowa, a każde zdanie zostało dokładnie przemyślane i wnosi coś do fabuły. Bohaterowie, chociaż nieco przerysowani, nie sprawiają wrażenia marionetek ślepo odgrywających wyznaczone z góry role. Część z nich pokochamy, innych znienawidźmy, ale co najważniejsze z zapartym tchem będziemy śledzili ich dramatyczne losy. Niektóre opowieści i ich protagoniści stanowią doskonałe studium ludzkiej natury. Autor stawia zwykłego człowieka przed dylematami z cyklu: Do czego jesteśmy się w stanie posunąć, gdy zmuszą nas do tego okoliczności? Czy rzeczy, o których skrycie marzymy faktycznie przyniosły by nam szczęście? Jakie są granice miłości i przyjaźni? Ile jesteśmy w stanie poświęcić dla innych i czy zdarzają się chociażby krótkie chwile, gdy zdejmujemy przywdziewane maski?

Ocena: 5/5

Dyskusja