Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Atticus na szybko – recenzja książki „Tarcza Gai”

Jak się okazuje Atticus jest w stanie cieszyć czytelników nie tylko w dłuższym tekście, ale też może satysfakcjonować w skondensowanej treści opowiadania. A te znajdują się w wydanym właśnie przez Rebis zbiorze „Tarcza Gai”, gdzie wiele utworów to samodzielne i niewymagające znajomości cyklu dzieła, które co prawda uzupełniają pewne fabularne luki „Kronik Żelaznego Druida”, choć same w sobie są ciekawym doświadczeniem.

Polscy sympatycy twórczości Kevina Hearne’a mogą czuć się wyjątkowo, bowiem tylko na naszym rodzimym rynku można otrzymać zbiór dziewięciu opowiadań ze świata Żelaznego Druida w wersji papierowej. Oryginalnie w Stanach Zjednoczonych i innych krajach anglojęzycznych wydawane są one wyłącznie w formie e-booka, rzadziej zamieszczane w antologiach. Sam autor uzupełnił książkę o wstęp, skierowany bezpośrednio do polskich czytelników, w którym po krótce relacjonuje wizytę w biało-czerwonym państwie oraz wyjaśnia na co pozwala mu taka forma opowieści i co w zamian oferuje.

Każde z opowiadań zbioru niemalże samodzielne i przedstawia pewien epizod z życia Atticusa, czasem umiejscowione przed wydarzeniami z Kronik, czasem w ich trakcie. Jedynie „Dwa kruki i jedna wrona” oraz „Preludium wojny” stanowią zupełnie zależną część „Kronik Żelaznego Druida” – pierwsze w niemałym stopniu wyjaśnia wydarzenia toczące się w „Kijem i mieczem”, a właściwie genezę niektórych z nich. Z kolei to drugie dzieje się pomiędzy „Nożem w lodzie” a „Kołkiem na dachu” i nie dość, że wprowadza do cyklu nową postać, to jeszcze przedstawia nam zemstę Granuaile na Lokim i stanowi drobne zarzewie zdarzeń z ósmego tomu cyklu.

Niemniej, pozostałe utworu również mają wiele do powiedzenia w kwestii oddziaływania na stan rzeczy z „Kronik Żelaznego Druida”, mimo że mogą być czytane w zupełnym odcięciu od treści serii. „Grymuar jagnięcy” na przykład korzysta z motywów egipskiej mitologii, „Klan Rathskellerów” to opowieść czerpiąca garściami z tradycji germańskich baśni, „Uwolnić Kaibaba” stanowi rozszerzenie sylwetek, właściwości i powinności druidów, „Próba charakteru” z kolei jest pierwszym utworem, w którym Granuaile przejmuje stery narracji, „Naganiacz dusz” wypełnia lukę i dzieje się chwilę po „Dwóch krukach i jednej wronie”, a wisienką na torcie jest „Niebezpieczna kapliczka”, czyli luźno inspirowana legendami arturiańskimi opowieść o tych, jakie perypetie spotykały Atticusa w zamierzchłych czasach wczesnego średniowiecza.

Kevin Hearne to gawędziarz co trzeba przyznać na wstępie, bo najistotniejszym elementem jego twórczości zawsze jest opowieść, snuta po to, aby zadowolić, rozbawić czy zająć czytelnika. „Kroniki Żelaznego Druida” nigdy nie startowały do miana literatury ambitnej, ani pośrednio ambitnej, to proza czysto rozrywkowa, która nawet formą nie próbuje sięgać wyżyn wysokoartystycznych. Hearne pisze w sposób przystępny i zrozumiały, posługując się językiem prostym, bez wyszukanego słownictwa czy metaforycznych sformułowań, a jeśli te już się pojawiają, częściej mają rozśmieszyć odbiorcę, niż zachwycić kunsztem poetyckości.

Nie można jednak powiedzieć, że autor nie dba o świat przedstawiony, bowiem cała kompozycja składa się na bogatą, tętniącą życiem i wcale zwariowaną przestrzeń, w której prastare mitologie oraz folklor ożywa, mieszając się ze współczesnymi religiami – a wszystko to egzystuje obok siebie w spójnym porządku. Być może wizja nie jest tak rozbudowana jakby niektórzy chcieli i czasem można doznać niedosytu, ale – jak już zresztą wspomniałem – tutaj liczy się przede wszystkim fabuła. I humor też.

„Tarcza Gai” jest więc środkiem do ponownego wejścia do tego całkiem przyjemnego świata, gdzie nasi ulubieni bohaterowie, których doskonale znamy i możemy się z nimi utożsamiać, przeżywają nietuzinkowe przygody i szukają spokoju, chociaż ten na złość ucieka, powierzając ich pod opiekę swego brata – niebezpieczeństwa. Jednak pomimo że siedem zawartych tutaj dzieł jest samodzielnych, to proza zbioru skierowana jest raczej do stałych czytelników Hearne’a, i właśnie tym głównie poleca się tę książkę.

Ocena: 4/5

Dyskusja